To on zostanie nowym asystentem Nielsa Frederiksena? Ma cenne atuty!
Jak podaje Maksymilian Dyśko z TVP Sport, nowym asystentem Nielsa Frederiksena ma szansę zostać Frederik Birk. Panowie mają ze sobą bardzo dobre wspomnienia, bowiem wspólnymi siłami próbowali dążyć do kolejnych sukcesów po trzecim w XXI wieku mistrzostwie dla Brondby. Panowie przepracowali ze sobą 57 spotkań, a składały się na to między innymi mecze w fazie grupowej Ligi Europy czy kwalifikacje do Ligi Mistrzów. W swoim pierwszym wspólnym sezonie pracy w pierwszej drużynie Brondby doprowadzili ją do trzeciego miejsca w sezonie zasadniczym i czwartego po fazie play-off.
Co prawda w następnym sezonie duńskiej Superligi wszystko co piękne się skończyło, ale argumentów po stronie potencjalnego, nowego asystenta Nielsa Frederiksena w Lechu Poznań wciąż jest dużo. Przede wszystkim cechuje go uniwersalność i umiejętność jakościowej pracy w różnych rolach. Na początku swojej kariery trenerskiej sprawdzał się w roli opiekuna młodzieży, bowiem zaczynał od pracy jako asystent w drużynie U-19. Funkcję tę pełnił w sezonach 2015/2016 i 2016/2017. Później natomiast awansował i przejął nad nią dowodzenie już jako pierwszy szkoleniowiec już w rozgrywkach 2017/2018. Doprowadził ją do piątego miejsca w tabeli, notując 11 zwycięstw, 4 remisy i 7 porażek w 22 meczach. Było to najwyższe miejsce zespołu jak na tamten czas, gdy przebywał w klubie. Jego poprzednik na stanowisku pierwszego trenera poprowadził zespół U-19 do siódmej lokaty.
Nie ma żadnych wątpliwości, co do tego, że właściwe podejście do młodzieży i wysoko rozwinięte kompetecje miękkie będą w przypadku Frederika Birka szczególnie istotne. O sile drużyny Lecha Poznań świadczą bardzo młodzi zawodnicy jak Gurgul, Kozubal czy Mońka, a w klubowej akademii są wykuwane kolejne talenty pukające do bram pierwszego zespołu - Hubert Janszyka czy Kamil Jakóbczyk. Niels Frederiksen będzie zatem potrzebować szkoleniowca, potrafiącego dotrzeć do tych graczy i właściwie kierować ich rozwojem. Szczególnie, że większość z nich wiedzie prym na swoich pozycjach. Więcej o pracy nad młodzieżą pisaliśmy TUTAJ.
Inną ważną umiejętnością, którą posiada Birk jest rzecz jasna cenne doświadczenie w prowadzeniu pierwszego zespołu Brondby. Od 2021 roku na tyle dobrze sprawdzał się jako analityk pierwszej drużyny, że funkcję tę przestał pełnić dopiero wraz z końcem sezonu 2023/2024. Od tamtej kampanii nastąpił już o wiele bardziej dynamiczny rozwój kompetencji szkoleniowca. Najpierw Birk został asystentem trenera, a już na początku grudnia 2024 roku musiał sprawdzić się w roli szkoleniowca pierwszego zespołu Brondby.
36-latek został wrzucony na głęboką wodę, ale udowodnił, że potrafi radzić sobie w ciężkich, niespodziewanych sytuacjach. Swój klub przejął na cztery kolejki przed końcem sezonu zasadniczego i finalnie wyciągnął go z piątego miejsca na trzecie w duńskiej Superlidze. Play-offy zaczął od serii trzech zwycięstw z rzędu i sześciomeczowej serii bez porażki. Finalnie ustąpił zaledwie dwóm rywalom, dokładając jeszcze trzy remisy i pięć zwycięstw.
Lech nie ma czasu rozwodzić się nad wyborami. Czas puka trenera w ramię
Frederik Birk aktualnie pozostaje bez pracy, bowiem zaliczył rozczarowujący początek minionego sezonu. Choć uratował Brondby z opresji w kryzysowym momencie, ostatecznie władze klubu zdecydowały się przedwcześnie pożegnać szkoleniowca. Na tę decyzję złożył się brak awansu do Ligi Konferencji poprzez odpadnięcie w czwartej rundzie eliminacji ze Strasbourgiem. Szkoleniowcowi w obronie swojego stanowiska nie pomagały też rozgrywki ligowe.
Czarę goryczy przelała wysoka porażka 1:3 z Midtjylland, po której klub oficjalnie zakończył współpracę z Birkiem już zaledwie po siedmiu kolejkach. Brondby uplasował się wtedy na czwartym miejscu w tabeli, notując bilans czterech zwycięstw i trzech porażek. Przychodzący na stanowisko Frederika Birka Steve Cooper wcale nie poddźwignął drużyny na wyższą lokatę. Po chwilowym wzroście nawet na drugie miejsce nastąpił spadek na czwartą pozycję.
Jego przyszłość przy Bułgarskiej to oczywiście nic pewnego jednak Niels Frederiksen musi działać szybko, co sprawia, że wybór dobrze mu znanego szkoleniowca wydaje się racjonalny. Ten sezon ma ogromne znaczenie dla Kolejorza: realna Liga Mistrzów/Liga Europy, imponujące transfery, wizja dominacji nad ligowymi rywalami. Klub wraz z kolejnymi wielkimi sukcesami tylko zwiększa poziom oczekiwań swoich kibiców, jak i zawodników, których tutaj ściąga. Z tego względu drużyna musi wejść w sezon o wiele lepiej niż poprzednim razem, kiedy proces wzajemnego zgrywania się trwał zdecydowanie za długo.
Angaż Frederika Birka na stanowisko asystenta Nielsa Frederiksena można uznać po prostu za gwarant stabilności. Panowie przepracowali ze sobą 57 spotkań, dobrze znają swój model działania i wiedzą czego się spodziewać. Na podjęcie decyzji nie pozostało już wiele czasu, bowiem drużyna przeszła już wstępne badania i ma za sobą pierwszą sesję treningową. Dodatkowo za sześć dni uda się na zgrupowanie do Wronek, gdzie przystąpi już do właściwych przygotowań. Wkrótce też nadejdzie czas sparingów, o których pisaliśmy TUTAJ.
Komentarze (0)