Hitowe starcie 5. kolejki PKO Ekstraklasy nie rozczarowało pod względem emocji. Oczekiwano meczu na europejskim poziomie, wszak obie drużyny jesienią powalczą o punkty w fazie zasadniczej Ligi Europy, a do tego obok Górnika Zabrze grają najefektowniej w lidze i zajmują miejsce w czołówce tabeli Ekstraklasy. Wielkiego widowiska sportowego w Poznaniu nie było, ale ostatnie minuty wynagrodziły.
Zadali sobie po jednym ciosie
Jagiellonia od pierwszych minut miała konkretny plan i liczyła przy tym na szybki błąd ze strony podopiecznych trenera Nielsa Frederiksena. Goście ustawili się bardzo wysoko, utrudniając Lechowi wyjście z okolic pola karnego.
Żadnej korzyści to Białostoczanom nie przyniosło, a inicjatywę zaczęli przejmować mistrzowie Polski. W poczynaniach Lecha dało się jednak zauważyć pewną bojaźliwość - budowali ataki na tyle ostrożnie, by nie natknąć się na kontratak ze strony przyjezdnych.
Trochę czasu upłynęło, zanim obie drużyny podjęły odważniejsze próby w ofensywie i znalazły miejsce do oddania strzału. Pierwszy sygnał wysłał Sergio Lozano, którego strzał delikatnie musnął boczną siatkę. Odpowiedział mu po chwili Allahyar Sayyadmanesh, ale silne, płaskie uderzenie Irańczyka tylko minęło słupek bramki Sławomira Abramowicza.
Gospodarze w pierwszej połowie przetestowali cierpliwość swoich kibiców, gdyż na pierwsze celne uderzenie Lecha trzeba było poczekać do 43. minuty. Gdy piłka pofrunęła jednak w światło bramki, na stadionie zapanowała radość. Dośrodkowanie Joela Pereiry precyzyjnie zamknął głową Pablo Rodriguez i była to już trzecia bramka Hiszpana w tym sezonie - pierwsza w meczu ligowym.
Jagiellonia zrewanżowała się jednak bardzo szybko, a do tego niezwykle efektownie. Yuki Kobayashi kilkukrotnie poprawiał piłkę na połowie Kolejorza, aż w końcu zdecydował się na uderzenie z dystansu. Mateusz Lis stanął jak wryty i mógł jedynie odprowadzić piłkę wzrokiem w samo okienko. Przy Bułgarskiej zrobiło się na moment bardzo cicho.
Zasłużona bramka w końcówce!
W drugą połowę zdecydowanie lepiej weszli gracze Nielsa Frederiksena, którym nie brakowało okazji do sprawdzenia czujności bramkarza Jagiellonii. Większość prób lądowała w rękach młodzieżowego reprezentanta Polski. Były też takie, po których pozostał tylko jęk zawodu na trybunach - Luis Palma z bliskiej odległości wysłał piłkę daleko w trybuny.
Ostatni kwadrans mógł mieć dla Lecha zupełnie inny przebieg, gdyby tylko stuprocentową sytuację wykorzystał Patrik Walemark. Kibice aż łapali się za głowę, po tym jak skrzydłowy nie wykorzystał doskonałego podania od Yannicka Agnero.
Swoją drogą Iworyjczyk zaprezentował się na pewno lepiej, niż w ostatnim starciu z Widzewem Łódź. Sam miał okazję wpisać się tego dnia na listę strzelców - w jego akcjach układało się wszystko, poza nieco rozregulowanym celownikiem. Jedno uderzenie trafiło do "koszyczka" Sławomira Abramowicza, drugie zaś minimalnie minęło bramkę.
Trybuny rozgrzały się do czerwoności w samej końcówce. Przy stałym fragmencie gry do siatki trafił Robert Gumny. Sędzia Szymon Marciniak początkowo nie uznał bramki, sugerując faul w ofensywie. Analiza VAR pozwoliła na zmianę decyzji, po której Enea Stadion po raz drugi wpadł w euforię. Nie da się ukryć, że z perspektywy drugiej części spotkania, Lech zasłużył, by trzy punkty pozostały w stolicy Wielkopolski.
Lech Poznań - Jagiellonia Białystok 2:1 (1:1)
Bramki: 1:0 Pablo Rodriguez (43.), 1:1 Yuki Kobayashi (45+4.), 2:1 Robert Gumny (87.)
Składy:
Lech: Mateusz Lis - Joel Pereira, Mateusz Skrzypczak, Wojciech Mońka, Michał Gurgul - Radosław Murawski, Gustav Berggren (64. Filip Jagiełło), Pablo Rodriguez (72. Mikael Ishak) - Patrik Walemark (83. Robert Gumny), Allahyar Sayyadmanesh (64. Yannick Agnero), Luis Palma (72. Leo Bengtsson)
Jagiellonia: Sławomir Abramowicz - Norbert Wojtuszek, Bernardo Vital, Yuki Kobayashi (46. Guilherme Montoia), Cezary Polak - Taras Romanczuk, Sergio Lozano (59. Anders Klynge), Eryk Kozłowski (68. Hampus Findell) - Ousmane Sow (59. Kajetan Szmyt), Nik Prelec (82. Youssuf Sylla), Rodrigo Conceicao
Żółte kartki: Walemark (Lech) - Conceicao, Findell (Jagiellonia)
Sędziował: Szymon Marciniak (Płock)
Komentarze (0)