Blisko rok przerwy od gry. Nadzieje okazały się całkowicie złudne
Oficjalnie sezon Alego Gholizadeha dobiegł końca. Irański maestro w 20. minucie starcia z Motorem Lublin zerwał więzadła krzyżowe przednie. Do zdarzenia doszło w momencie, gdy były piłkarz Charleroi przeskakiwał nad wykonującym wślizg Bradly'em van Hoevenem i wylądował na tyle źle, że musiał opuścić boisko na noszach. Lech Poznań tamto spotkanie ostatecznie wygrał, ale na tym zakończyły się dobre wiadomości dla skrzydłowego. Piłkarz przeszedł szczegółowe badania, które potwierdziły wszystko to, co najgorsze w tym również ośmiomiesięczną przerwę od gry.
Co ciekawe jeszcze wczoraj wydawało się, że dla gwiazdy Lecha Poznań istnieje światełko w tunelu! Dziennikarz Erfan Hoseiny przytaczał wypowiedź piłkarza, który był święcie przekonany o tym, że uniknął najgorszego, a jego przerwa potrwa do czterech tygodni. W relacji Irańczyka nie było słowa o więzadłach, a punktem krytycznym przy całej tej kontuzji wydawała się rzepka, z którą miało być nie najgorzej.
- Chwała Bogu mogę zginać i prostować kolano. Rzepka wyskoczyła z miejsca, a potem wróciła z powrotem. Sztab medyczny mnie przebadał, dodatkowo skonsultowałem to z dwoma lekarzami. Wszyscy powiedzieli, że jeśli to tylko rzepka, to sprawa nie jest poważna i powinienem wrócić do formy za około cztery tygodnie - cytował Gholizadeha Hoseiny na portalu "X".
Przewidywania zawodnika okazały się nie mieć zbyt wiele wspólnego w związku z fatalnymi realiami. Kontuzja przydarzyła się Irańczykowi zdecydowanie w najgorszym możliwym momencie. "Perski Książe" błyszczał formą w Ekstraklasie i bez wątpienia był jednym z głównych kandydatów do miana najlepszego zawodnika całej ligi. Wszystko to mimo tego, że grał regularnie ledwie od końcówki listopada! Pochwały względem niego wylewały się z każdej strony, a niejednokrotnie jego lewą nogę porównywano do tej, którą dysponował Mirosław Okoński.
Również Sam Niels Frederiksen mówił o tym, że piłkarz znajduje się w absolutnie najwyższej formie odkąd prowadzi zespół Kolejorza. Jasno wskazywał na to, że władze klubu powinny się zatroszczyć o przyszłość irańskiego wirtuoza, który do tej pory odnotował w tym sezonie sześć goli i cztery asysty w 19 meczach.
Koszmarna kontuzja przed kluczowymi wydarzeniami. Co dalej z Gholizadehem przy Bułgarskiej?
Nie trzeba także mówić o tym, że skrzydłowy był wiodącą postacią w ofensywie Kolejorza. Gholizadeh prowadził swój zespół do kolejnych zwycięstw w Ekstraklasie i udzielał się w każdej strefie boiska, zostawiając serce na boisku. Kontuzja załamuje nie tylko w kontekście jego znakomitych wyników sportowych i wyhamowania jego wielkiej formy, ale również w kwestii wyjazdu na zbliżający się mundial w Kanadzie, Meksyku i Stanach Zjednoczonych. Gholizadeh miał realną szansę, by wziąć w nim udział, biorąc pod uwagę swoją dyspozycję i rolę jaką odgrywał w kadrze narodowej.
Dość powiedzieć, że dla 30-letniego piłkarza taka okazja wydawała się z pewnością szczególna w związku z tym, że czas gra na jego niekorzyść. Ponadto jego drużyna narodowa wcale nie jest faworytem do kolejnych takich imprez, a zatem potencjalne szanse Alego Gholizadeha na grę w przyszłych edycjach najbardziej prestiżowej imprezy międzynarodowej wcale nie są najwyższe. Poza tym nie ma też co ukrywać tego, że były gracz Charleroi jest niezwykle silnie związany ze swoim krajem, o czym świadczą w dużej mierze jego marzenia i ambicje zawodowe. Mowa tu o grze dla największych irańskich marek jak Tractor czy Persepolis, o czym otwarcie mówił już wcześniej.
Wszystkie te fatalne informacje potęguje fakt, iż sezon w Ekstraklasie dobiega końca, a Lech Poznań potrzebuje pełnej siły ognia, by zapewnić sobie obronę tytułu. Tymczasem jeden z ich najważniejszych zawodników wypadł na finiszu, a wszyscy doskonale widzieli jak wiele znaczy dla swojej drużyny. Ponadto kontuzja zbiegła się również z końcem jego kontraktu z Kolejorzem i może ona być prawdziwym game-changerem, jeśli chodzi o jego przyszłość w klubie.
Do momentu kontuzji w grę wchodziło przedłużenie umowy o rok, co było jednym z zapisów, które satysfakcjonowały gracza. Jednak diagnoza, która mówiła o co najmniej ośmiomiesięcznej pauzie zawodnika zwyczajnie wyeliminowała tę opcję.
Piłkarz latem wypełni swój kontrakt i stanie się wolnym zawodnikiem. Jego problemy zdrowotne bez wątpienia będą rzutować na tym, w którym kierunku poprowadzi karierę i czy sam Lech Poznań będzie chciał zaufać piłkarskiemu geniuszowi, który w ciągu trzech lat gry dla Kolejorza rozegrał zaledwie jeden pełny sezon. Resztę czasu spędzał natomiast na kuracjach i w gabinetach medycznych.
Poznański klub w zaistniałej sytuacji nie zamierza jednak zostawiać swojego gracza w potrzebie i jest gotów zapewnić mu wszystko, czego ten będzie potrzebował w zakresie leczenia w trakcie trwania kontraktu. Wiemy też, że do zakończenia sezonu na pewno pozostanie w Polsce blisko klubu.
Komentarze (0)