Lech Poznań oficjalnie obronił tytuł mistrzowski! Kolejorz udźwignął gigantyczną presję

Opublikowano: Aktualizacja: 
Autor:

Lech Poznań oficjalnie obronił tytuł mistrzowski! Kolejorz udźwignął gigantyczną presję - Zdjęcie główne
Autor: Przemysław Szyszka | Opis: Kolejorz nie dał się zaskoczyć na wyjeździe. Mistrzostwo zdobyte na kolejkę przed końcem.
Zobacz
galerię
34
zdjęć

reklama
Udostępnij na:
Facebook
Piłka nożnaLech Poznań musiał czekać 33 lata na obronę tytułu mistrza Polski i w końcu 16 maja 2026 roku mu się to udało. Zespół Nielsa Frederiksena zapisał w tym sezonie złotą kartę w historii klubu, a zwieńczeniem jego tytanicznego wysiłku był mecz z Radomiakiem Radom, w którym to piłkarze Kolejorza nie dali się ugnieść presji i poradzili sobie z ósmą siłą Ekstraklasy. Przyjezdni musieli się jednak mocno namęczyć, by finalnie zapewnić sobie dziesiąte mistrzostwo w historii.
reklama

Szybki cios Radomiaka i znakomita riposta Lecha. Na boisku było gorąco!  

reklama

Lech Poznań starał się kontrolować przebieg spotkania od pierwszych minut dzięki intensywnej pracy w pressingu i aktywnym działaniom w środku pola. Radomiak jednak także nie odpuszczał swoim przeciwnikom i boleśnie udowodnił to najlepiej jak tylko mógł już w siódmej minucie. Antoni Kozubal przegrał pojedynek z Vasco Lopesem we własnym polu karnym, a ten bez większych problemów zgrał piłkę do odsłoniętego Jana Grzesika, który pewnie wykończył jedną z pierwszych dogodnych akcji Radomiaka.

Rozwiń

Gospodarze wyszli na prowadzenie, a piłkarze Nielsa Frederiksena musieli koniecznie uporządkować swoją grę, jeśli chcieli wrócić do rywalizacji. Kolejorz postawił na jeszcze szybsze akcje skrzydłami, starając się zaskoczyć przeciwników indywidualnymi rajdami, ale gracze z Radomia wykazywali się czujnością w defensywie. W 13. minucie Poznaniacy byli bardzo bliscy zdobycia przepięknego gola z dystansu za sprawą niesamowitego uderzenia Walemarka, ale zabrakło szczęścia. 120 sekund później wirtuozerią przy dośrodkowaniu popisał się jednak Luis Palma, który zaliczył obłędną asystę przy trafieniu głową Mikaela Ishaka.

reklama
Rozwiń

Po remisie 1:1 Lech zyskał mnóstwo werwy i zaczął jeszcze mocniej naciskać na rywali. Strata gola ewidentnie rozdrażniła podopiecznych Nielsa Frederiksena, którzy zaczęli zmuszać Radomiaka do kolejnych błędów. W 22. minucie zespół Bruno Baltazara otrzymał drugi cios po stracie piłki. Leo Bengtsson inteligentnym podaniem prostopadłym wypuścił ustawionego między obrońcami Radomiaka Luisa Palmę, a ten bezwzględnie wykończył akcję w sytuacji sam na sam. Honduranin ustalił wynik na 2:1 dla Kolejorza i był to początek rollercoasteru emocji w tym starciu. 

Rozwiń

Lech potrafił zamykać Radomiaka na własnej połowie i odbierać im wiele okazji na wyprowadzenie akcji ofensywnych. Było to spowodowane wyjątkowo agresywną grą mistrzów Polski bez piłki, czym zdecydowanie imponowali. Radomiak podgrzewał jednak atmosferę w sektorach kibiców Kolejorza ze stałych fragmentów gry i po dośrodkowaniach. Goście zachowywali jednak najwyższą czujność, nie dając się także zdusić w chwilach, gdy Radomiak nakładał na nich wysoki pressing. 

reklama

W końcówce pierwszej połowy mecz się bardzo wyrównał i niespodziewanie to Radomiak zepchnął Kolejorza do niższej defensywy, szukając okazji po atakach pozycyjnych. Lech natomiast zaczął koncentrować się na szybkich kontrach z udziałem Leo Bengtssona czy Patrika Walemarka. Ostatecznie gościom udało się utrzymać prowadzenie do przerwy choć gdyby nie dwie, wybitne interwencje Wojciecha Mońki, mógł być remis.

Rozwiń

Lech nie ugiął się pod naciskiem Radomiaka. Dziesiąte mistrzostwo stało się faktem

Lech kontynuował swój plan w drugiej połowie i stawiał na błyskawiczne ataki, bazujące na dalekich podaniach prostopadłych. Radomiak znów dawał się zepchnąć pod własną bramkę, mając wyraźne problemy w kwestii zapanowania nad przebiegiem meczu. Determinacja Kolejorza rosła z każdą kolejną minutą, a podopieczni Bruno Baltazara nie potrafili na dłużej utrzymać się przy piłce. Zwieńczeniem wysiłków gości na boisku była fenomenalna akcja Walemarka i Ishaka na 3:1, gdzie były gracz Feyenoordu popisał się klinicznym wykończeniem. Sam Niels Frederiksen skwitował wtedy tego gola jednym słowem: "Nareszcie".

reklama
Rozwiń

Kolejorz nie dominował w meczu, ale bez większych problemów radził sobie z większością zagrożeń ze strony Radomiaka. Gospodarze potrafili momentami zmusić rywali do gry w niższej obronie, ale piłkarze Lecha Poznań trzymali rękę na pulsie. Mistrzowie Polski bezbłędnie wychodzili spod pressingu Radomiaka i tworzyli sobie okazje po fazach przejściowych. Wynik 4:1 pozostawał jednak poza zasięgiem ze względu na niewystarczającą jakość przy finalizacji. 

Podopieczni Bruno Baltazara nie mieli zbyt wiele do powiedzenia na połowie Lecha Poznań. Przedarcie się przez zwartą defensywę Kolejorza było dla nich praktycznie niewykonalne w związku z czym gospodarze nadal szukali swoich okazji głównie po dośrodkowaniach i wrzutach z autu Jana Grzesika. Ostatnie dziesięć minut w Radomiu przerodziło się w festiwal przeróżnych prób Radomiaka na sforsowanie zasieków Kolejorza, ale każda kończyła się niepowodzeniem. Lech w pierwszej linii był bardzo mocno skoncentrowany, a każda interwencja okazywała się być skuteczną. 

Radomiak rzucił wszystkie siły do ataku i bardzo mocno przeszkadzał Kolejorzowi na różne sposoby, ale finalnie nie wydarł mu żadnych punktów. Lech Poznań znakomicie panował nad piłką nawet będąc pod maksymalną presją rywali, którzy niejednokrotnie brutalnie próbowali hamować zapędy Niebiesko-Białych. Zarządzanie przebiegiem spotkania było jednak perfekcyjne po stronie gości, a jakość podopiecznych Nielsa Frederiksena zapewniła im dziesiąty tytuł.

 

Radomiak Radom - Lech Poznań 1:3 (1:2)

 

Gole: Grzesik 7. - Radomiak - Ishak 15., Palma 22., Walemark 58. - Lech

Radomiak: Majchrowicz - Ouattara, Kingue, Dieguez (Żabicki 85.), Grzesik - Donis, Romario Baro (Alves 84.), Luquinhas - Vasco Lopes (Joao Pedro 66.), Leandro (Maurides 9.), Balde (Soumah 66.).

Lech: Mrozek - Pereira, Skrzypczak, Mońka, Gurgul - Kozubal, Rodriguez (Murawski 78.), Palma (Jagiełło 65.) - Bengtsson (Ismaheel 78.), Ishak (Angero 84.), Walemark (Hakans 65.).

Kartki: Donis 83. - Radomiak -  Kozubal 53., Bengtsson 69. - Lech

Sędziował: Karol Arys (Szczecin)

WRÓĆ DO ARTYKUŁU
reklama
Udostępnij na:
Facebook
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ

Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM

e-mail
hasło

Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

reklama
Komentarze (0)
Wczytywanie komentarzy
reklama
reklama
logo