Tymoteusz Puchacz może pochwalić się tym, czego nie może zrobić Lech Poznań. Wychowanek Kolejorza zagra w Lidze Mistrzów, podczas gdy Kolejorz znów najważniejsze klubowe rozgrywki obejrzy sprzed telewizora.
Odrobić stratę w Baku w drugim meczu z rzędu
Rewanżowy mecz Sabah Baku z Hapoelem Beer Sheva w dużej mierze przypominał spotkanie klubu ze stolicy Azerbejdżanu z duńskim Aarhus. Podobnie jak trzy tygodnie temu, tak i tym razem Sabah rozpoczynał spotkanie na minusie, przegrywając 1:2. Tak samo było w starciu z Duńczykami i wówczas skończyło się to wygraną klubu Tymoteusza Puchacza w rewanżu aż 4:0!
Wielu kibiców miało nadzieję na podobny scenariusz w drugim meczu z drużyną z Izraela, ale początek był bardzo nieudany. Już w trzeciej minucie piłkę do siatki skierował Igor Zlatanović. Wówczas jednak bramkę odwołał system VAR, ale siedem minut później trafienie napastnika Hapoelu zostało zaliczone.
Sabah jednak się nie poddawał i w 38. minucie gry wyrównał stan rewanżowej gry. Gola dla mistrza Azerbejdżanu zdobył wówczas Christian Nwachukwu. Do przerwy mieliśmy zatem remis 1:1.
Asysta Tymoteusza Puchacza daje Sabahowi dogrywkę
Druga połowa rozpoczęła się podobnie jak pierwsza część gry. Dość szybko na prowadzenie wyszedł bowiem ponownie Hapoel. Tym razem stało się to za sprawą bramki Guya Mizrahiego. Sabah jednak znowu wyrównał. W 74. minucie gry płaskim strzałem zza pola karnego Ofira Marciano pokonał Umarali Rakhmonaliyev.
Remis jednak nic nie dawał podopiecznym trenera Dambrauskasa. Musieli oni strzelić minimum jednego gola, żeby móc powalczyć o awans do fazy ligowej w dogrywce. Kiedy wydawało się, że tego celu nie uda im się zrealizować, stało się to:
Sabah wyszedł na prowadzenie, a asystę przy bramce Tellura Mutallimova zaliczył Tymoteusz Puchacz! Wychowanek Lecha Poznań po zdobytej bramce padł na murawę i w dogrywce został zmieniony już w 91. minucie.
Dwie czerwone kartki, awans Sabah Baku i łzy Tymoteusza Puchacza
Pomimo że dogrywka odbyła się już bez udziału Tymoteusza Puchacza, to nie brakowało w niej emocji. W setnej minucie sędzia pokazał czerwoną kartkę Dijbrilowi Thialaw Diopowi, a Sabah Baku grę w przewagę wykorzystał niemal natychmiast, wychodząc na dwubramkowe prowadzenie.
Mistrzowie Azerbejdżanu chcieli jednak przypieczętować awans i zrobili to w 115. minucie, kiedy piłkę w siatce umieścił Joy-Lance Mickels. Tymczasem Hapoel Beer Sheva kończył mecz w dziewiątkę, bowiem drugą żółtą, a w konsekwencji czerwoną kartkę obejrzał Eliel Peretz. Wynik już się jednak nie zmienił. Sabah wygrał 5:2, nad stadionem w Baku wybuchły fajerwerki, a Tymoteusz Puchacz zalał się łzami.
Sabah Baku i Tymoteusz Puchacz mogą spotkać się z innymi byłymi piłkarzami Lecha Poznań
Sabah Baku jest już pewny gry w Lidze Mistrzów. W meczach fazy ligowej Tymoteusz Puchacz i jego koledzy mogą trafić na innych byłych wychowanków Lecha Poznań. Pewni gry w piłkarskiej elicie są bowiem także Jan Bednarek (FC Porto), Michał Skóraś (RC Lens) oraz Jakub Moder (Feyenoord).
Możliwych jest nawet aż pięć pojedynków pomiędzy byłymi graczami Kolejorza. Wszystko dlatego, że Porto znalazło się w drugim koszyku, Feyenoord w trzecim, a Lens i Sabah w czwartym.
Komentarze (0)