Rozczarowująca postawa klubu. Japończycy chcą pożegnać Polaka
Maciej Skorża prowadzi Urawę Red Diamonds od lutego 2023 roku z kilkumiesięczną przerwą w 2024 roku. Już na początku swojej przygody z japońskim klubem sięgnął po Azjatycką Ligę Mistrzów, a w tym samym roku dotarł do finału krajowego pucharu. Dwukrotnie miał okazję poprowadzić Urawę w Klubowych Mistrzostwach Świata. W lidze wiodło mu się gorzej, bo klub z Saitamy w ostatnich dwóch sezonach miał daleko do podium.
Obecnie liga japońska przechodzi rewolucję, bo tamtejsze władze zdecydowały o przejściu na system jesień-wiosna, by dopasować się do warunków europejskich. Aktualnie rozgrywany jest sezon przejściowy, w którym wszystkie zespoły są podzielone na dwie konferencje: wschodnią i zachodnią. Grają de facto jedną rundę, a następnie baraże o zajęcie konkretnego miejsca we wspólnej tabeli.
Urawie nie powodzi się dobrze w tych rozgrywkach. Drużyna zajmuje dopiero 7. miejsce, przegrała sześć ostatnich spotkań z rzędu i nie ma już zbyt dużych szans, by liczyć się w walce o podium. Lokalny portal "hochi.news" poinformował, że umowa Macieja Skorży nie zostanie przedłużona przed rozpoczęciem właściwego sezonu. Dni Polaka mają być już policzone, a to oznacza, że w czerwcu będzie mógł rozglądać się za nową pracą.
Powrót do Polski? To możliwe. Skorża ma tu coś do udowodnienia
Latem ubiegłego roku w Polsce było głośno o 54-letnim trenerze. Cezary Kulesza widział w nim następcę Michała Probierza, ale to Skorża odmówił zostania selekcjonerem reprezentacji narodowej, bo chciał pozostać w Japonii. Jak się okazuje, jego przygoda w Urawie wydłużyła się zaledwie o rok.
Informacje dobiegające z kraju kwitnącej wiśni są szczególnie interesujące dla poznańskiego środowiska. Przyszłość trenera Nielsa Frederiksena nie jest jeszcze znana, nawet jeśli Duńczyk obroni mistrzostwo Polski z Lechem Poznań. Wszak sam zainteresowany może podjąć decyzję o odejściu.
Relacja Skorży z Kolejorzem jest dość wyjątkowa, bo to jeden z niewielu trenerów, który wracał na ławkę trenerską Lecha. Mało tego, jego przygoda z klubem przynosiła sukcesy w postaci tytułów. Ostatni pobyt w Poznaniu zakończył się nagle z przyczyn osobistych szkoleniowca, tuż po sięgnięciu po majstra.
W stolicy Wielkopolski 54-latek wciąż ma niedokończony projekt, który po jego odejściu przeszedł kilka metamorfoz. Choć Lechowi udało się dopisać do swojego dorobku dwie przygody w europejskich pucharach i mistrzostwo kraju - Liga Mistrzów wciąż tutaj nie dotarła.
Komentarze (0)