Niels Frederiksen nie będzie miał komfortu przy ustalaniu składu. Lech zagra w Radomiu osłabiony
Lech Poznań zagra w sobotę niesamowicie ważny mecz, bo zwycięstwo pozwoli zapewnić sobie mistrzostwo Polski na kolejkę przed końcem sezonu. Kolejorz wystąpi jednak w Radomiu w postrzępionym składzie - a to ze względu na urazy i zawieszenia za kartki. Absencja Alego Gholizadeha to oczywista sprawa, ale to nie ofensywa jest największym kłopotem niebiesko-białych.
Klub poinformował o kontuzji Antonio Milicia, która okazała się poważniejsza, niż zakładano (szczegóły TUTAJ). Chorwat nie pomoże już Lechowi do końca sezonu i choć w ostatnich spotkaniach potrafił go zastąpić Robert Gumny, to w Radomiu nie będzie to możliwe. Prawy obrońca, który w minionym czasie grał z konieczności jako stoper, w meczu z Arką Gdynia obejrzał żółtą kartkę, która wyeliminowała go z ostatniego wyjazdu w tym sezonie.
Wojciech Mońka utworzy parę stoperów z Mateuszem Skrzypczakiem, który dopiero wraca po kontuzji. Jedyną alternatywą pozostaje Hubert Janyszka, który debiutował w Ekstraklasie w pojedynku z Legią Warszawa. Na bokach obrony na pewno zagrają Joel Pereira i Michał Gurgul. Tutaj nawet nie ma zmienników - niewyjaśniona pozostaje nieobecność Joao Moutinho, który do Lublina nie pojechał w wyniku drobnego urazu, a finalnie nie było go też w kadrze przeciwko Arce.
Radomiak też bez największej gwiazdy. Dodatkowo stracił napastnika
Problemy zdrowotne nie dotyczą jedynie Lecha Poznań. Gospodarze sobotniej rywalizacji także podejdą do meczu bez jednego z najważniejszych zawodników, Rafała Wolskiego. Sztab szkoleniowy Radomiaka podjął decyzję o oszczędzeniu piłkarza w końcówce sezonu ze względu na dolegliwości w obrębie stawu kolanowego. Doświadczony pomocnik w obecnej kampanii nie opuścił żadnego meczu z powodu kontuzji, raz tylko pauzował za kartki.
Jego strata może okazać się bolesna, bo to najbardziej kreatywny piłkarz w zespole Bruno Baltazara. W 30 spotkaniach Ekstraklasy zanotował pięć goli i dołożył siedem asyst. To już trzeci sezon z rzędu, gdy kończy rozgrywki z takim dorobkiem ostatnich podań.
Niezłego psikusa sprawił za to Abdoul Tapsoba. W meczu z Cracovią obejrzał czerwoną kartkę równo po godzinie gry, wchodząc nieostrożnie w nogi Amira Al-Ammariego. Do końca sezonu już nie pogra, a jeszcze przed tygodniem był najważniejszą postacią w wygranym meczu z Lechią Gdańsk (3:1), gdy zdobył pierwszego hat-tricka w lidze. Gdyby nie zawieszenie, na pewno wystąpiłby przeciwko Lechowi od pierwszej minuty, a teraz szkoleniowiec musi poukładać ofensywę inaczej.
Od kilku tygodni wiadomo, że zakończył się też sezon dla Josha Wilsona-Esbranda. Piłkarz zmaga się z urazem ścięgna Achillesa. Brak tego zawodnika nie będzie kosztowny, zagrał tylko 8 meczów w lidze i po zamknięciu rozgrywek wróci z powrotem do Manchesteru City, z którego był wypożyczony w ostatnich miesiącach.
Pierwszy gwizdek na stadionie im. Braci Czachorów zaplanowano 16 maja o godz. 20:15. Po ponad 90 minutach będzie wiadomo, czy Lech zostanie mistrzem Polski, czy będzie musiał drżeć o wynik do ostatniego gwizdka w sezonie.
Komentarze (0)