Yannick Agnero został sprowadzony do klubu w celu rywalizacji z Mikaelem Ishakiem. Miał być solidną alternatywą i jakościowym uzupełnieniem składu na teraz. Rekordowa suma odstępnego nie oznaczała od razu, że będzie zawodnikiem pierwszego składu i posadzi na ławce legendę Lecha Poznań. Ba! W klubie są zadowoleni z jego postawy i widzą jego progres na treningu. Można powiedzieć, że wywiązał się ze swojej roboty prawidłowo. Problemem jest tylko liczba minut spędzonych na boisku.
Napastnik ma już na swoim koncie 40 meczów w niebiesko-białych barwach. Taka liczba robi wrażenie, ale gdy zerkniemy w szczegóły, okazuje się, że Iworyjczyk ma w swoim dorobku nieco ponad 800 minutów. W klubie też widzą, że to za mało, ale Niels Frederiksen nie ma w zwyczaju rotowania składem, gdy tego nie potrzebuje. Ishak był do dyspozycji trenera przez cały sezon, więc nie dziwi też, że w obliczu walki o najwyższe cele, Duńczyk nie podejmował decyzji o zastępowaniu go.
Tomasz Rząsa we wtorkowym spotkaniu z przedstawicielami mediów też zaznaczał, że Lech miał kilka trudnych momentów w zakończonym sezonie, gdy ze składu wypadali liderzy drużyny - Antonio Milić, Ali Gholizadeh, czy Radosław Murawski, którego nie było przez cały rok. Wtedy najczęściej opierano równowagę w zespole na kapitanie.
Lech zostanie przy Iworyjczyku. Należy dać mu więcej szans
Agnero to nie jest ten sam przykład napastnika, który w ubiegłych latach przychodził jako "dwójka". Statystyki ma naprawdę niezłe. Na przestrzeni całego sezonu dołożył pięć trafień, co przy dorobku 836 minut na murawie, daje bramkę średnio co drugi mecz (jeden gol/167 minut). 23-latek w tych krótkich momentach na boisku pokazał już, że potrafi być aktywny w polu karnym przeciwnika, a skuteczność jego strzałów celnych w Ekstraklasie wynosi ponad 90%. Na ten moment we wszystkich statystykach strzeleckich najgorzej wygląda tylko gra głową, ale Agnero nieźle odnajduje się też w grze tyłem do bramki i rozegraniu.
Jak usłyszeliśmy, Lech nie zamierza latem ściągnąć kolejnego zawodnika na "dziewiątkę", lecz dać poważną szansę Iworyjczykowi. Oczywiście nie w takim stopniu, by całkowicie zrezygnować z Ishaka. Warto jednak zwrócić uwagę, że Lech od początku nowego sezonu będzie musiał być przygotowany na rywalizację co trzy dni. Już w pierwszym tygodniu czeka Superpuchar Polski, pierwszy mecz el. Ligi Mistrzów oraz inauguracja Ekstraklasy. To okazja, by w jednym z tych spotkań Agnero rozpoczął od pierwszych minut. W ubiegłym sezonie taka sytuacja spotkała go zaledwie pięciokrotnie.
Komentarze (0)