Trudne przeprawy lechitek w sparingach. "To był mocny fizycznie i intensywny mecz"
Lech Poznań UAM zdołał rozegrać już trzy sparingi w ramach przygotowań do nadchodzącego sezonu. Na pierwszy ogień poszła Polonia Środa Wielkopolska, czyli rywal doskonale znany Kolejorzowi nie tylko z powodu zmagań w 1. lidze, ale też regularnych pojedynków w meczach towarzyskich. Przeciwniczki zza miedzy okazały się godnym rywalem, bowiem zremisowały one z lechitkami 2:2. Na listę strzelczyń w zespole Alicji Zając dwukrotnie wpisała się Maja Kuleczka, zgłaszając dobrą dyspozycję przed Ekstraligą.
- Nowy sezon, więc nowe wyzwania. Zbliżające się rozgrywki będą bardziej wymagające, trudniejsze, bo już nie będziemy beniaminkiem i wszyscy będą do nas inaczej podchodzić. W zespole jest jednak dużo fajnej energii, chcemy się mocno skupić na sobie i na rozwoju własnego stylu, własnego modelu gry oraz mocno pracować indywidualnie z zawodniczkami nad ich zachowaniami - informuje na początku przygotowań trenerka Alicja Zając.
Trudne warunki jak się okazało postawił także pierwszoligowy Medyk Konin. Tydzień po rywalizacji z Polonią podopieczne Alicji Zając odnotowały taki sam wynik 2:2 po tym, gdy do siatki trafiła Blanka Borowa i Oliwia Związek. Powodów do narzekań w kontekście ofensywy zatem zdecydowanie nie ma choć wiadomo, że w trakcie sparingów wyniki schodzą na dalszy plan. Z tego względu kibice Lecha Poznań UAM mogą patrzeć z dystansem na przegrany 0:2 pojedynek z Herthą BSC, a sama trenerka Zając doceniała wysoki poziom wczorajszego starcia.
- Jeśli chodzi o sparing pierwszych zespołów, to był mocny fizycznie i intensywny mecz, nie wiem czy graliśmy na takim poziomie w polskiej lidze. Dla nas był to dobry sprawdzian przed startem sezonu - dzieli się swoimi odczuciami w mediach Kolejorza Alicja Zając.
Nowe piłkarki szybko się adaptują do warunków w Lechu. "Weszłam z pozytywną energią"
Wysoki poziom intensywności nie powinien jednak dziwić w kontekście drużyny, która chce iść po ambitniejsze cele niż sezon temu. O sporych wymaganiach w nowym zespole dobitnie przekonują się świeżo upieczone piłkarki pierwszej drużyny, podkreślając, że choć aklimatyzacja w zespole przebiega bardzo szybko, to ostra harówka na treningach jest czymś do czego zdecydowanie muszą jeszcze przywyknąć.
- Zajęcia są fajne, choć myślałam, że treningi będą mniej intensywne. W porównaniu do innych klubów jest trochę inaczej, jest więcej działań z piłką, intensywniej, ale bardzo mnie to cieszy, lubię mieć piłkę przy nodze. Bardzo się cieszę na resztę sezonu - opowiada Maria Ostopinka, była zawodniczka ekstraligowego AP Orlen Gdańsk 2010.
Nieco inne odczucia towarzyszą Marcelinie Buś, która... cieszy się z powodu możliwości pracy z większymi obciążeniami. Dla utalentowanej strzelczyni z przeszłością w Śląsku Wrocław jest to znak, że wraca do dobrej formy i już wkrótce będzie mogła grać w ekstraligowych meczach po poważnej kontuzji kolana. Renomowana strzelczyni spędziła pierwszy etap przygotowań na pracy indywidualnej, ale nie odczuwa już żadnych dolegliwości, co może cieszyć zarówno trenerkę Zając jak i kibiców. Tym bardziej, że według wstępnych zapowiedzi utalentowana zawodniczka powinna być gotowa do gry już na początku sezonu.
- Bardzo dobrze zaaklimatyzowałam się w drużynie, znałam część dziewczyn oraz sztab, więc zostałam dobrze przyjęta. Weszłam z pozytywną energią i taką też otrzymałam od zawodniczek. Cieszę się, że zaczynam już powoli treningi z piłką, bo w ostatnim czasie moją codziennością była tylko siłownia i bieganie. Jestem szczęśliwa, że mam zwiększone obciążenia i za niedługo dołączę już w pełni do zespołu - mówi Marcelina Buś.
Postępująca aklimatyzacja nowych zawodniczek to dodatkowy plus w kontekście szybkości z jaką piłkarki wniosą do drużyny jakość na początku nadchodzących rozgrywek. Nie ma co ukrywać, że zespół przeszedł bardzo duże zmiany w letnim oknie transferowym - być może największych w dotychczasowej historii sekcji. Z klubem pożegnała się najlepsza zawodniczka poprzednich rozgrywek - Julia Przybył. Zrezygnowano także z czołowej kreatorki gry w środku pola, a zatem Zofii Porady. Na pokładzie nie ma też zmienniczek w postaci: Zofii Wojciechowskiej, Dominiki Kubki czy Anny Laskowskiej. Wszystkie trzy trafiły za miedzę do wspomnianej wcześniej Polonii Środa Wielkopolska.
Z całą pewnością w przyszłym sezonie ekstraligowy Lech Poznań UAM będzie dalej oparty na młodych, obiecujących piłkarkach, które udowodniały swoją wartość dla drużyny w minionym sezonie. Nie bez powodu w mediach klubowych ogłoszono przedłużenia kontraktów z Leną Sworską, siostrami Leną i Aleksandrą Figurą oraz bramkarką Zuzanną Dybką. Piłkarki będące na początku swojej ścieżki kariery mają ważne cechy, które mogą wiele dać zespołowi, gdy tylko wskoczą na pożądany poziom fizyczny.
- Musimy mądrze zarządzać naszą młodzieżą, żeby po prostu dużo grały. One funkcjonują z nami i bardzo się z tego cieszymy, bo zasłużyły na pewno tym sezonem. Wzmacniają nas piłkarsko, na pewno będą musiały się jeszcze rozwinąć fizycznie czy nauczyć szybszej gry, ale docelowo mają z nami być już na stałe - twierdzi trenerka Lecha Poznań UAM.
Lech Poznań powalczy za tydzień o pierwszy komplet punktów
Przypomnijmy, że jeszcze dziś Lech Poznań UAM rozegra swój ostatni mecz sparingowy przeciwko AKS SMS Łódź, a już w następny weekend zawalczy w premierowym meczu sezonu 2026/27 Orlen Ekstraligi Kobiet. Pierwszym rywalem będzie beniaminek tegorocznych rozgrywek - Ślęza Wrocław. Start meczu już 1 sierpnia o 17:30 na wyjeździe.
Komentarze (0)