Nowy piłkarz Lecha zachwycił trybuny. Napotkał jednak na trudną przeszkodę
Luis Palma wszedł do drużyny Lecha Poznań nie tylko z drzwiami, ale i z całą framugą. Latynos z miejsca podbił serca fanów Kolejorza, którym w pierwszej rundzie sezonu regularnie serwował pokazy magii i czarodziejstwa na stadionach w Polsce i Europie. Gracz wypożyczony z Celticu na początku rozgrywek całkowicie zdystansował konkurencję na swojej pozycji w Ekstraklasie, a także błyszczał w rozgrywkach Ligi Konferencji Europy. Mecz z Rapidem Wiedeń był w zasadzie wizytówką jego niesamowitości.
Kibice błyskawicznie pokochali Luisa Palmę i byli gotowi wręcz organizować zbiórki na jego kupno. Piłkarz udowadniał jesienią, że jest wart każdych pieniędzy, ale włodarze podchodzili bardzo ostrożnie, co do pomysłu wykładania za niego 4 milionów euro, które miały być zawarte w jego klauzuli wykupu. Jak donosiły media, aby klub faktycznie zdecydował się na ten bardzo odważny ruch Honduranin musiał stać się największą gwiazdą w polskiej lidze i podtrzymać rewelacyjną dyspozycję przez cały sezon.
To się jednak nie udało, bowiem piłkarz wraz z początkiem nowego roku zaliczył spadek formy. Niezwykle wymagająca zima mu nie posłużyła i Luis Palma trafił na ławkę rezerwowych przez co daleko mu było do tego, by przekonać władze klubu do wykupu. Wszystko to zbiegło się dodatkowo z wypowiedziami o tym, że chciałby wrócić do Celticu Glasgow, aby móc tam udowodnić swoją wartość. To skłaniało kibiców do myślenia, że jego najbliższa przyszłość maluje się poza Lechem Poznań i Kolejorz nie będzie miał argumentów, by go zatrzymać.
Kibice Lecha znów mogą świętować. Ten transfer pozwoli im sięgnąć po Ligę Mistrzów?
Jednak wraz ze zbliżającym się latem przyszłość Palmy obróciła się o 180 stopni. Piłkarz odzyskał znakomitą formę, o czym świadczy sześć goli i dwie asysty na wiosnę. Honduranin włożył dużo wysiłku w to, by dowieźć mistrzostwo kraju, ale jego przyszłość w Lechu Poznań wciąż była niepewna. Po zakończeniu sezonu, kiedy wydawać się mogło, że wszystko zmierza w dobrą stronę w kontekście gry dla Kolejorza do walki o piłkarza włączyła się niespodziewanie Sevilla i wydawało się, że to do niej trafi zawodnik po tym, gdy w mediach pojawiły się informacje, że Celtic zakończył negocjacje z Lechem. Potencjalną porażkę w kontekście zakontraktowania Palmy podsycały doniesienia o ambicjach piłkarza odnośnie gry w La Lidze.
Ostatecznie nic takiego się nie wydarzy w najbliższej przyszłości. Kolejorz był na tyle zdeterminowany, by pozyskać piłkarza, że wpłacił klauzulę wykupu, której termin upływał 8 czerwca. Tym samym rekord transferowy został oficjalnie pobity. Jak udało nam się dowiedzieć, lawina informacji odnośnie konkurencji w sprawie Palmy nie ruszała prezesów Lecha. Piotr Rutkowski świetnie zna się z szefami Celticu Glasgow i początkowo sondował możliwość obnizenia ceny za Palmę, ale Celtic był nieugięty. Miał on oferty za Palmę, a więc Lech został postawiony pod ścianą.
Dzisiaj w południe Celtic podpisał pismo w sprawie uruchomienie klauzuli, a Luis Palma ostatecznie podpisze z Lechem kontrakt do 30 czerwca 2029 roku. Teraz przebywa w Teksasie na zgrupowaniu Hondurasu przed meczem towarzyskim z Argentyną.
Komentarze (0)