Dźwignęli trudną końcówkę! Lech Poznań nie wymiękł przeciwko Pogoni Szczecin

Opublikowano: Aktualizacja: 
Autor:

Dźwignęli trudną końcówkę! Lech Poznań nie wymiękł przeciwko Pogoni Szczecin - Zdjęcie główne
Autor: Przemysław Szyszka | Opis: Dobra seria z Pogonią przedłużona. Lech nie przegrał z "Portowcami" od pięciu spotkań
Zobacz
galerię
36
zdjęć

reklama
Udostępnij na:
Facebook
Piłka nożnaDo 80. minuty wydawało się, że Lech gładko wywiezie trzy punkty ze Szczecina. W końcówce pojawiły się problemy - stracony gol i kłopoty ze zdrowiem u rezerwowego bramkarza. Mimo trudnych chwil w ostatnich minutach, niebiesko-biali wytrzymali presję i pokonali Pogoń 2:1. W stolicy Wielkopolski mają cenne trzy punkty przewagi nad resztą stawki.
reklama

Mistrzowie Polski mimo zapowiedzi trenera o stabilnej sytuacji kadrowej, na mecz do Szczecina wybrali się w osłabieniu. Między słupkami Kolejorza stanął Płamen Andrejew, który zastąpił kontuzjowanego Bartosza Mrozka. Problemy zdrowotne zatrzymały Antonio Milicia, a w kadrze meczowej zabrakło też Mateusza Skrzypczaka. W obliczu takich braków kadrowych, Niels Frederiksen musiał zdecydować się na niecodzienne rozwiązanie - postawienie na pozycji stopera Roberta Gumnego.

- U Mrozka to drobny uraz ręki. Nie trenował z nami wczoraj. Nie jest to jednak nic poważnego i oczekuję, że na początku przyszłego tygodnia wróci do zajęć. Nie chciałem podejmować ryzyka w jego przypadku - mówił szkoleniowiec Lecha przed meczem w wywiadzie dla Canal+ Sport.

reklama

Zasłużone prowadzenie do przerwy

Lechici od początku byli stroną przeważającą. Pierwszy sygnał rywalowi wysłał po dwóch minutach Michał Gurgul, decydując się na uderzenie z dystansu. Po chwili odpowiedział mu Kamil Grosicki, ale obu zawodnikom zabrakło celności.

O największym pechu w pierwszej połowie mógł mówić Mikael Ishak. Kapitan Lecha Poznań trzy razy próbował zaskoczyć bramkarza Pogoni, ale za każdym razem to Valentin Cojocaru mógł wznosić ręce do góry w geście triumfu. Fakt, że od napastnika należało oczekiwać lepszych uderzeń - Szwed nie postawił wysoko poprzeczki rumuńskiemu golkiperowi.

Defensywa Pogoni skapitulowała na dziesięć minut przed końcem pierwszej połowy. Próba dośrodkowania Luisa Palmy została wybita pod nogi Antoniego Kozubala. Wychowanek Lecha uderzył zza pola karnego, a piłka podbita przez Jana Biegańskiego całkowicie zaskoczyła bramkarza.

reklama

Gospodarze mogli odpowiedzieć bardzo szybko. W polu karnym Lecha zawrzało po dośrodkowaniu Leo Borgesa. Piłka trafiła pod nogi 16-letniego Natana Ławy, a młody talent został powstrzymany przez Michała Gurgula. Lewy obrońca Kolejorza przysłonił ciałem róg bramki i plecami zdołał zmienić tor lotu piłki.

Przed przerwą Gurgul miał jeszcze jedną sytuację strzelecką - ponownie nie udało mu się oddać celnego uderzenia.

Kontrola przez większość czasu. Dramaturgia w ostatnich minutach

Druga połowa mogła rozpocząć się dla Lecha wyśmienicie. Mikael Ishak przegrał kolejny pojedynek z Valentinem Cojocaru, ale piłka pozostała w posiadaniu gości. Patrik Walemark otrzymał podanie od Luisa Palmy, mając przed sobą pustą bramkę. Ofensywny pomocnik przeniósł piłkę nad poprzeczką i tylko on wie, jak to się stało, że mistrzowie Polski nie prowadzili w tamtej chwili dwiema bramkami.

reklama

Gospodarzom mimo chwilowej przewagi z piłką przy nodze, nie za wiele udawało się wykreować. Lech doskonale wykorzystał to, że Pogoń zdecydowała się podejść bliżej pola karnego. Po udanym odbiorze, Ali Gholizadeh swobodnie poprowadził piłkę na połowę rywala, a następnie prostopadłym zagraniem znalazł w szesnastce Luisa Palmę. Honduranin z łatwością skorzystał z takiej okazji, dokładając drugiego gola.

Irańczyk, który chwilę wcześniej popisał się świetnym podaniem, mógł całkiem zamknąć mecz. W sytuacji sam na sam uderzył jednak w interweniującego Cojocaru.

Pogoń długo nie sprawiała wrażenia drużyny, której zależałoby na odwróceniu losów spotkania. Na konkrety ze strony "Portowców" trzeba było poczekać do samej końcówki. Piłka dośrodkowana w pole karne trafiła do Paula Mukairu, a Nigeryjczyk po jej przyjęciu, znalazł miejsce obok Płamena Andrejewa. Trzeba przyznać, że 26-latek jest w niezłej formie. Był to jego trzeci gol w czterech ostatnich meczach.

reklama

Nie zabrakło emocji w końcówce, bo Lech dał się zepchnąć rywalom do defensywy. Trener Niels Frederiksen kręcił głową nie dowierzając, że jego zespół mógł doprowadzić do takiej sytuacji, w której przed rozpoczęciem doliczonego czasu gry nie mógł być pewny utrzymania wyniku

Problemy ze zdrowiem dopadły dodatkowo bramkarza Kolejorza i to w momencie, gdy drużyna nie miała już żadnych dostępnych zmian. Bułgar z dużym bólem dokończył zawody i został nawet bohaterem swojej drużyny, interweniując pewnie w 100. minucie meczu przy stałym fragmencie gry dla "Portowców".

 

Pogoń Szczecin - Lech Poznań 1:2 (0:1)

 

Bramki: 0:1 Antoni Kozubal 35', 0:2 Luis Palma 62', 1:2 Paul Mukairu 81'

Składy:

Pogoń: Valentin Cojocaru - Danijel Loncar (54. Mads Agger), Dimitrios Keramitsis, Attila Szalai, Leo Borges (85. Leonardo Koutris) - Fredrik Ulvestad, Kellyn Acosta, Jan Biegański (69. Jacek Czapliński) - Paul Mukairu, Kamil Grosicki (54. Karol Angielski), Natan Ława (85. Mor Ndiaye).

Lech: Płamen Andrejew - Joel Pereira, Robert Gumny, Wojciech Mońka, Michał Gurgul - Antoni Kozubal, Pablo Rodriguez (46. Filip Jagiełło), Patrik Walemark (63. Timothy Ouma) - Ali Gholizadeh (79. Taofeek Ismaheel), Mikael Ishak (71. Yannick Agnero), Luis Palma (63. Daniel Hakans).

Żółte kartki: Acosta, Ława, Keramitsis (Pogoń) - Rodriguez (Lech).

Sędziował: Patryk Gryckiewicz (Toruń).

reklama
WRÓĆ DO ARTYKUŁU
reklama
Udostępnij na:
Facebook
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ

Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM

e-mail
hasło

Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

Komentarze (0)
Wczytywanie komentarzy
reklama
reklama
logo