Liga Konferencji gwarancją milionowych wpływów
Awans do III rundy eliminacji Ligi Mistrzów jest już dla Lecha Poznań na wyciągnięcie ręki. Wystarczy cierpliwie podejść do rewanżowego spotkania z Aarhus GF i utrzymać przewagę wypracowaną w Danii. Jeśli uda się wyeliminować podopiecznych trenera Jakoba Poulsena, mistrzowie Polski nie zakończą już europejskiej przygody przed fazą ligową. Lechici zapewnią sobie granie na arenie międzynarodowej przynajmniej do grudnia. Mimo ewentualnych niepowodzeń w kolejnych rundach eliminacji, na pewno zagrają w Lidze Konferencji.
Sama gra w tych rozgrywkach oznacza konkretne pieniądze. Może nie takie, jakie gwarantuje awans do Ligi Mistrzów, ale w poprzednim sezonie UEFA wypłacała za awans do fazy ligowej 3,17 mln euro. Do tego dochodzą premie za wyniki – 400 tys. euro za zwycięstwo i 133 tys. euro za remis – oraz kolejne bonusy za miejsce w tabeli i promocje do następnych rund. W poprzedniej edycji Lech dotarł aż do 1/8 finału, zarabiając łącznie 7,01 mln euro. Dlatego sam awans do III rundy eliminacji Ligi Mistrzów otworzyłby drogę do podobnych wpływów także w tym sezonie i jest absolutnym minimum dla budżetu Kolejorza.
Kolejny krok zapewnia ogromny zastrzyk gotówki
W kolejnej rundzie el. Ligi Mistrzów na drużynę trenera Nielsa Frederiksena czeka ktoś z dwójki Sabah Baku - KuPS Kuopio. Ten dwumecz będzie niesamowicie istotny z punktu widzenia sportowego (Lech wcześniej nigdy nie dotarł do IV rundy el. LM), ale także finansowego. Sama gra w IV rundzie gwarantuje klubowi premię w wysokości 4,29 mln euro oraz - w przypadku niepowodzenia - miejsce w fazie ligowej Ligi Europy. Za udział w rozgrywkach na niższym szczeblu UEFA wypłaca 4,31 mln euro. To już znacząco zwiększa perspektywy Lecha Poznań - pozwala na starcie jesieni zarobić więcej, niż przez cały poprzedni sezon.
Liga Europy nie oferuje jednak dużo większych pieniędzy za wyniki osiągane w tej fazie. Kwoty, na jakie Lech może liczyć w przypadku zwycięstwa i remisu to kolejno: 450 tys. euro i 150 tys. euro. Kolejne wielomilionowe premie pojawiają się od 1/8 finału, a zatem mistrzowie Polski musieliby zakończyć fazę ligową bezpośrednio na miejscach 1-8 lub 9-24 i wygrać dwumecz w play-offach.
Liga Mistrzów największym marzeniem
Przypomnijmy, że historyczny awans do fazy ligowej Ligi Mistrzów to już zarobek rzędu 18,62 mln euro za sam udział, a na tym zyski się nie kończą. Każde zwycięstwo w fazie ligowej Champions League warte jest 2,1 mln euro, remis 700 tys. euro, a dodatkowe premie przyznawane są również za miejsce w końcowej tabeli. To kwoty, których Poznaniacy najprawdopodobniej nie zarobiliby w pozostałych europejskich rozgrywkach, gdyż porównywalne pieniądze gwarantuje dopiero awans do półfinału Ligi Europy. Przepaść pod tym względem jest ogromna.
Warto wspomnieć o sukcesie finansowym Kajratu Ałmaty z ubiegłego sezonu, który przebrnął wszystkie rundy eliminacyjne, w fazie ligowej Ligi Mistrzów zdobył tylko jeden punkt, a rozgrywki zakończył z dorobkiem 21,2 mln euro (ponad 90 milionów złotych). Podobne pieniądze dwie edycje wcześniej zarobił Slovan Bratysława, który notabene wszystkie mecze przegrał. Obie te drużyny zarobiły odrobinę mniej, niż triumfator Ligi Konferencji.
Podsumowując, Lech Poznań podąża ścieżką w kierunku rekordowych pieniędzy. Przypieczętowanie awansu w środowym spotkaniu to ponad 3 mln euro zagwarantowanego zysku, ale możemy być przekonani, że to dopiero początek.
Komentarze (0)