Środowa porażka z Aarhus GF była jednym z największych rozczarowań ostatnich lat przy Bułgarskiej. Lech pożegnał się z upragnioną Ligą Mistrzów, a atmosfera wokół zespołu wyraźnie się pogorszyła. Niels Frederiksen już po meczu podkreślał, że jego drużyna musi jak najszybciej odwrócić uwagę od niepowodzenia i skupić się na kolejnych celach.
Trener zapowiedział zmiany w wyjściowym ustawieniu, ale nie należy spodziewać się rewolucji. Szanse dostaną najprawdopodobniej zawodnicy, których w tym sezonie już oglądaliśmy, ale pojawiali się na boisku głównie z ławki rezerwowych. Duńczyk podkreślił, że kilku zawodników potrzebuje minut, by pozostać w rytmie meczowym.
Jedna korekta w defensywie
Między słupkami Lecha Poznań powinien stanąć ponownie Mateusz Lis. Jego występ przeciwko Aarhus GF był fatalny, a 29-latek w żaden sposób nie pomógł swoim kolegom, ale wątpliwe, by Niels Frederiksen od razu zdecydował się na zmianę bramkarza. Duńczyk zazwyczaj nie reaguje tak emocjonalnie po pojedynczych wpadkach i będzie zależało mu na dalszym budowaniu wychowanka. Lis w ostatnim spotkaniu ligowym z Cracovią zachował czyste konto i teraz dostanie szansę, by dołożyć kolejne w Krakowie.
W obronie najprawdopodobniej dojdzie tylko do jednej zmiany - Robert Gumny ponownie usiądzie na ławce rezerwowych, a na prawej obronie wystąpi Joel Pereira. Lech będzie stroną dominującą w meczu z beniaminkiem, dlatego trener na pewno postawi na ofensywnie usposobionego Portugalczyka. Na środku obrony wystąpi zgrany już duet - Wojciech Mońka i Terry Yegbe, zaś na lewej stronie defensywy nie powinno zabraknąć Michała Gurgula.
Oczywiście Niels Frederiksen ma do dyspozycji także Mateusza Skrzypczaka oraz Joao Moutinho, którzy w tym sezonie ani razu jeszcze nie zameldowali się na murawie. Wspomniana dwójka mogłaby odciążyć piłkarzy, którzy zagrali w środowym spotkaniu 120 minut. Duńczyk przed wyjazdem do Krakowa podkreślił jednak, że na tym etapie rozgrywek nie powinno mówić się o przesadnym zmęczeniu.
Zmiany głównie w formacji ofensywnej
W ostatnim spotkaniu z Cracovią, trener wrócił do sprawdzonego wariantu z poprzedniego sezonu, gdy Antoni Kozubal pełnił rolę głęboko ustawionego środkowego pomocnika. Wydaje się, że tym razem trener może pozostać przy formacji z klasyczną "szóstką" w postaci Radosława Murawskiego. 21-letni Kozubal będzie miał okazję zagrać wyżej, co w tym sezonie dało już efekty w postaci gola i dwóch asyst. Zmiana może nastąpić na "dziesiątce", gdyż na swoją szansę od pierwszej minuty zasłużył Filip Jagiełło - zdecydowanie najlepszy gracz Lecha w poprzednim meczu z Duńczykami. Jego wejście dało zespołowi chwilowy impuls, a środkowy pomocnik mógł nawet zostać bohaterem drużyny po golu w dogrywce.
Kluczowe zmiany mogą nastąpić w ofensywie. Stawiamy na Daniela Hakansa i Yannicka Agnero, którzy w tym sezonie nie znaleźli się jeszcze w wyjściowym składzie. Napastnik wystąpił w każdym spotkaniu tego sezonu, ale wyłącznie wchodząc z ławki. Rozczarowujące występy Luisa Palmy i Mikaela Ishaka mogą skłonić trenera do posadzenia ich na ławce. Dla kapitana Lecha byłby to pierwszy taki przypadek od blisko pięciu miesięcy. Wówczas rozpoczął na ławce spotkanie z Widzewem Łódź (1:2).
Na prawej stronie pozostaje Patrik Walemark, dla którego brakuje alternatywy na tej pozycji. Allahyar Sayyadmanesh zdaniem trenera nie jest jeszcze gotowy na występ w dłuższym wymiarze czasowym, choć trochę przeczy temu fakt, że Irańczyk spędził ostatnio na boisku 52 minuty. Przypomnijmy, że w nadchodzącym spotkaniu duński szkoleniowiec nie będzie mógł skorzystać z kontuzjowanego Leo Bengtssona.
Przewidywany skład Lecha Poznań w meczu z Wieczystą Kraków:
fot. buildlineup.com
Komentarze (0)