Jego powrót do Warty Poznań zaskoczył wszystkich. "Wszystko sobie trzeba wywalczyć "

Opublikowano: Aktualizacja: 
Autor:

Jego powrót do Warty Poznań zaskoczył wszystkich. "Wszystko sobie trzeba wywalczyć " - Zdjęcie główne
Autor: Wiktoria Nowak/Warta Poznań. | Opis: Grał dla Warty za czasów "swojskiej bandy", a teraz powraca do domu z ważnymi doświadczeniami.

reklama
Udostępnij na:
Facebook
Piłka nożnaWiadomość o oficjalnym powrocie Jakuba Apolinarskiego do Warty Poznań zelektryzowała środowisko kibicowskie Zielonych. Oto, bowiem członek "Swojskiej Bandy", która wchodziła do PKO BP Ekstraklasie powraca do domu po sześciu latach przerwy, a my pytamy... dlaczego? Przecież jeszcze nie tak dawno występował dla Polonii Bytom, a w Pogoni Grodzisk Mazowiecki czarował 14-stoma asystami i pięcioma golami w drugiej lidze. Piłkarz podzielił się z nami swoimi odczuciami.
reklama
reklama

Stara miłość nie rdzewieje. "Nigdy nie ukrywałem, że czuję się warciarzem."

Mówi się, że pociąg nie zatrzymuje się dwa razy. Tymczasem teraz, jak widać, ponownie udało się znów udało się do niego wsiąść w Warcie Poznań. Jakie towarzyszą Panu uczucia po tym powrocie po sześciu sezonów przerwy?

reklama

Czuję się bardzo dobrze. Moich romansów z Wartą Poznań było kilka. Chęci powrotu pojawiały się w ostatnich latach z jednej i z drugiej strony, ale zawsze gdzieś to się nie udawało i stały za tym różne przyczyny. Raz, że ja miałem ważny kontrakt ważny, a raz, że gdzieś tam pojawiały się zbyt duże rozbieżności pomiędzy klubami, w których byłem i tak dalej. Po prostu nie udawało się, a teraz wszystko się zgrało. Warcie i przede wszystkim mi zależało na tym, żeby tutaj wrócić i udało się to dopiąć, chociaż też nie były to łatwe rozmowy. Wszystko trochę trwało.

reklama
W mediach społecznościowych nie brakowało głosów zdziwienia widząc to ogłoszenie, że Jakub Apolinarski wraca do Warty Poznań. Ludzie zachodzili w głowę, jak udało się Pana przekonać do tego, żeby zagrać w ekipie beniaminka Betclic 1. ligi. Przed momentem grał Pan w Polonii Bytom, która uplasowała się w górnej części tabeli tych rozgrywek, a jeszcze wcześniej osiągał znakomite wyniki w Pogoni Grodzisk Mazowiecki. Co Pana skłoniło, by wybrać Wartę Poznań?

Ja nie ukrywam tego, że zawsze czułem się warciarzem i zawsze byłem mocno przywiązany do tego klubu. Tak jak mówiłem, dużo wcześniej chciałem już też trafić do Warty. Czasami jednak w życiu dzieje się tak, że nie wszystko jest jakbyśmy tego chcieli. Gdy otrzymałem pierwszy telefon z zapytaniem, czy w ogóle byłaby taka możliwość, żeby dołączyć do Warty, to za długo się nie zastanawiałem. Późniejsza kwestia dogadania się poszła sprawnie i bardzo się cieszę z tego, że znów dołączyłem do drużyn.

reklama
To przywiązanie i taki lokalny patriotyzm można by rzec jest imponujący, biorąc pod uwagę renomę wcześniejszych klubów i to jakie wyniki potrafił Pan w nich notować. Co w szczególności zaszczepiło w Panu tę miłość do Warty, która trwa po dziś i pozwalała na potrzebę gry w jej barwach nawet po etapach w Rakowie czy wspomnianej Polonii? 
 
Do Warty trafiłem już, gdy byłem w gimnazjum i dla mnie ten herb, klub i zżycie się z pewnymi ludźmi tutaj, to było zupełnie inne przeżycie. W wieku 16-17 lat już byłem zapraszany do pierwszego zespołu. Pamiętam czasy trzeciej ligi, gdzie Warta walczyła na przykład z Pelikanem Niechanowo o drugą ligę. Pamiętam baraże i wtedy też to przeżywałem jako chłopak, więc to już tak we mnie zostało. Fajnie, że teraz klub wrócił na taki poziom, a szczególnie do "Ogródka", bo to na pewno dodaje też takiego smaczku. Grałem tam w końcu jeszcze jako junior. Co prawda awans akurat do Ekstraklasy robiliśmy w Grodzisku, więc to troszeczkę inaczej smakowało, ale dużo rzeczy pamiętam z juniora, kiedy to już wtedy zaszczepiono we mnie taką miłość do Warty. Nigdy nie ukrywałem, że czuję się warciarzem. 

Ten sam klub, nowe wyzwania. "Widać, że klub idzie w dobrym kierunku"

Trafia Pan do Warty Poznań, która dopiero co weszła do 1. ligi, a w dodatku znów bardzo mocno przebudowała skład. Czuje Pany duży ciężar wyzwania przed tym nowym sezonem? Poprzednio występował Pan w ekipie, która regularnie punktowała za kadencji trenera Tomczyka i dotarła nawet na drugie miejsce w lidze. Tymczasem teraz wchodzi Pan do zespołu, któremu raczej jest bliższy drugi biegun. Duża presja oczekiwań jest odczuwana?

Myślę, że presja to coś naturalnego. Coś fajnego i coś, co daje zastrzyk dodatkowej energii. Kiedy dołączałem do Polonii Bytom ona też była beniaminkiem i też jako zawodnicy wchodziliśmy do 1. ligi w roli takiego underdoga. Myślę, że w DNA Warty Poznań jest coś takiego, że tutaj każdy sezon jest pewnym dodatkowym wyzwaniem, więc spokojnie podchodzę do rozgrywek. Pracujmy krok po kroku i idźmy do przodu mecz po meczu. Widać, że klub zmierza w dobrym kierunku, wszystko wróciło w końcu do Poznania, więc myślę, że to też jest w jakimś stopniu ważne. Zagramy teraz w pierwszej lidze w "Ogródku", czego nie było od bardzo, bardzo dawna. Z tego względu być może delikatny stresik jest, ale to jest taki pozytywny stresik, który daje energię i mam nadzieję, że wszyscy razem to udźwigniemy i powalczymy o coś fajnego w tym roku.

Jaki plan zarysował przed Panem trener Tokarczyk i jaką rolę dla Pana przewidział? Biorąc pod uwagę wcześniejsze wyniki wyszedł z założenia: "Kuba, masz pewny plac gry, prowadź nas" czy jednak pierwsze rozmowy przebiegały w inny sposób?

Na pewno nie będę miał tutaj niczego zapewnionego z góry. Tutaj są chłopacy, którzy zrobili awans i trzeba ich docenić. Jakość tego zespołu jest bardzo wysoka, a ja też obserwowałem poczynania trenera. Kilka razy mieliśmy okazję rywalizować i wiem jak pracuje, jak wygląda jej system oraz to, jak zespoł trenera Tokarczyka gra. Odbyliśmy kilka, myślę, że fajnych rozmów. Za dużo się nie zastanawiałem, bo po prostu wiedziałem jak ambitnym człowiekiem jest trener, jak ambitny ma sztab, dyrektora i jak to wszystko wygląda. Bardziej rozmawialiśmy na takie tematy, przez które mogłem jeszcze lepiej poznać specyfikę zespołu Warty Poznań. Chciałem wiedzieć jak to będzie wyglądać, ale nikt na pewno placu do gry z góry mi nie da. Wszystko sobie trzeba wywalczyć - chciałbym to zrobić i pomagać drużynie.

Trener Tokarczyk przyzwyczaił kibiców do tego, że przywiązuje szczególną wagę do tego, by dobrać sobie jakościowych zawodników na poszczególne formacje ofensywne. Czego zatem możemy się po Panu spodziewać jako kibice w tym nadchodzącym sezonie? W czym leżą te atuty, którymi może sobie Pan zapewnić udział w meczach?

Myślę, że przede wszystkim dotyczą one liczb. Nie ma co ukrywać, że na mojej pozycji są one bardzo ważne. Może nie zdobywam aż tak wielu goli, ale myślę, że potrafię kreować sytuacje w bocznych sektorach i jestem takim raczej zawodnikiem dynamicznym, mocno bazującym w swojej grze na szybkości, dryblingu i wykorzystywaniu przestrzeni. Myślę, że w tym kierunku gdzieś bym spoglądał i mam nadzieję, że te liczby dołożę i zespół będzie z tego korzystał. W szczególności, jeśli chodzi o asysty.

Tak jak mówiliśmy zdołał Pan już wnieść te znakomite liczby do zespołu Pogoni Grodzisk Mazowiecki. Kibiców na pewno ciekawi to, jak sprawić, żeby ta historia się powtórzyła. Co sprawiło, że wtedy poszło Panu aż tak dobrze poszło i zaliczył pan te imponujące wyniki? 

Myślę, że przyczyniła się do tego taka systematyczna praca, a dodatkowo system był taki jak tutaj w Warcie. Wszyscy dobrze się znaliśmy i dobrze się czuliśmy w zespole. W dodatku byłem tam wiodącą postacią, co dodawało mi takiego kopa i czasami po prostu w życiu tak jest, że jak coś się zaczyna udawać, to już reszta potem idzie seryjnie. Tak było w przypadku Pogoni. Mam nadzieję, że ta seria przyjdzie też i w Warcie Poznań i te liczby będą dobre.

reklama
Udostępnij na:
Facebook
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ

Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM

e-mail
hasło

Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

reklama
Komentarze (0)
Wczytywanie komentarzy
reklama
reklama
logo