Stara miłość nie rdzewieje. "Nigdy nie ukrywałem, że czuję się warciarzem."
Mówi się, że pociąg nie zatrzymuje się dwa razy. Tymczasem teraz, jak widać, ponownie udało się znów udało się do niego wsiąść w Warcie Poznań. Jakie towarzyszą Panu uczucia po tym powrocie po sześciu sezonów przerwy?
Czuję się bardzo dobrze. Moich romansów z Wartą Poznań było kilka. Chęci powrotu pojawiały się w ostatnich latach z jednej i z drugiej strony, ale zawsze gdzieś to się nie udawało i stały za tym różne przyczyny. Raz, że ja miałem ważny kontrakt ważny, a raz, że gdzieś tam pojawiały się zbyt duże rozbieżności pomiędzy klubami, w których byłem i tak dalej. Po prostu nie udawało się, a teraz wszystko się zgrało. Warcie i przede wszystkim mi zależało na tym, żeby tutaj wrócić i udało się to dopiąć, chociaż też nie były to łatwe rozmowy. Wszystko trochę trwało.
Ja nie ukrywam tego, że zawsze czułem się warciarzem i zawsze byłem mocno przywiązany do tego klubu. Tak jak mówiłem, dużo wcześniej chciałem już też trafić do Warty. Czasami jednak w życiu dzieje się tak, że nie wszystko jest jakbyśmy tego chcieli. Gdy otrzymałem pierwszy telefon z zapytaniem, czy w ogóle byłaby taka możliwość, żeby dołączyć do Warty, to za długo się nie zastanawiałem. Późniejsza kwestia dogadania się poszła sprawnie i bardzo się cieszę z tego, że znów dołączyłem do drużyn.
Ten sam klub, nowe wyzwania. "Widać, że klub idzie w dobrym kierunku"
Trafia Pan do Warty Poznań, która dopiero co weszła do 1. ligi, a w dodatku znów bardzo mocno przebudowała skład. Czuje Pany duży ciężar wyzwania przed tym nowym sezonem? Poprzednio występował Pan w ekipie, która regularnie punktowała za kadencji trenera Tomczyka i dotarła nawet na drugie miejsce w lidze. Tymczasem teraz wchodzi Pan do zespołu, któremu raczej jest bliższy drugi biegun. Duża presja oczekiwań jest odczuwana?
Myślę, że presja to coś naturalnego. Coś fajnego i coś, co daje zastrzyk dodatkowej energii. Kiedy dołączałem do Polonii Bytom ona też była beniaminkiem i też jako zawodnicy wchodziliśmy do 1. ligi w roli takiego underdoga. Myślę, że w DNA Warty Poznań jest coś takiego, że tutaj każdy sezon jest pewnym dodatkowym wyzwaniem, więc spokojnie podchodzę do rozgrywek. Pracujmy krok po kroku i idźmy do przodu mecz po meczu. Widać, że klub zmierza w dobrym kierunku, wszystko wróciło w końcu do Poznania, więc myślę, że to też jest w jakimś stopniu ważne. Zagramy teraz w pierwszej lidze w "Ogródku", czego nie było od bardzo, bardzo dawna. Z tego względu być może delikatny stresik jest, ale to jest taki pozytywny stresik, który daje energię i mam nadzieję, że wszyscy razem to udźwigniemy i powalczymy o coś fajnego w tym roku.
Na pewno nie będę miał tutaj niczego zapewnionego z góry. Tutaj są chłopacy, którzy zrobili awans i trzeba ich docenić. Jakość tego zespołu jest bardzo wysoka, a ja też obserwowałem poczynania trenera. Kilka razy mieliśmy okazję rywalizować i wiem jak pracuje, jak wygląda jej system oraz to, jak zespoł trenera Tokarczyka gra. Odbyliśmy kilka, myślę, że fajnych rozmów. Za dużo się nie zastanawiałem, bo po prostu wiedziałem jak ambitnym człowiekiem jest trener, jak ambitny ma sztab, dyrektora i jak to wszystko wygląda. Bardziej rozmawialiśmy na takie tematy, przez które mogłem jeszcze lepiej poznać specyfikę zespołu Warty Poznań. Chciałem wiedzieć jak to będzie wyglądać, ale nikt na pewno placu do gry z góry mi nie da. Wszystko sobie trzeba wywalczyć - chciałbym to zrobić i pomagać drużynie.
Myślę, że przede wszystkim dotyczą one liczb. Nie ma co ukrywać, że na mojej pozycji są one bardzo ważne. Może nie zdobywam aż tak wielu goli, ale myślę, że potrafię kreować sytuacje w bocznych sektorach i jestem takim raczej zawodnikiem dynamicznym, mocno bazującym w swojej grze na szybkości, dryblingu i wykorzystywaniu przestrzeni. Myślę, że w tym kierunku gdzieś bym spoglądał i mam nadzieję, że te liczby dołożę i zespół będzie z tego korzystał. W szczególności, jeśli chodzi o asysty.
Tak jak mówiliśmy zdołał Pan już wnieść te znakomite liczby do zespołu Pogoni Grodzisk Mazowiecki. Kibiców na pewno ciekawi to, jak sprawić, żeby ta historia się powtórzyła. Co sprawiło, że wtedy poszło Panu aż tak dobrze poszło i zaliczył pan te imponujące wyniki?
Myślę, że przyczyniła się do tego taka systematyczna praca, a dodatkowo system był taki jak tutaj w Warcie. Wszyscy dobrze się znaliśmy i dobrze się czuliśmy w zespole. W dodatku byłem tam wiodącą postacią, co dodawało mi takiego kopa i czasami po prostu w życiu tak jest, że jak coś się zaczyna udawać, to już reszta potem idzie seryjnie. Tak było w przypadku Pogoni. Mam nadzieję, że ta seria przyjdzie też i w Warcie Poznań i te liczby będą dobre.
Komentarze (0)