Warta powróciła na zwycięską ścieżkę
Początek tego meczu nie był łatwy, ale podopieczni trenera Macieja Tokarczyka bardzo szybko wykorzystali błędy po stronie rywala. Zdobyta bramka uskrzydliła Zielonych i pozwoliła im nabrać jeszcze więcej luzu w ofensywnej grze na połowie przeciwników. Po pierwszej połowie Warta miała wszystko, by sięgnąć po zwycięstwo. Pojawił się moment słabości w pierwszym kwadransie po przerwie, czego efektem był gol kontaktowy GKS-u Jastrzębie. Drużyna pokazała jednak charakter, dołożyła jeszcze jednego gola i w przekonujący sposób zgarnęła komplet punktów. Szkoleniowiec Zielonych po meczu nie krył swojego zadowolenia.
- Naszym głównym celem w tym meczu było to, żebyśmy wrócili do tego swojego Warcianego DNA. Myślę, że to się udało. Chcieliśmy być odważni, grać serduchem. Efektem tego jest zwycięstwo. Zależy mi na tym , by zdobyte punkty były efektem naszej dobrej gry, a nie czymś przypadkowym. Bardzo się też cieszę z tego, że zespół potrafił się podnieść po takim trudnym momencie w tym meczu, w którym tracimy bramkę, za chwilę jest rzut karny. Cieszę się, że już gramy w środę i ta liga troszkę przyspieszy. Gratuluję moim zawodnikom i cieszę się z tego, co zobaczyłem - mówił na gorąco po spotkaniu trener Tokarczyk.
Duma Wildy świetnie prezentowała się w grze skrzydłami. Wiodącymi postaciami na boisku byli Kacper Szymanek oraz Filip Waluś, który rozgrywał swoje 50. spotkanie w barwach Warty. Obaj zawodnicy wpisali się na listę strzelców, a gol Michała Smoczyńskiego to także efekt ciężkiej pracy w wysokim pressingu i dośrodkowanie Marcela Stefaniaka z lewej strony boiska.
- Nasi zawodnicy, którzy działają w bocznym sektorze mają bardzo duży wpływ na grę ofensywną. Razem z naszymi dziesiątkami, napastnikami, to oni bardzo mocno napędzają te nasze ataki już w finalnym momencie, czyli w tej trzeciej tercji. Dwa pierwsze mecze nie były takie, jak sobie wyobrażaliśmy i myślę, że też indywidualnie ci zawodnicy nie byli z tego powodu zadowoleni, natomiast dzisiaj każdy z moich zawodników miał taką otwartą głowę i właśnie nie kalkulował, miał dużą pewność siebie, grał tym sercem. Działaliśmy według naszego planu, tak jak w pierwszej rundzie i to znowu nam przyniosło trzy punkty, więc to jest klucz - ocenił trener Warty.
Błędy wciąż mogą się przydarzać
Po rozpoczęciu drugiej połowy Warta chciała od razu dołożyć kolejne trafienie, które zamknęłoby to spotkanie. Zieloni podeszli bardzo wysoko i chwilowo zgubili koncentrację w defensywie, co wykorzystali zawodnicy GKS-u. Bramka kontaktowa dla przyjezdnych sprawiła, że gospodarze stracili pewność siebie na boisku. Po chwili sędzia podyktował rzut karny dla przyjezdnych i już wtedy nad Ogródkiem zebrały się czarne chmury. Leo Przybylak stanął na wysokości zadania i obronił jedenastkę, która nie pozwoliła Warcie na kolejną stratę punktów.
Trener Tokarczyk zwrócił uwagę na to, że takie błędy mogą się zdarzać. Zieloni muszą jedynie wyciągnąć wnioski z dwóch ostatnich spotkań, gdy takie pomyłki przydarzały się w identycznych momentach spotkania.
- Myślę, że musimy być bardziej skoncentrowani i unikać tego typu zachowań. Natomiast tak jak powiedziałem, to jest gra błędów i te błędy zawsze się będą zdarzały. Czasem ważą więcej, czasem mniej. Tutaj dwa mecze z rzędu z błędami na początku drugiej połowy ważyły bardzo dużo, bo straciliśmy bramkę. Natomiast tak czasami jest i oczywiście chcemy temu zapobiegać - przyznał szkoleniowiec.
Pierwszy raz bez kapitana na boisku
Trener przyzwyczaił już do wielu rotacji w swoim składzie, często zawodnicy na poszczególnych pozycjach wymieniają się tą obecnością w pierwszym składzie. W kadrze jest jednak zawodnik, którego Maciej Tokarczyk ani razu w sezonie ligowym nie posadził od pierwszych minut na ławce. Mowa o kapitanie Warty, Kamilu Kumochu. W meczu z GKS-em Jastrzębie zabrakło środkowego pomocnika w wyjściowej jedenastce. 25-latek był przed tym meczem zagrożony zawieszeniem za żółte kartki, a Warciarze już za kilka dni grają bardzo ważne spotkanie ze Świtem Szczecin.
- To jest nasz kapitan, bardzo ważna postać. Natomiast te rotacje są spowodowane niczym innym, jak naszą jakością i wyrównaną głębią składu. Często też decyduje plan na mecz, często decyduje dyspozycja dnia i po prostu postawiłem w tym meczu na Stebleckiego i Dziedzica, ponieważ wyglądali najlepiej. "Kumi" wszedł w takim trudnym momencie i uważam, że dał bardzo dobrą zmian. To jest zawodnik, na którego bardzo liczę i już wielokrotnie był taką kluczową postacią, szczególnie jeśli chodzi o takie momenty w budowie niskiej, jeśli chodzi też o takie zarządzanie meczem i na pewno będę korzystał z jego usług - powiedział trener Tokarczyk.
Warta Poznań dzięki wygranej odzyskała pozycję wicelidera tabeli Betclic 2. Ligi. Rozgrywki wkraczają w decydującą fazę, a do końca sezonu pozostało Zielonym jeszcze dwanaście spotkań. Dwanaście kroków w kierunku powrotu na zaplecze PKO BP Ekstraklasy.
- Myślę, że Warta to jest taki zespół, któremu warto kibicować,którego warto wspierać. Oczywiście chcielibyśmy wygrywać wszystkie mecze różnicą kilku bramek lub w bardziej spokojny sposób. Natomiast nie zawsze się tak da i myślę, że warto doceniać też to, w którym miejscu jesteśmy, bo przypominam, że przed sezonem wiele osób skazywało nas na pożarcie i byliśmy jedną z pierwszych drużyn, która miała z tej ligi spaść. My na finiszu rozgrywek jesteśmy zespołem wiodącym i to też trzeba docenić - zaznaczył trener Tokarczyk.
Komentarze (0)