Najlepsi na wyjazdach
W sezonie 2024/25 Lech Poznań zdobył mistrzostwo Polski głównie dzięki fantastycznej grze na własnym terenie. Podopieczni Nielsa Frederiksena byli przy Bułgarskiej niemal bezbłędni - wygrali 15 z 17 domowych meczów, gromadząc na swoim koncie aż 45 na 51 możliwych do zdobycia punktów. Po zwycięstwo w stolicy Wielkopolski udało się sięgnąć jedynie dwóm zespołom - Motorowi Lublin i Rakowowi Częstochowa.
Zdecydowanie gorzej lechici radzili sobie natomiast w delegacji. Choć dorobek 25 punktów w 17 meczach plasował Kolejorza w czołówce najlepszych drużyn Ekstraklasy, biorąc pod uwagę "oczka" zdobyte na wyjazdach, średnia punktowa, wynosząca zaledwie 1,47 punktu na mecz już tak imponująca nie była.
W obecnych rozgrywkach karta odwróciła się natomiast o 180 stopni. Broniący mistrzowskiego tytułu Lech Poznań był w stanie powtórzyć sukces sprzed roku głównie dzięki znakomitej postawie w spotkaniach wyjazdowych - podopiecznym Frederiksena udało się bowiem zdobyć kilka niezwykle trudnych terenów, takich jak Gdańsk, Katowice, Zabrze, Lubin, Szczecin, Lublin czy Radom. Przez cały sezon lechici ponieśli zaledwie trzy wyjazdowe porażki - wracali oni "na tarczy" z Gdyni, Gliwic i Łodzi.
Kolejorz punktował w tym sezonie na wyjazdach ze średnią 1,88 punktu na mecz. Z takim samym dorobkiem zakończył rozgrywki 2021/22, a warto przecież zaznaczyć, że do zdobycia mistrzostwa potrzebował wówczas ponad 70 punktów. Nie ulega więc żadnym wątpliwościom, że obronę mistrzowskiego tytułu Poznaniacy zapewnili sobie przede wszystkim dzięki kapitalnej postawie poza własnym boiskiem.
Mistrzowie odwracania wyników
Jedną z największych, o ile nie największą bolączką Lecha Poznań w poprzednich rozgrywkach było odwracanie losów spotkań. Gdy podopieczni Nielsa Frederiksena tracili gola jako pierwsi, niemal pewne było, że nie uda im się się znaleźć sposobu na swojego rywala - dość powiedzieć, że Kolejorzowi udało się odwrócić wynik tylko raz, w przedostatniej kolejce sezonu. Dwukrotnie doprowadzał on do wyrównania w wyjazdowym starciu z GKS-em Katowice, a jak się miało później okazać, punkt wywalczony na Śląsku okazał się kluczowy w kontekście rywalizacji o mistrzostwo Polski.
W obecnych rozgrywkach sytuacja ma się natomiast zgoła inaczej. Stracony gol nie jest już dla podopiecznych Nielsa Frederiksena jak wyrok - potrafili oni bowiem odwrócić losy spotkania aż w dziewięciu ligowych meczach, zdobywając w ten sposób 15 punktów (trzy zwycięstwa i sześć remisów). Dwukrotnie udało im się wrócić do gry pomimo dwubramkowego prowadzenia rywali (mecze z Lechią Gdańsk i Motorem Lublin), a w domowym starciu z GKS-em Katowice aż trzykrotnie doprowadzali do wyrównania.
Co więcej, Kolejorz jest drużyną, która w tym sezonie Ekstraklasy radzi sobie najlepiej po utracie pierwszego gola. Jak zauważył Maksymilian Dyśko, dziennikarz TVP Sport, mistrzowie Polski średnio zdobywali 1,15 punktu na mecz, w którym jako pierwsi tracili bramkę. Zarówno sztabowi szkoleniowemu, jak i zawodnikom Lecha Poznań należą się z tego tytułu ogromne brawa - przekuli oni bowiem swoją największą słabość w coś, czym wyróżniają się na tle całej ligi.
Co Lech musi poprawić w nadchodzących rozgrywkach? "To będzie dla nas bardzo ważne"
Na pomeczowej konferencji prasowej zapytaliśmy trenera Lecha Poznań, Nielsa Frederiksena, o różnice między grą zespołu u siebie i na wyjazdach oraz o to, z czego wynika lepsza postawa Kolejorza poza Poznaniem w obecnym sezonie. Duński szkoleniowiec opowiedział również o tym, jakie aspekty gry jego zespołu wymagają poprawy w nadchodzących rozgrywkach.
- Zgadzam się, że w tym sezonie wszystko wyglądało trochę odwrotnie niż w poprzednim. Jak zauważyłeś, nasze statystyki na wyjazdach są praktycznie lepsze niż te u siebie. Wiele razy potrafiliśmy też wrócić do gry po trudnych momentach i uważam, że to ogromny postęp, jaki wykonaliśmy jako zespół. Jednocześnie trzeba cały czas rozwijać zarówno sposób gry, jak i samą drużynę, ponieważ inni trenerzy nie są głupi - analizują nas i szukają rozwiązań, które pozwolą nas zatrzymać. Dlatego musimy nieustannie stawać się jeszcze lepsi. Musimy również zacząć ponownie wygrywać u siebie, bo tych zwycięstw na własnym stadionie było po prostu za mało. Patrząc w przyszłość, bardzo ważne będzie dla nas to, aby w europejskich meczach osiągać lepsze wyniki u siebie przeciwko najmocniejszym drużynom i znaleźć sposób, by skutecznie z nimi rywalizować. Myślę, że jednym z powodów naszej lepszej gry na wyjazdach w tym sezonie było to, że potrafiliśmy grać bardziej w kontrolowany sposób. Lepiej broniliśmy, gdy momentami ustawialiśmy się nieco niżej. I choć nie jest to styl, w jakim zawsze chcemy grać, czasami po prostu trzeba się do tego dostosować - odpowiedział pierwszy zagraniczny trener w historii, któremu udało się obronić mistrzostwo Polski z Lechem Poznań.
Mistrzowie Polski staną przed szansą na poprawienie domowych statystyk już w najbliższą sobotę. Na Bułgarską zawita pogrążona w kryzysie Wisła Płock, która przegrała ostatnie cztery mecze, nie zdobywając w nich ani jednej bramki. Kilkadziesiąt minut po końcowym gwizdku rozpocznie się natomiast feta mistrzowska - piłkarze, sztab szkoleniowy oraz kibice udadzą się na plac św. Marka, znajdujący się na terenie Międzynarodowych Targów Poznańskich, gdzie będą świętować zdobycie dziesiątego w historii klubu mistrzostwa Polski.
Komentarze (0)