Niesamowita dyspozycja wychowanka Kolejorza. Znalazł swoje miejsce na ziemi
Temat powrotu Mateusza Lisa do Lecha Poznań jest już od jakiegoś czasu na pierwszym planie nie tylko polskich, ale i tureckich mediów. Przypomnijmy, że piłkarz ten od momentu przybycia do Goztepe latem 2023 roku zachwyca swoją dyspozycją, co odbija się na kolejnych sukcesach klubu. Już na wstępie swojej przygody na Bliskim Wschodzie, gdzie w pierwszym sezonie współprowadził późniejszego beniaminka do awansu, w kolejnym wziął na siebie ciężar odpowiedzialności, o czym świadczy przejęcie opaski kapitańskiej.
Od razu pokazywał też, że w Turcji odnalazł olimpijską formę. W sezonie 2023/24 na zapleczu Super Lig odnotował 20 czystych kont w 31 meczach i do tego wpuścił ledwie 18 goli. Później było już nieco gorzej w związku z wyższym poziomem gry, co przełożyło się na ledwie siedem spotkań z wynikiem na zero z tyłu. Mateusz Lis przyczynił się jednak do tego, że Goztepe utrzymało się w lidze na ósmym miejscu w tabeli. Polak wreszcie się doczekał i udowodnił, że naprawdę potrafi być wiodącą postacią w zespole.
Największy i najbardziej imponujący wystrzał jego formy nastąpił jednak dopiero w tegorocznych rozgrywkach. Wychowanek Lecha Poznań stał się bezapelacyjnie najlepszym bramkarzem tureckiej Ekstraklasy. To nie jest jedynie opinia fanów, bowiem tego tytułu bronią statystyki oraz... nominacja do najlepszej jedenastki sezonu w kultowej grze FC 26.
Były bramkarz Kolejorza niezaprzeczalnie znajduje się teraz na szczycie. Liczba 16 czystych kont w 34 meczach robi ogromne wrażenie i nie jest niczym dziwnym, że piłkarz ten jest uznawany za najlepszego gracza na swojej pozycji. Aż 47% jego interwencji należało do tych skutecznych, co sprawiło, że i w tej statystyce stał się bezkonkurencyjny. To w dużej mierze dzięki jego interwencjom Goztepe może się szczycić tytułem drugiej najszczelniejszej defensywy w Super Lidze.
Lepszy wynik o zaledwie dwie bramki mniej uzyskał tylko mistrz kraju - Galatasaray. Klub ze Stambułu stracił ich 30, ale ich pierwszy bramkarz -Uğurcan Çakır - miał 11 meczów na zero z tyłu spośród 29 rozegranych. Samo Goztepe zajęło w tym sezonie szóste miejsce tuż za strefą pucharową
Statystyki świadczą na korzyść celu transferowego Kolejorza. Te liczby mogą jednak martwić
Transfer Lisa do Polski byłby strzałem w dziesiątkę, co pokazuje jego skuteczności w kontekście: obronionych strzałów na 90 minut w tym sezonie, powstrzymanych strat goli, a także umiejętności gry na przedpolu czy w zakresie wyprowadzenia piłki. Wychowanek Kolejorza świetnie się prezentuje rozgrywając akcje za pomocą długich podań naprzód. W tym także na skrzydła. Takie umiejętności stanowiłby bez wątpienia istotny atut Lecha Poznań w kontekście ofensywnej gry między liniami, jaką preferuje Niels Frederiksen.
Mateusz Lis góruje statystycznie nad niemal wszystkimi aspektami względem Bartosza Mrozka, choć należy tu zachować pewien dystans ze względu na to, że liga lidze nie jest równa. Obecny bramkarz Lecha Poznań jest jednak wyraźnie lepszy pod względem liczb w krótkim rozegraniu piłki i kontroli nad nią we własnym polu karnym. To jedyny znak zapytania przy nazwisku Lisa, bowiem Goztepe zdecydowanie nie preferuje gry, w której liczy się cierpliwa budowa akcji od tyłu. A przecież to właśnie jest wizytówką drużyny Nielsa Frederiksena, jak również filozofii, którą wyznaje klub.
Lech nie jest osamotniony w walce o podpis rewelacji tego sezonu. Najwięksi przeciwnicy także zaznaczają swoją obecność
To jednak wydaje się absolutnie o niczym nie przesądzać i nawet portal haberturk.com na podstawie danych z Agencji Informacyjnej Demirören stwierdził, że zawodnik nie może się doczekać powrotu do swojego kraju. Dodatkowo same władze klubu mają mu nie utrudniać odejścia, jeśli tylko uiści się stosowną opłatę za jego usługi. Przypomnijmy, że Polak ma kontrakt ważny do 30 czerwca 2027 roku i to w dodatku z opcją przedłużenia o kolejny. Portal "Transfermarkt" szacuje obecnie jego wartość na poziomie 2,5 milionów euro.
Lech Poznań nie jest jednak osamotniony w walce o podpis Mateusza Lisa. Chętna na jego usługi jest także ponoć Legia Warszawa. Tak twierdzi dziennikarz VTR Spor - Orçun Akten. Jego zdaniem przyjście piłkarza do stołecznego klubu stanie się możliwe, gdy opuści go Kacper Tobiasz. 23-latek faktycznie znajduje się na zupełnym marginesie w kadrze "Wojskowych" i rozegrał w tej rundzie ledwie trzy mecze w lutym. W teorii jednak próżno liczyć na to, by gwiazda Super Lig wolałaby trafić do drużyny, która rzutem na taśmę uciekła ze strefy spadkowej w Ekstraklasie.
Jednak, aby Mateusz Lis trafił finalnie do Lecha Poznań, wydaje się, że z klubu najpierw musiałby odejść Bartosz Mrozek, którego pozycja jest w nim praktycznie zabetonowana. Piłkarz ten opuścił w tym sezonie zaledwie jeden mecz, a sam Piotr Rutkowski we wczorajszym magazynie "GOL" podkreślał, że to właśnie gracz z przeszłością w Stali Mielec jest aktualnym pierwszym bramkarzem w Lechu. Nie odniósł się tym samym konkretnie do żadnych ruchów transferowych.
- Na ten moment pierwszym bramkarzem Lecha Poznań jest Bartek Mrozek z ważnym kontraktem i nie mam pojęcia, co trener wymyśli pod kątem tej rywalizacji, która toczyła się w tym sezonie na pozycji bramkarza. Nie wiem, kto będzie bramkarzem numer jeden - twierdził Piotr Rutkowski.
Bartosz Mrozek natomiast tuż po mistrzostwie nie krył swoich ambicji, co do gry w lepszych ligach i podkreślał, że jego sufit jest wyżej niż wcześniej przypuszczał. To też jednak wcale nie oznacza tego, że jego przyszłość jest rozstrzygnięta i piłkarz dąży do jak najszybszego opuszczenia szeregów dziesięciokrotnego mistrza Polski. Niewykluczone, że Kolejorz w przyszłym sezonie będzie potrafił sprostać jego ambicjom.
- Jestem zadowolony z miejsca, w którym jestem i doceniam to. Wiem, jakim klubem jest Lech - myślę, że mogę teraz powiedzieć, że najlepszym w Polsce i nikt mnie za to nie zgani. Doceniam miejsce, w którym jestem, ale chciałbym zrobić krok naprzód, a co będzie dalej to zobaczymy. Może Liga Mistrzów będzie takim klubem naprzód. Wiadomo, że wszyscy o tym marzymy, a jaki będzie następny krok to zobaczymy. Kiedyś myślałem, że Ekstraklasa to mój sufit, ale teraz muszę być szczery i myslę, że jest wyżej - wspominał Bartosz Mrozek w rozmowie z Dawidem Dobraszem.
Szanse na transfer zawodnika zwiększa kurs, który szczególnie w ostatnim sezonie obrały władze Lecha w kontekście wychowanków. Do zespołu ściągniety został już chociażby Robert Gumny czy też Mateusz Skrzypczak. Wcześniej także była możliwość doprowadzenia do przyjścia Marcina Kamińskiego, a także Karola Linetty'ego. Kolejorz ewidentnie jest zatem otwarty na takie działania
Komentarze (0)