Kibice Lecha wciąż czekają. Rywal sprzątnął im gracza sprzed nosa
Lech Poznań wciąż nie zdecydował, kto ostatecznie stanie się pierwszym wzmocnieniem do środka pola. Sytuacja jest tam napięta, ponieważ nie wiadomo, jaka przyszłość czeka Antoniego Kozubala. Władze Kolejorza mają być otwarte na jego transfer, lecz aktualnie nie prezentuje ruchów sugerujących, że jest przygotowany na jego odejście. Tak samo klub nieustannie potrzebuje wzmocnienia na pozycji "szóstki", gdzie Radosław Murawski po zakończeniu wypożyczenia przez Timothy'ego Oumę stracił konkurenta. Niebiesko-Biali ciągle sondują kolejne opcje, ale nie wykazują się zdecydowaniem w swoim poczynaniach w przeciwieństwie do ligowego rywala.
Działacze Korony Kielce zmniejszyli Lechowi Poznań pole do działania na rynku transferowym i niedawno sprzątnęli im sprzed nosa jednego z najciekawszych graczy do środka pola. Mowa o Patriku Hellebrandzie, który stanowił tanią, a jednocześnie wyjątkowo dobrze dopasowaną pod styl gry Nielsa Frederiksena opcję. "Scyzoryki" tym samym poważnie zgłosili się do wyścigu o najwyższe cele w Ekstraklasie, posiadając w swoich szeregach zarówno lidera Górnika Zabrze jak i Tamara Svetlina. Dwóch znakomitych pomocników gotowych rywalizować z Radosławem Murawskim na pozycji "szóstki".
Mógł być znakomitym zastępcą za czołowego zawodnika. A to nie wszystko!
Hellebrand kosztował Kielczan nieco ponad to, co Kolejorz oferował im za Tamara Svetlina. Media informują, że klauzula wykupu znakomitego gracza Górnika wyniosła zaledwie 1,7 milionów euro. Tyle Korona zapłaciła za kandydata do tytułu najlepszego pomocnika ligi. Czeski pomocnik był wręcz modelowym zastępstwem za Antoniego Kozubala, stanowiąc praktycznie kopią niezwykle utalentowanego wychowanka Lecha Poznań.
Czeski pomocnik osiągał w minionym sezonie ponad 90% celności krótkich podań na mecz jak również 86% skuteczności długich zagrań. Były to minimalnie lepsze wyniki niż te, które notował reprezentant Polski. Przypomnijmy, że według liczb podanych przez portal statystyczny "FotMob" Kozubal w pierwszym przypadku zaliczył 86,8%, a w drugim 62,4%. Korona Kielce odebrała Kolejorzowi szanse na mocny upgrade w kontekście rozgrywania i kreowania gry. Na uwagę szczególnie zasługują jego umiejętności gry pomiędzy liniami i dynamizowanie akcji, co doskonale pasuje pod styl gry, jaki preferuje Nielsa Frederiksena.
Wraz z transferem gracza Górnika Zabrze obrońcy tytułu w teorii zyskaliby też lepszego obrońcę, bowiem Hellebrand wygrywał pojedynki na 60% skuteczności, których miał w sumie 5,12 na spotkanie. Kozubal stoczył ich 4,89 na nieco niższych procentach. Panowie osiągali też zbliżone rezultaty w kontekście odbiorów: Hellebrand miał 2,95 odbiorów na mecz, a Kozubal 2,27! Natomiast w przypadku przechwytów wychowanek Lecha Poznań był nieznacznie gorszy o 0,32 na spotkanie!
Kibice Lecha Poznań mogą mieć powody do rozczarowania, że nie udało się sięgnąć po Hellebranda, bowiem z nim na boisku Kolejorz miałby szansę tracić... mniej goli! Gdy Czech przebywał na boisku Górnik Zabrze tracił średnio 1,01 gola, natomiast gdy na boisku pojawiał się Kozubal Lech Poznań miał ich 1,28. Ponadto Hellebrand mógłby występować nie tylko jako "szóstka", ale też jako "ósemka" - dokładnie tak jak 21-letni reprezentat Polski.
Lech wciąż ma karty w ręku. Może zyskać więcej jakości na... innej pozycji!
Korona się wzmacnia, a wokół Lecha panuje cisza odnośnie konkretnych działań przy sprowadzaniu pomocnika do środka pola. Informacje w mediach oscylują wokół informacji kogo Kolejorz, by chciał lub kogo ewentualnie sonduje na pozycję defensywnego pomocnika. Na radarze mistrzów Polski w tej kategorii znajduje się Niklas Dorsch i to on stanowi teraz główną kandydaturę, która coraz bardziej przekonuje fanów. To, że piłkarz poważnie rozważa dołączenie do Lecha Poznań potwierdza fakt, że zawodnik przybył w ostatnim czasie do miasta i odwiedził stadion przy Bułgarskiej. Mimo wszystko jest to bardziej zawodnik, który wydaje się wzmocnieniem na pozycję "szóstki" aniżeli potencjalnej "ósemki".
Według najnowszych doniesień dziennikarzy poważnym zainteresowaniem obrońców tytułu cieszy się także piłkarz spadkowicza z Ekstraklasy - Ivan Zhelizko. 25-letni pomocnik z Ukrainy mimo, iż w poprzednim sezonie występował stricte na pozycji defensywnego pomocnika, finalnie odnotował aż siedem bramek w Ekstraklasie i dołożył do tego sześć asyst. Gdyby Kolejorz zdecydował się na jego zakup podobnie jak we wcześniejszych przypadkach otrzymałby specjalistę od długich podań między liniami, który wykonuje średnio 3,54 długich, dynamizujących dograń na mecz. Jako "szóstka" miał kluczowy wpływ na grę Lechii notując średnio 40 podań na spotkanie, co jest znakomitym wynikiem. Imponujące są także jego warunki fizyczne czyli 187 centymetrów wzrostu.
Piłkarz świetnie czuje się z piłką przy nodze, co pasuje do filozofii gry Lecha i zdecydowanie wpłynęłoby na większą kontrolę środka pola. Ukrainiec wygrywał blisko pięć pojedynków na spotkanie i prawie 60% skutecznych dryblingów. Rewelacyjne wrażenie robią też jego inne umiejętności w defensywie, a szczególną uwagę warto zwrócić na średnią odzyskiwanych piłek. Wynosi ona aż 6,27, co jest prawie stuprocentową skutecznością w jego przypadku. To bardzo ważna umiejetność w przypadku pressingu, a także sytuacji, gdy drużyna jest zaskakiwana po fazie przejsciowych - to z nią Lech miał w poprzednim sezonie największe problemy.
Siłą rzecz Ivan Zhelizko radzi sobie także znakomicie w kontekście przechwytów czy odbiorów, notując ich 1,17 oraz 2,14 na mecz. Nieoczywistym aczkolwiek ogromnym atutem gracza Lechii Gdańsk są także potężne strzały, którymi imponował jako defensywny pomocnik. To cenna cecha, którą w ofensywnie usposobionej drużynie nie wykazywał się Antoni Kozubal, któremu brakowało w tej kwestii jakości czy pewności siebie. Zhelizko w poprzednim sezonie jako "szóstka" wnosił aż 1,9 strzału na spotkanie i wysoką średnią 0,6 celnych uderzeń. Jego transfer tak samo jak Dorscha dałby Kolejorzowi dużo jakości przy zamykaniu akcji, co odgrywało ważną rolę sezon temu. Piłkarz ten ma niesamowity ciąg na bramkę, biorąc pod uwagę swoją pozycję.
Władze Lecha Poznań wybierają sobie trudne ścieżki. Dużo ryzykują?
W teorii wydaje się, że Lech Poznań niewiele traci na transferze Hellebranda. Przed mistrzami Polski wciąż stoją świetne okazje transferowe, które mogą wnieść jeszcze więcej niż lider Górnika Zabrze. Kolejorz natomiast wybiera sobie wymagające cele do zrealizowania. Dorsch i Zhelizko będą kosztować więcej od Hellebranda, o czym świadczą między innymi wyceny na "Transfermarkcie". Wartość pierwszego oscyluje wokół 2,5 miliona euro, a drugiego aż 4 miliony euro.
To niebagatelne kwoty, a dodatkowo nie wiadomo czy Lechowi Poznań w ogóle pomoże trudna sytuacja Heidenheim czy Lechii Gdańsk. Oba zespoły zaliczył spadki kolejno z Bundesligi oraz Ekstraklasy, ale drużyny mogą nie być skłonne do tego, by pozbyć się bardzo ważnych, docenianych postaci. Dorsch i Zhelizko są też dobrze zabezpieczeni kontraktami, które trwają jeszcze dwa lata. Kluby zatem nie muszą stawiać sprawy zarobienia na nich pieniędzy na ostrzu noża.
Lech Poznań ma przed sobą otwarte możliwości zakupu jednego gracza z wymienionej pary, ale śmiało można stwierdzić, że Korona Kielce pokazała transferem Hellebranda, że woli mieć wróbla w garści niż gołębia na dachu. Najbliżej Lecha Poznań jest aktualnie Niklas Dorsch, ale to nie jest w żaden sposób przesądzone ze względu na to, że piłkarz wciąż ma na stole oferty z amerykańskiej ligi MLS i tureckiego Samsunsporu. Kolejorz posiada po swojej stronie niezłe argumenty, by przekonać go do transferu, ale zawodnik może zdecydować się podążać za dużymi pieniędzmi i komfortowymi warunkami do życia aniżeli stricte sportowymi ambicjami. Sukcesu nie gwarantuje także rzekoma klauzula wykupu w wysokości 1,5 miliona euro.
Dodatkowo wciąż nie wiadomo, czy Poznaniakom uda się wywalczyć angaż do drużyny wspomnianego wcześniej Tamara Svetlina - Korona nie zrezygnuje łatwo ze swojego czołowego piłkarza (o ile w ogóle), a Lech wydaje się bardzo precyzyjnie mierzyć siły na zamiary. Impas trwa, a wizja przyjścia gracza "Scyzoryków" staje się coraz mniej realistyczna.
Komentarze (0)