Trener Warty Poznań o efektownym zwycięstwie z GKS-em Jastrzębie. "Głównym celem był powrót do naszego DNA"

Opublikowano:
Autor:

Trener Warty Poznań o efektownym zwycięstwie z GKS-em Jastrzębie. "Głównym celem był powrót do naszego DNA" - Zdjęcie główne
Autor: Jakub Wyderski | Opis: Na zwycięstwo w Ogródku kibice czekali od końcówki listopada.

reklama
Udostępnij na:
Facebook
Piłka nożnaPo falstarcie rundy wiosennej, Warta Poznań wróciła do wygrywania. Zespół Macieja Tokarczyka pokonał GKS Jastrzębie 3:1, pokazując charakter w kluczowych momentach meczu. Zieloni skutecznie wykorzystali błędy rywali i wrócili na pozycję wicelidera Betclic 2. Ligi. Trener nie krył swojego zadowolenia po meczu, bo drużyna zrealizowała najważniejsze założenia, a komplet punktów nie został zdobyty przypadkowo.
reklama
reklama

Warta powróciła na zwycięską ścieżkę

Początek tego meczu nie był łatwy, ale podopieczni trenera Macieja Tokarczyka bardzo szybko wykorzystali błędy po stronie rywala. Zdobyta bramka uskrzydliła Zielonych i pozwoliła im nabrać jeszcze więcej luzu w ofensywnej grze na połowie przeciwników. Po pierwszej połowie Warta miała wszystko, by sięgnąć po zwycięstwo. Pojawił się moment słabości w pierwszym kwadransie po przerwie, czego efektem był gol kontaktowy GKS-u Jastrzębie. Drużyna pokazała jednak charakter, dołożyła jeszcze jednego gola i w przekonujący sposób zgarnęła komplet punktów. Szkoleniowiec Zielonych po meczu nie krył swojego zadowolenia.

- Naszym głównym celem w tym meczu było to, żebyśmy wrócili do tego swojego Warcianego DNA. Myślę, że to się udało. Chcieliśmy być odważni, grać serduchem. Efektem tego jest zwycięstwo. Zależy mi na tym , by zdobyte punkty były efektem naszej dobrej gry, a nie czymś przypadkowym. Bardzo się też cieszę z tego, że zespół potrafił się podnieść po takim trudnym momencie w tym meczu, w którym tracimy bramkę, za chwilę jest rzut karny. Cieszę się, że już gramy w środę i ta liga troszkę przyspieszy. Gratuluję moim zawodnikom i cieszę się z tego, co zobaczyłem - mówił na gorąco po spotkaniu trener Tokarczyk.

reklama

Duma Wildy świetnie prezentowała się w grze skrzydłami. Wiodącymi postaciami na boisku byli Kacper Szymanek oraz Filip Waluś, który rozgrywał swoje 50. spotkanie w barwach Warty. Obaj zawodnicy wpisali się na listę strzelców, a gol Michała Smoczyńskiego to także efekt ciężkiej pracy w wysokim pressingu i dośrodkowanie Marcela Stefaniaka z lewej strony boiska.

- Nasi zawodnicy, którzy działają w bocznym sektorze mają bardzo duży wpływ na grę ofensywną. Razem z naszymi dziesiątkami, napastnikami, to oni bardzo mocno napędzają te nasze ataki już w finalnym momencie, czyli w tej trzeciej tercji. Dwa pierwsze mecze nie były takie, jak sobie wyobrażaliśmy i myślę, że też indywidualnie ci zawodnicy nie byli z tego powodu zadowoleni, natomiast dzisiaj każdy z moich zawodników miał taką otwartą głowę i właśnie nie kalkulował, miał dużą pewność siebie, grał tym sercem. Działaliśmy według naszego planu, tak jak w pierwszej rundzie i to znowu nam przyniosło trzy punkty, więc to jest klucz - ocenił trener Warty.

reklama

Błędy wciąż mogą się przydarzać

Po rozpoczęciu drugiej połowy Warta chciała od razu dołożyć kolejne trafienie, które zamknęłoby to spotkanie. Zieloni podeszli bardzo wysoko i chwilowo zgubili koncentrację w defensywie, co wykorzystali zawodnicy GKS-u. Bramka kontaktowa dla przyjezdnych sprawiła, że gospodarze stracili pewność siebie na boisku. Po chwili sędzia podyktował rzut karny dla przyjezdnych i już wtedy nad Ogródkiem zebrały się czarne chmury. Leo Przybylak stanął na wysokości zadania i obronił jedenastkę, która nie pozwoliła Warcie na kolejną stratę punktów. 

Trener Tokarczyk zwrócił uwagę na to, że takie błędy mogą się zdarzać. Zieloni muszą jedynie wyciągnąć wnioski z dwóch ostatnich spotkań, gdy takie pomyłki przydarzały się w identycznych momentach spotkania.

reklama

- Myślę, że musimy być bardziej skoncentrowani i unikać tego typu zachowań. Natomiast tak jak powiedziałem, to jest gra błędów i te błędy zawsze się będą zdarzały. Czasem ważą więcej, czasem mniej. Tutaj dwa mecze z rzędu z błędami na początku drugiej połowy ważyły bardzo dużo, bo straciliśmy bramkę. Natomiast tak czasami jest i oczywiście chcemy temu zapobiegać - przyznał szkoleniowiec.

Pierwszy raz bez kapitana na boisku

Trener przyzwyczaił już do wielu rotacji w swoim składzie, często zawodnicy na poszczególnych pozycjach wymieniają się tą obecnością w pierwszym składzie. W kadrze jest jednak zawodnik, którego Maciej Tokarczyk ani razu w sezonie ligowym nie posadził od pierwszych minut na ławce. Mowa o kapitanie Warty, Kamilu Kumochu. W meczu z GKS-em Jastrzębie zabrakło środkowego pomocnika w wyjściowej jedenastce. 25-latek był przed tym meczem zagrożony zawieszeniem za żółte kartki, a Warciarze już za kilka dni grają bardzo ważne spotkanie ze Świtem Szczecin.

- To jest nasz kapitan, bardzo ważna postać. Natomiast te rotacje są spowodowane niczym innym, jak naszą jakością i wyrównaną głębią składu. Często też decyduje plan na mecz, często decyduje dyspozycja dnia i po prostu postawiłem w tym meczu na Stebleckiego i Dziedzica, ponieważ wyglądali najlepiej. "Kumi" wszedł w takim trudnym momencie i uważam, że dał bardzo dobrą zmian. To jest zawodnik, na którego bardzo liczę i już wielokrotnie był taką kluczową postacią, szczególnie jeśli chodzi o takie momenty w budowie niskiej, jeśli chodzi też o takie zarządzanie meczem i na pewno będę korzystał z jego usług - powiedział trener Tokarczyk.

Warta Poznań dzięki wygranej odzyskała pozycję wicelidera tabeli Betclic 2. Ligi. Rozgrywki wkraczają w decydującą fazę, a do końca sezonu pozostało Zielonym jeszcze dwanaście spotkań. Dwanaście kroków w kierunku powrotu na zaplecze PKO BP Ekstraklasy.

- Myślę, że Warta to jest taki zespół, któremu warto kibicować,którego warto wspierać. Oczywiście chcielibyśmy wygrywać wszystkie mecze różnicą kilku bramek lub w bardziej spokojny sposób. Natomiast nie zawsze się tak da i myślę, że warto doceniać też to, w którym miejscu jesteśmy, bo przypominam, że przed sezonem wiele osób skazywało nas na pożarcie i byliśmy jedną z pierwszych drużyn, która miała z tej ligi spaść. My na finiszu rozgrywek jesteśmy zespołem wiodącym i to też trzeba docenić - zaznaczył trener Tokarczyk.

 

 

reklama
reklama
Udostępnij na:
Facebook
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ

Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM

e-mail
hasło

Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

Komentarze (0)
Wczytywanie komentarzy
reklama
reklama
logo