Nowy trener skomplikował piłkarzowi życie. Potencjalny zawodnik Lecha zaliczył niespodziewany regres
Lech wyrażał w ostatnim czasie mocne zainteresowanie usługami Daniego Silvy. 25-letni Portugalczyk gra obecnie w ekipie FC Midtjylland, do której dołączył rok temu z Hellasu Verona. Duńczycy zapłacili za niego 3,5 miliona euro i na początku śmiało można było stwierdzić, że ten transfer im się opłacił. Na wiosnę Silva stał się podstawowym graczem w układance obecnego trenera Pogoni Szczecin - Thomasa Thomasberga. Trzy razy w pięciu ostatnich meczach fazy zasadniczej grał od początku do końca, a ponadto nie spędzał na boiskach mniej niż 70 minut.Mimo to, jego rola w drugiej połowie play-offów nieco osłabła. Piłkarz na boisko wchodził głównie z ławki, a jakby tego było mało w trzech starciach na finiszu nie rozegrał ani minuty. Jego drużyna mogła się mimo wszystko cieszyć z wicemistrzostwa kraju, oddając pole position FC Kopenhadze. Początkowe problemy Daniego Silvy na wiosnę były jednak ledwie początkiem kolejnych kłopotów, z którymi musiał się mierzyć w kolejnym sezonie.
Pozycja Portugalczyka w zespole stawała się coraz bardziej niestabilna. Piłkarz zaliczył kilka epizodycznych występów w europejskich pucharach zdecydowanie częściej zasiadając na ławce lub lądując poza kadrą. Na boisku w Lidze Europy pojawił się raz, wchodząc ostatnio na 60 sekund w starciu z Dinamem Zagrzeb. Rezerwowym był także w dwóch rozegranych starciach kwalifikacji do tych rozgrywek, grając przez 90 minut w rewanżowym starciu z KuPS, gdzie rywalizacja była już w zasadzie rozstrzygnięta od początku.
W rozgrywkach ligowych nie było lepiej. W pierwszej części rundy jesiennej przeplatał występy od 60 do 90 minut, tymi, kiedy to wchodził na chwilę z ławki. Odejście Thomasa Thomasberga i zatrudnienia Mike'a Tullberga, który prowadził Midtjylland od ósmej kolejki przypieczętowało koniec przygody Portugalczyka w Danii.
Za kadencji nowego szkoleniowca w sześciu spośród jedenastu spotkań ligowych nie podniósł się z ławki, a w dwóch nie znalazł się nawet w kadrze meczowej. Dość powiedzieć, że w trakcie jedenastu kolejek rozegrał w sumie nieco ponad 50 minut, co zdecydowanie nie wskazywało na to, że piłkarz ma czego szukać pod batutą nowego trenera.
Cel transferowy Lecha szuka minut do gry. Wybrał już nowy kierunek
Jak poinformowano w piątek, Dani Silva już wkrótce poszuka szczęścia na Cyprze. Piłkarz w nabliższym czasie dopnie szczegóły umowy z ekipą Pafos FC. Duńskie media wskazały na to, że kluczowym czynnikiem przy wyborze nowego klubu w przypadku Portugalczyka okazała się gwarancja częstszej gry. Pomocnik do niego jednak tylko na wypożyczenie do końca sezonu bez możliwości wykupu.Dziennikarz portalu "Bold.dk" - Daniel Nojsen Fallah - informuje, że jeszcze dziś może nastąpić oficjalne ogłoszenie tego transferu. Pafos w tym sezonie zakończyło zmagania w Lidze Mistrzów na 26. miejscu z 36, natomiast w lidze cypryjskiej zajmują czwartą lokatę spośród 14 ekip. Jeśli wszystko dojdzie do skutku Silva połączy siły chociażby z Mislavem Orsiciem czy Davidem Luizem - zwycięzcą Ligi Mistrzów i mistrzem Anglii.
Niels Frederiksen zachowuje spokój. Trener skupia się na pozytywach przed nową rundą
Trener Lech Poznań nie ma póki co parcia na pozyskanie zawodnika na pozycję "szóstki". Niels Frederiksen przekonywał w piątek na konferencji prasowej, że wraz z odzyskaniem na stałe Gislego Thordarsona i Radosława Murawskiego, sytuacja w środku pola powinna się poprawić. Obecnie jednak Duńczyk musi mocno się nagłowić, jak zachować jakość w pierwszym składzie. Islandczyk może aktualnie grać niedłużej niż przez 30 minut, a wcześniej wspomniany lider ma powrócić do dyspozycji szkoleniowca na przełomie lutego i marca.Sytuacji nie poprawia także dyspozycja Timothy'ego Oumy, który po tym, gdy w końcówce 2025 roku naraził się Nielsowi Frederiksenowi, wciąż pozostaje poza pierwszym składem. Kenijczyk trenuje z drużyną rezerw i niewiele wskazuje na to, by jego sytuacja szybko miała się zmienić. O szczegółach informowaliśmy TUTAJ.
Niels Frederiksen pozostaje jednak optymistycznie nastawiony do realiów w środku pola i nie domaga się dużych zmian w tej formacji.
- Cały czas się rozglądamy i jeśli pojawi się odpowiednia okazja, to być może z niej skorzystamy. Nie jest to jednak coś, co absolutnie musimy zrobić, ponieważ zawodnicy wracają po kontuzjach – mówił w piątek trener Niels Frederiksen.
Komentarze (0)