Lech Poznań ma wszystko, by zdominować rozgrywki Ekstraklasy
Lech Poznań nie mógł sobie wymarzyć lepszego początku sezonu 2026/27. Mistrz Polski od pierwszych meczów pokazuje, że zdobycie tytułu nie zaspokoiło ambicji ludzi zarządzających klubem. Wręcz przeciwnie - w Poznaniu nikt nie zamierza spoczywać na laurach. Kolejorz chce wykorzystać swoją obecną pozycję do zbudowania jeszcze silniejszego zespołu i na stałe zadomowić się nie tylko na szczycie Ekstraklasy, ale również w europejskich pucharach.
Potwierdzają to również działania władz klubu. Lech nie tylko utrzymał trzon mistrzowskiej drużyny, ale jednocześnie wyraźnie podniósł jej jakość. Jak w rozmowie z TVP Sport przyznał dyrektor sportowy Tomasz Rząsa, na transfery i rozwój kadry przeznaczono tego lata około 15 milionów euro. To kwota bezprecedensowa w realiach Ekstraklasy i jasny sygnał, że przy Bułgarskiej myślą znacznie szerzej niż tylko o obronie mistrzowskiego tytułu.
Pierwsze tygodnie nowego sezonu pokazują, że te ambitne plany nie są wyłącznie marketingowymi hasłami. Lech rozpoczął rozgrywki od zdobycia Superpucharu Polski, pokonując Górnika Zabrze 3:1, a zaledwie kilka dni później wysłał bardzo mocny sygnał również na arenie międzynarodowej. Wyjazdowe zwycięstwo 4:1 nad mistrzem Danii, Aarhus GF, sprawiło, że Kolejorz jest o krok od awansu do III rundy eliminacji Ligi Mistrzów.
Trudno nie odnieść wrażenia, że obecnie w Poznaniu wszystko po prostu się zgadza. Lech dysponuje obecnie najmocniejszą, najszerszą i najbardziej jakościową kadrą w Polsce. W dodatku zarządza nią trener, który dwukrotnie doprowadził klub do mistrzostwa kraju i mimo zainteresowania z zagranicy zdecydował się przedłużyć kontrakt. Kolejorz zachował również wszystkich kluczowych zawodników, jednocześnie dokładając do zespołu kolejnych piłkarzy podnoszących poziom rywalizacji.
W efekcie dziś trudno wskazać w Ekstraklasie klub, który byłby równie dobrze przygotowany organizacyjnie, sportowo i finansowo do walki o najwyższe cele. Lech wygląda jak zespół, który nie zamierza zachłysnąć się dotychczasowymi sukcesami, lecz wykorzystać swoją przewagę i na dobre zadomowić się na szczycie najwyższej klasy rozgrywkowej w Polsce, a także regularnie występować w europejskich pucharach.
Poczynania Kolejorza chwalą nawet postacie związane z odwiecznym rywalem
Lech Poznań prezentuje się dziś na tyle dobrze, że słów uznania nie szczędzą mu nawet osoby od lat związane z jego największym rywalem, czyli Legią Warszawa. Po efektownym zwycięstwie nad Aarhus w samych superlatywach o zespole Nielsa Frederiksena wypowiadał się były napastnik stołecznego klubu, Wojciech Kowalczyk.
Były reprezentant Polski zwrócił uwagę nie tylko na wysoką jakość piłkarską Kolejorza, ale również na znakomite przygotowanie fizyczne i szerokość kadry. Jego zdaniem właśnie to ostatnie może okazać się kluczowe w walce o sukcesy na kilku frontach. Kowalczyk poszedł jednak o krok dalej i stwierdził, że Lech może być pierwszym polskim klubem od wielu lat, który po ewentualnym awansie do Ligi Mistrzów zbuduje trwałą przewagę nad ligową konkurencją.
W jego opinii poznaniacy już teraz wyglądają na zespół gotowy do rywalizacji na najwyższym poziomie, a ich projekt przypomina ten, który przed laty próbowano stworzyć w Wiśle Kraków za czasów Bogusława Cupiała czy później w Legii Warszawa.
- Powiedzmy sobie jasno. Lech w tym meczu (z Aarhus) wyglądał tak: świetnie przygotowany szybkościowo, piłkarsko, a co najważniejsze, ja nie widziałem od lat 90. zespołu przygotowanego do Ligi Mistrzów z taką ławką rezerwowych. To jest właśnie ten projekt, który - i uwaga, bo się wkurzą na mnie, a mogą się wkurzać, ale nie na mnie, tylko na tych z Ł3 - może sprawić, że Lech trochę lat może porządzić w polskiej piłce. Coś mi się wydaje, że Lech, jeśli awansuje do Ligi Mistrzów, to w końcu będziemy mieli ten projekt, co miał być za Bogusława Cupiała w Wiśle Kraków. Później też w Legii. Było takie hasło, że jak awansujemy, to odjedziemy Ekstraklasie. Nawet uważam, że Lech już prawdopodobnie odjechał, bo wygląda świetnie, utrzymuje tych piłkarzy, którzy zdobyli dwa mistrzostwa z rzędu. I uwaga - awans do Ligi Mistrzów, i to będzie ta drużyna, która odjedzie Ekstraklasie - chwalił poczynania klubu ze stolicy Wielkopolski na antenie WeszłoTV były piłkarz Legii Warszawa.
Bardzo przychylnie o Lechu wypowiadał się również były prezes i współwłaściciel Legii Warszawa, Bogusław Leśnodorski. To o tyle ciekawe, że jeszcze stosunkowo niedawno w rozmowie z Tomaszem Ćwiąkałą twierdził, iż Lech jest klubem, którego nie da się traktować poważnie, a władzom Kolejorza zarzucał brak odpowiednio dużych ambicji.
Dziś jego ocena jest jednak zupełnie inna. Leśnodorski przyznał, że z dużym uznaniem patrzy na sposób, w jaki poznański klub jest prowadzony, docenił konsekwencję w budowie drużyny oraz rosnące ambicje władz Kolejorza. Co więcej, nie wykluczył, że mistrz Polski może w tym sezonie zameldować się nawet w Lidze Mistrzów, co byłoby ogromnym sukcesem nie tylko dla samego klubu, ale i całej polskiej piłki.
- Lech jest stał się klubem bardzo ambitnym. Tak wygląda ta drużyna i podejście klubu. Podoba mi się. Chciałbym, żeby takich klubów było więcej. Nie jest tak, że mi to ciężko przechodzi przez gardło. Uznaję to i szanuję w jaki sposób ten klub jest w ostatnich latach prowadzony i co osiąga. I nie zdziwiłbym się wcale, gdyby awansował przynajmniej do Ligi Europy, a może i do Ligi Mistrzów. I to byłoby całkiem fajnie, żeby po właściwie chyba 10 latach już zobaczyć drużynę polską rywalizującą na najwyższym poziomie, a nie w Pucharze Pocieszenia, którym jest jednak Liga Konferencji - mówił były prezes i współwłaściciel stołecznego klubu, Bogusław Leśnodorski na antenie WeszłoTV.
Trudno o lepszy dowód na to, jak mocną pozycję wypracował sobie dziś Lech Poznań. Skoro o klasie mistrza Polski z uznaniem wypowiadają się nawet ludzie, którzy przez lata byli związani z Legią Warszawa i niejednokrotnie krytykowali klub ze stolicy Wielkopolski, oznacza to, że obecna forma Kolejorza nie jest jedynie chwilowym błyskiem. To zespół, który realnie może rozpocząć nowy rozdział w historii polskiej piłki.
Komentarze (0)