Piątkowa sesja popołudniowa rozpoczęła drugi już w tym sezonie turniej z cyklu European Tour pod nazwą European Darts Trophy rozgrywany w Niemczech. Do rozgrywek przystąpiło trzech Polaków - Krzysztof Ratajski, Sebastian Białecki oraz Wojciech Bruliński, który debiutował na wielkiej scenie PDC. Poznaniak zwyciężył w kwalifikacjach dla Europy Wschodniej i po raz pierwszy w swojej karierze miał okazję wziąć udział w turnieju telewizyjnym. Losowanie nie było łaskawe, bo już w 1. rundzie reprezentant Polski trafił na Joe Cullena (33. miejsce w rankingu). Nasz zawodnik pojawił się na scenie w sesji wieczornej.
Początek bez kompleksów
Od pierwszych legów widać było, że Wojciech Bruliński nie zamierzał ograniczać się do roli statysty. Polak zagrał odważnie, a już w swoim drugim podejściu do tarczy był w stanie rzucić swojego pierwszego maksa w European Tourze. Ku zaskoczeniu, Bruliński wygrał dwie początkowe partie, a Joe Cullen mógł tylko przyglądać się, jak zawodnik z Poznania precyzyjnie radzi sobie na zamknięciach.
Anglik szybko pokazał klasę i doświadczenie – szczególnie w grze na podwójnych. 36-latek zdołał chwilę później przełamać Brulińskiego i doprowadzić do remisu 2:2. Poznaniak grał na całkiem przyzwoitej średniej i przez chwilę dotrzymywał jeszcze kroku Cullenowi. W pewnym momencie zrobiło się 3:3 i wtedy w grze reprezentanta Polski nastąpiło lekkie zachwianie.
Bolesne kłopoty na podwójnych
Siódmego lega otwierał Bruliński, który znalazł się w doskonałej sytuacji, by wyjść na prowadzenie. Do zamknięcia pozostało mu 46 punktów, ale Polak pomylił się na podwójnych, co skutecznie wykorzystał Joe Cullen. Anglik w ten sposób przełamał Brulińskiego, a po chwili wygrał także swój licznik, doprowadzając do stanu 5:3.
Cullen okazał się bezwzględny w kluczowym momencie i efektownie domknął checkout 111 punktów, który pozwolił mu wygrać mecz. Było to jedyne zamknięcie lega powyżej 100 punktów w całym spotkaniu. Bruliński zagrał bardzo obiecująco, miał zbliżony procent finiszów na podwójnych. Mecz zakończył ze średnią 84,57. Taka gra nie wystarczyła jednak, by pokonać bardziej doświadczonego przeciwnika.
Polak pokazał jednak, że może rywalizować z zawodnikami światowego formatu i nie boi się dużych scen. Dla Brulińskiego takie mecze są bezcenną lekcją. Zdobyte doświadczenie może zaprocentować w kolejnych turniejach cyklu PDC European Tour. W 1/16 finału Joe Cullen zagra z Gerwynem Pricem, jednym z głównych faworytów do zwycięstwa w całym turnieju.
Mieszane uczucia wśród pozostałych Polaków
Krzysztof Ratajski zgodnie z przewidywaniami poradził sobie w pojedynku z Irlandczykiem Shanem McGuirkiem. "Polish Eagle" potrzebował dziesięciu legów, by awansować do następnej rundy, w której jego rywalem będzie światowa "trójka" rankingu, Gian Van Veen. Z turniejem pożegnał się natomiast Sebastian Białecki, który nie sprostał Darylowi Gurneyowi z Irlandii Północnej. Mecz obu dżentelmenów absolutnie nie stał na wysokim poziomie. Łodzianina zgubiła gra na podwójnych i niewykorzystane okazje, by doprowadzić do decidera. Reprezentant Polski w całym spotkaniu nie rzucił nawet jednego maksa.
Komentarze (0)