Mistrzowie Polski podchodzą do meczu bez strachu
Ostatnie mecze Lecha Poznań nie napawają optymizmem przed tak trudnym spotkaniem, jakie czeka na drużynę w czwartkowy wieczór. "Kolejorz" zmierzy się z Szachtarem Donieck, który od lat jest uznaną marką na arenie europejskiej i w poprzednich sezonach regularnie pojawiał się w Lidze Mistrzów. Mistrzowie Polski zdają sobie jednak sprawę ze swoich atutów, których nie skreśliły ostatnie dwie porażki.
- Moim zdaniem mamy niezłą sposobność, by awansować do ćwierćfinału. Zagramy z drużyną wymagającą i dobrze spisującą się z piłką przy nodze, ale my też mamy odpowiednie narzędzia, by zranić ten zespół. Naturalnie, wszystko rozstrzygnie się w dwóch meczach, ale naszą ambicją jest zanotować rezultat, który pokaże, że chcemy przejść do kolejnej rundy - zaznaczył trener Niels Frederiksen na konferencji prasowej.
Odpadnięcie z Górnikiem Zabrze w STS Pucharze Polski oraz porażka ligowa z Widzewem Łódź z pewnością pogorszyły chwilowo nastroje w szatni, ale już przed tak prestiżowym spotkaniem atmosfera w drużynie jest zupełnie inna.
- To nie jest dobra rzecz, gdy przegrywasz i zawsze pojawia się złość. Grając co trzy dni, trzeba po prostu szybko wrócić na odpowiednie tory. Porażka jest częścią tego sportu i nie ma też czasu na to, by rozpamiętywać długo takie mecze. Przed nami duży mecz przeciwko Szachtarowi i wszyscy cieszymy się, że możemy wziąć w nim udział - mówił także Leo Bengtsson, skrzydłowy "Kolejorza".
Trener Lecha spodziewa się otwartego spotkania
W tym sezonie piłkarze Lecha Poznań mierzyli się już chociażby z Crveną Zvezdą Belgrad, KRC Genk oraz Rayo Vallecano. Wszystkie te drużyny sprawiły niebiesko-białym sporo problemów i ostatecznie potrafiły Lecha pokonać. Szachtar Donieck to zespół znajdujący się na papierze nawet wyżej od wymienionych przeciwników, choć trener wcale nie dostrzega, by te różnice były aż tak widoczne. Mistrzowie Polski mogą być też dla Ukraińców zespołem nieprzewidywalnym.
- Trudno jest porównać Szachtar z innymi zespołami. Nie uważam jednak, by to był rywal znacznie trudniejszy niż Crvena Zvezda lub Rayo. Trzeba wziąć pod uwagę aspekt fizyczny, bo w przypadku Serbów była to ich mocna strona. Tutaj myślę, że w tej kwestii Szachtar jest drużyną zbliżoną do nas. Trudno nas też rozczytać i ciężko spodziewać się po czegoś jednoznacznego, a to też spore utrudnienie dla naszych rywali. Moim zdaniem zagraliśmy kilka bardzo dobrych meczów i liczę na to, że to będzie równie dobry mecz w naszym wykonaniu. Mamy dobre boisko, pełen stadion. Mam nadzieję, że to będzie noc godna zapamiętania dla nas wszystkich - zaznaczył Duńczyk.
Ostatnie dwie porażki "Kolejorza" mają pewien wspólny mianownik, bo przeciwnicy wykorzystali w grze przeciwko Lechowi bardzo głębokie ustawienie w defensywie. Niels Frederiksen absolutnie nie spodziewa się, by Szachtar skorzystał z takich elementów taktycznych. Drużyna posiada zbyt wielu ofensywnych piłkarzy i w opinii trenera to właśnie gra do przodu jest najmocniejszą stroną podopiecznych Ardy Turana. Przy Bułgarskiej można oczekiwać dużego widowiska.
- Nigdy nie wiadomo, w jaki sposób zdecydują się zagrać rywale. Mają wielu Brazylijczyków w składzie, a to nie jest zbyt częsta sytuacja, by drużyna mając takich technicznych piłkarzy, decydowała się na grę w niskiej obronie. Tego akurat się nie spodziewam, raczej otwartego spotkania. Natomiast, jeśli będą takie momenty w meczu, gdy rywal będzie ustawiony niżej, my też mamy sposoby na to, by sobie z tym radzić. To nie tylko my mieliśmy takie problemy przeciwko nisko ustawionej defensywie, dla wielu drużyn jest to trudne, by grać z tak broniącym rywalem - podkreślił szkoleniowiec Lecha.
Wiadomo, co ze zdrowiem kluczowych zawodników
Podczas środowego treningu Lecha Poznań zabrakło dwóch piłkarzy - Alexa Douglasa oraz Kamila Jakóbczyka. Powody ich nieobecności przedstawiliśmy TUTAJ. W treningu indywidualnym zameldowali się Daniel Hakans oraz Radosław Murawski, zaś z drużyną pracowali na pełnych obrotach Filip Jagiełło i Antonio Milić. Trener podczas konferencji prasowej wytłumaczył, jak wygląda sytuacja kadrowa przed czwartkowym spotkaniem.
- Zdecydowaliśmy, że Filip będzie z nami trenować, bo chcielibyśmy mieć go w kadrze na mecz w weekend. Jutro nie znajdzie się w składzie, ale chcieliśmy żeby miał więcej jednostek treningowych. Daniel jest na dobrej drodze, by być z nami z powrotem i myślę, że dołączy do nas w przyszłym tygodniu. W przypadku Radka Murawskiego sprawdzamy wciąż na jakim jest etapie i konsultujemy z ekspertami jego sytuację. Milić jest w pełni gotowy do gry - opisał Frederiksen.
Duńczyk nie chciał oczywiście zdradzić personaliów na nadchodzący mecz, ale w jego głowie jest już wyjściowa jedenastka, która powalczy o zwycięstwo z Szachtarem Donieck.
- Wiemy, w jaki sposób chcemy grać i kto na pewno zagra. Musicie jednak poczekać na wyjściowy skład półtorej godziny przed pierwszym gwizdkiem - powiedział trener.
Początek spotkania przy Bułgarskiej zaplanowano na godz. 18:45. Wiadomo już, że mecz poprowadzi sędzia Rohit Saggi z Norwegii.
Komentarze (0)