Pomimo faktu, że rezerwy Lecha Poznań przegrały dwa pierwsze ligowe mecze w rundzie wiosennej, trener Grzegorz Wojtkowiak nie zdecydował się na wiele zmian w składzie przed domowym starciem z Unią Swarzędz. Jedyną roszadą w wyjściowej jedenastce względem wyjazdowego spotkania z Kluczevią Stargard było zastąpienie Igora Stankiewicza Sammym Dudkiem, a co za tym idzie, przesunięcie nominalnego ofensywnego pomocnika, Tymoteusza Gmura, na prawe skrzydło.
Bez konkretów w pierwszej połowie
Sobotnie derby Wielkopolski pomiędzy Lechem II Poznań a Unią Swarzędz od samego początku miały niezwykle wyrównany przebieg. Zarówno gospodarze, jak i goście starali się narzucić rywalowi swoje warunki, próbując zepchnąć go do obrony. Już w 5. minucie przed niezłą sytuacją na otwarcie wyniku stanął Gracjan Goździk, lecz jego uderzenie w świetnym stylu zablokował utalentowany defensor rezerw Kolejorza, Hubert Janyszka.
Wraz z upływem czasu lechici stopniowo przejmowali inicjatywę, lecz mieli ogromny problem z podejmowaniem właściwych decyzji w pobliżu bramki strzeżonej przez Zielińskiego. Na pierwszą naprawdę groźną okazję trzeba było poczekać aż do 30. minuty - Janyszka posłał dalekie podanie do Antczaka, ten oddał piłkę Gmurowi, a młody pomocnik znakomicie zabrał się z futbolówką, chwilę później oddając minimalnie niecelny strzał zza pola karnego.
Goście starali odgryzać się szybkimi kontratakami. Po jednym z nich, przeprowadzonym w 35. minucie gry, doskonałej szansy nie wykorzystał Masalov, uderzając zdecydowanie zbyt lekko - jego próba nie sprawiła strzegącemu dostępu do bramki Lecha II Poznań Mateuszowi Pruchniewskiego najmniejszego problemu.
Choć obu zespołom udało się przeprowadzić w pierwszej połowie kilka szybkich, składnych akcji, kibice zgromadzeni na stadionie we Wronkach nie doczekali się goli. Na więcej emocji trzeba było poczekać do drugiej odsłony sobotniego spotkania.
Zmiennicy zapewnili długo wyczekiwane zwycięstwo
Po zmianie stron podopieczni Grzegorza Wojtkowiaka, który z powodu zawieszenia za kartki nie mógł być tego dnia obecny na ławce rezerwowych, ruszyli do ataku, błyskawicznie tłamsząc zespół Unii, który ograniczał się jedynie do sporadycznych kontrataków. Lechici imponowali zwłaszcza kapitalną organizacją w grze bez piłki, przed dłuższy czas nie pozwalając przyjezdnym na opuszczenie ich własnej połowy.
Ogromna przewaga nie przekładała się jednak na dogodne sytuacje - najgroźniej pod bramką Zielińskiego zrobiło się w 55. i 62. minucie spotkania, kiedy to po indywidualnych akcjach na oddanie strzału zza pola karnego decydowali się kolejno Jakub Antczak i Karol Delikat. 18-letni środkowy pomocnik chwilę po niecelnej próbie zaskoczenia golkipera Unii opuścił boisko na rzecz Igora Stankiewicza. Jak miało się później okazać, decyzja ta okazała się prawdziwym strzałem w dziesiątkę.
W 68. minucie gry zawodnikom drugiej drużyny Kolejorza udało się to, na co zanosiło się od dobrych kilkunastu minut. Po przebojowej akcji Antczaka lewą stroną boiska piłka nieco przypadkowo trafiła pod nogi Wojciecha Szymczaka, a młody napastnik przytomnie zgrał ją pod nogi Igora Stankiewicza. Wprowadzony na plac gry ledwie kilka minut wcześniej skrzydłowy oddał płaski strzał przy słupku, pokonując zaskoczonego bramkarza przyjezdnych.
Nie mający w tamtym momencie już nic do stracenia goście ruszyli do ataku, lecz ich próby nie sprawiły większych problemów dobrze dysponowanemu Pruchniewskiemu. Bardziej ofensywne nastawienie piłkarzy ze Swarzędza udało się lechitom wykorzystać w 81. minucie gry. Filip Wilak, który również pojawił się na boisku po przerwie, posłał dokładne podanie wewnętrzną częścią stopy do wbiegającego za plecy obrońców Stankiewicza, a 18-latek spokojnie minął bramkarza i umieścił piłkę w pustej bramce, zapisując na swoim koncie drugie trafienie. Radość okazała się jednak przedwczesna - sędzia liniowy dopatrzył się bowiem pozycji spalonej, przez co gol został nieuznany.
10 minut później rezerwom Lecha Poznań udało się jednak postawić kropkę nad "i". Po kapitalnym zagraniu Maksyma Pietrzaka lewą flanką ponownie rozpędził się Wilak, który po oderwaniu się goniącemu go obrońcy wyłożył piłkę Szymczakowi, a młodemu napastnikowi nie pozostało nic innego, jak spokojnie umieścić futbolówkę w siatce. Unia ruszyla jeszcze co prawda do ataku, lecz nie udało się jej znaleźć sposobu na pokonanie Pruchniewskiego.
Wynik już się nie zmienił - podopieczni Grzegorza Wojtkowiaka odnieśli pierwsze ligowe zwycięstwo w rundzie wiosennej, przełamując trwającą od 26 października niechlubną passę kolejnych spotkań bez wygranej. Komplet punktów zdobyty w derbach Wielkopolski wywindował lechitów na 5. miejsce w ligowej tabeli. Do zasiadającego na fotelu lidera Zawiszy Bydgoszcz tracą oni jednak na chwilę obecną aż 10 punktów.
Lech II Poznań - Unia Swarzędz 2:0 (0:0)
Bramki: Stankiewicz 68., Szymczak 90+1. - Lech II Poznań
Lech II Poznań: Pruchniewski - Tokar, Wichtowski, Janyszka (62. Kalata), Bartczak (77. Pietrzak) - Dudek (87. Kowalski), Prajsnar, Delikat (62. Stankiewicz) - Gmur (77. Wilak), Szymczak, Antczak
Komentarze (0)