Lech Poznań ma już za sobą wiele wyjazdów w europejskich pucharach. W ubiegłym sezonie niebiesko-biali do listy odwiedzonych państw dołożyli m.in. Gibraltar, mierząc się z w fazie ligowej Ligi Konferencji z Lincoln Red Imps. Był to ich 39. kraj w historii europejskich wojaży. Najczęściej Kolejorz rywalizował w Szwecji, Belgii, czy Austrii, a po blamażu z Aarhus GF w el. Ligi Mistrzów czeka ich wyprawa w zupełnie nowym kierunku.
Poznaniacy po raz pierwszy w historii udadzą się na Wyspy Owcze i będą też pierwszym polskim klubem, który zagra w tym miejscu. Ich rywalem będzie mistrz tego kraju – KÍ Klaksvík, który także pożegnał się z eliminacjami Ligi Mistrzów na II rundzie, przegrywając po zaciętym dwumeczu z Żalgirisem Kowno. Obie drużyny zmierzą się ze sobą w ramach III rundy el. Ligi Europy.
Nie wolno zlekceważyć tego rywala
Choć Wyspy Owcze wciąż kojarzą się wielu kibicom z piłkarskim wygnaniem, KÍ Klaksvík w ostatnich latach udowodnił, że potrafi napsuć krwi silniejszym przeciwnikom. Klub zdobył w historii 22 tytuły mistrzowskie i regularnie występuje w europejskich pucharach. Swój największy sukces na arenie międzynarodowej odnieśli w sezonie 2023/24, gdy zakwalifikowali się do fazy grupowej Ligi Konferencji. Po drodze udało im się wyeliminować m.in. Ferencvaros, czy BK Hacken, a w fazie zasadniczej potrafili bezbramkowo remisować z francuskim Lille OSC.
Dodatkowym atutem Farerów są specyficzne warunki. Mecze rozgrywane są na sztucznej murawie, często przy silnym wietrze i zmiennej pogodzie. Wielu faworytów przekonało się już, że gra w tym miejscu do łatwych nie należy. Dlatego, mimo, że Lech będzie zdecydowanym faworytem dwumeczu, w Poznaniu nie mogą zlekceważyć mistrza Wysp Owczych. Nie potrzeba już w tym sezonie więcej kompromitacji.
Porażka może słono kosztować
Trener Niels Frederiksen już po meczu z Aarhus GF podkreślał, że celem zespołu pozostaje teraz awans do fazy zasadniczej Ligi Europy. Dla drużyny to nadal progres w porównaniu z ubiegłym sezonem, gdy rywalizowała szczebel niżej w Lidze Konferencji. Gdyby jednak nie udało się przebrnąć przez najbliższą rundę el. Ligi Europy, porażka może mieć dla Lecha poważne konsekwencje.
Poznaniacy w takim wypadku będą mieli ostatnią szansę, by jesienią w ogóle zagrać w Europie - zmierzą się wówczas w IV rundzie el. Ligi Konferencji i... nie będą mogli liczyć na rozstawienie. Ich współczynnik przejmie wtedy KÍ Klaksvík, a mistrzowie Polski znajdą się po prawej stronie drabinki z dorobkiem 9.500 punktów. Lech pozostanie na ścieżce mistrzowskiej, co oznacza, że może trafić na drużyny, które podzieliły jego los w el. Ligi Mistrzów. Wśród prognozowanych rywali znajdują się np. KuPS Kuopio, czy Lincoln Red Imps.
Miał być historyczny awans do Ligi Mistrzów, a zostaje niepokój związany z dalszą grą w europejskich pucharach. Pierwszy mecz KÍ Klaksvík zostanie rozegrany 6 sierpnia przy Bułgarskiej (nie podano jeszcze oficjalnej godziny rozpoczęcia meczu). Rewanż odbędzie się tydzień później na obiekcie Við Djúpumýrar, który maksymalnie może pomieścić około 2500 tys. widzów.
Komentarze (0)