Warta postawiła rywalowi swoje warunki do przerwy
Początek meczu mógł wywołać u kibiców Warty Poznań pewne obawy, bo w pierwszych minutach to goście narzucili swoje tempo gry i swobodnie rozgrywali piłkę na połowie "Zielonych". Dwukrotnie mogli też zagrozić gospodarzom po stałych fragmentach gry. Chwilami można było odnieść wrażenie, że Warciarze grają zbyt wolno i nie potrafią przenieść ciężaru gry na stronę gości.
Jak się okazało, piłkarzom GKS-u Jastrzębie sił na takie granie wystarczyło zaledwie do dziesiątej minuty. Warta znalazła odrobinę miejsca z lewej strony boiska, a Marcel Stefaniak dośrodkował piłkę idealnie na głowę Michała Smoczyńskiego, który z bliskiej odległości pokonał bramkarza przyjezdnych. Zdobyta bramka uskrzydliła podopiecznych trenera Macieja Tokarczyka, który wskoczyli na swoich przeciwników i całkowicie zamknęli ich na własnej połowie. Smoczyński już minutę później mógł mieć na koncie dublet, ale jego próba uderzenia z dystansu zatrzymała się jedynie na słupku bramki.
Kibice nie musieli czekać długo na kolejnego gola przy Drodze Dębińskiej. Znakomitą indywidualną akcję przeprowadził Kacper Szymanek, który zostawił za swoimi plecami trzech zawodników i został zatrzymany dopiero w polu karnym po faulu jednego z obrońców GKS-u. Sędzia nie miał wątpliwości, że Warcie należał się rzut karny. Do piłki na jedenastym metrze podszedł Marcel Stefaniak, ale tym razem to nie on wpisał się na listę strzelców. Wahadłowy uderzył piłkę na idealnej wysokości dla
bramkarza, który zdołał odbić ją przed siebie. Filip Waluś nie zastanawiał się ani sekundy i po chwili to on umieścił piłkę w siatce, naprawiając błąd swojego kolegi
"Zieloni" zachwycali swoją dokładnością i pewnością siebie na boisku. W tamtej chwili mieli dwubramkowe prowadzenie, które dało im bardzo dużo swobody w grze
O odrobinie pecha może mówić po tym meczu Michał Smoczyński, bo oprócz wspomnianego uderzenia w słupek, napastnik Warty pomylił się także minimalnie w 19. minucie meczu, gdy po świetnym dryblingu w polu karnym uwolnił się spod opieki obrońcy i uderzył jedynie w poprzeczkę.
Przed przerwą gospodarze nie forsowali już tak mocno bramki GKS-u Jastrzębie. Warta skupiła się na spokojnym utrzymaniu wyniku i korzystaniu z potencjalnych błędów rywali.
Nerwowa druga część meczu w wykonaniu Warty Poznań
Po zmianie stron piłkarze trenera Tokarczyka od pierwszych chwil szukali swoich okazji, by całkowicie zamknąć mecz. Kacper Szymanek nieustannie nękał rywali swoimi rajdami w pole karne, ale Warciarzom brakowało odpowiedniego wykończenia w szesnastce.
Jak mawia pewne porzekadło - "niewykorzystane sytuacje lubią się mścić". Warta przekonała się o tym boleśnie już po kilku minutach, gdy rywale zdobyli kontaktową bramkę. Najlepiej w polu karnym "Zielonych" zachował się Szymon Matysek, który pojawił się na boisku tuż po przerwie.
Po godzinie gry nad Ogródkiem zebrały się czarne chmury. Sędzia dopatrzył się faulu w szesnastce gospodarzy i bez zastanowienia wskazał na "wapno". Wśród kibiców pojawiło się zwątpienie i poczucie, że Warta podzieli swój los z poprzednich spotkań, gdy stać ją było tylko na remis z niżej notowanymi przeciwnikami. Wątpliwości szybko rozwiał jednak Leo Przybylak, który kapitalnie zachował się między słupkami "Zielonych" i bardzo pewnie obronił rzut karny.
Gospodarze po tej interwencji ponownie złapali więcej luzu, a najlepszą możliwą odpowiedzią ze strony Warty okazało się decydujące trafienie Kacpra Szymanka, który dynamicznie zszedł z piłką do środka i jeszcze przed polem karnym zdecydował się na uderzenie, za którym nie nadążył golkiper przyjezdnych.
Do końcowego gwizdka Warta nie pozwoliła się już zaskoczyć, choć Leo Przybylak miał jeszcze trochę pracy w ostatnich minutach meczu. Warciarze odnieśli pierwsze zwycięstwo w rundzie wiosennej i wrócili na pozycję wicelidera tabeli.
Warta Poznań - GKS Jastrzębie 3:1 (2:0)
Bramki: 1:0 Michał Smoczyński 10', 2:0 Filip Waluś 17', 2:1 Szymon Matysek 49', 3:1 Kacper Szymanek 64'
Warta: Leo Przybylak - Paweł Kwiatkowski, Tomasz Wojcinowicz, Dmytro Awdiejew - Szymon Zalewski (62. Kacper Rychert), Karol Dziedzic, Sebastian Steblecki (70. Kamil Kumoch), Marcel Stefaniak - Filip Waluś (62. Patryk Kusztal), Michał Smoczyński, Kacper Szymanek (70. Marcel Zylla)
GKS: Mikołaj Molga - Bartosz Kriegler (28. Kamil Lubowiecki), Nataniel Wybraniec, Thierno Milimono (72. Kacper Gościniak) - Szymon Mroczko, Kamil Bednorz, Ivo Lopes, Mateusz Bąk - Michał Osipiak, Kamil Koczy (46. Szymon Matysek), Mateusz Jastrzemsbki (72. Igor Kąkolewski)
Żółte kartki: Stefaniak (Warta) - Jastrzembski (GKS)
Sędziował: Aleksander Kozieł (Kielce)
Komentarze (0)