Odejście Bartosza Salamona z Lecha Poznań na początku tego sezonu odbyło się w dość burzliwych okolicznościach. Głównym powodem były napięte relacje z trenerem Nielsem Frederiksenem, który odsunął od gry doświadczonego zawodnika. Sytuacja nie była klarowna dla kibiców. Otrzymywali oni sprzeczne sygnały dotyczące dyspozycji środkowego obrońcy. Ostatecznie 35-latek zdecydował się opuścić klub.
Postanowił wrócić do Włoch, gdzie spędził znaczącą część swojej kariery. Podpisał dwuletni kontrakt z występującym w Serie B, Carrarese Calcio. Jeśli natomiast zamierzał poszukać większych szans na grę, to w tym wypadku okazało się to pudłem. Zawodnik w tym sezonie zanotował jedynie 57 minut w przegranym meczu z Avellino (3:4). Do listopada ubiegłego roku pozostawał na ławce rezerwowych, później całkowicie wypadł z kadry meczowej. Przyczyna nie jest znana.
Salamon nie może przyjechać
Lech chciał pożegnać zawodnika, który zapisał się w historii klubu. Zdobył w Poznaniu dwa mistrzostwa Polski i jako zawodnik Kolejorza pojechał z reprezentacją na mistrzostwa Europy w 2024 roku. W chwili transferu, nie było czasu na zorganizowanie takiej akcji. Dobrze było też poczekać, aż opadnie kurz.
Sezon we Włoszech zakończył się 10 maja. Do rozegrania pozostały już tylko play-offy w walce o ostatnie miejsce, dające przepustkę do Serie A. Carrarese zakończyło rozgrywki na 12. miejscu, dlatego nie dotyczy ich już rywalizacja o awans, a także bitwa o utrzymanie. Wydawało się, że to idealny moment, by Bartosz Salamon pojawił się w stolicy Wielkopolski.
Lech sondował przyjazd byłego zawodnika do Poznania, skontaktował się z nim i złożył propozycję spotkania, ale piłkarz musiał odmówić. Problemem okazał się harmonogram zajęć, gdyż drużyna Salamona po zakończeniu sezonu nie udała się jeszcze na wakacje.
- Był kontakt z klubu z Bartkiem, ale napisał, że ma treningi do 23 maja. Rozmawialiśmy też z Barrym [Douglasem - przyp.red.]. Chciał być przy takiej okazji z całą rodziną, ale teraz nie miał takiej możliwości - napisał w mediach społecznościowych Adrian Gałuszka, rzecznik prasowy Kolejorza.
"Bashera" także zabraknie
Barry Douglas nie miał okazji pożegnać się z kibicami Lecha Poznań, gdy po raz drugi opuszczał klub w maju 2024 roku. Mariusz Rumak w ostatnim meczu tamtego sezonu nawet nie wpuścił go na boisko. Szkot nie przedłużył wygasającego kontraktu i wrócił do swojej ojczyzny. 7 kwietnia bieżącego roku postanowił zakończyć piłkarską karierę.
Jego dwukrotna przygoda z Lechem Poznań także zapisała się w historii. Douglas świętował z Kolejorzem dwa mistrzowskie tytuły, a do tego zdobył też dwa wicemistrzostwa kraju i jeden brązowy medal. Grał z Lechem w pechowych finałach Pucharu Polski i zaliczył dwie świetne przygody w europejskich pucharach.
Niestety, Szkot też nie będzie miał okazji pojawić się w ten weekend w Poznaniu, a zatem na ewentualny przyjazd obu zawodników będzie trzeba jeszcze poczekać.
Komentarze (0)