Najlepszy możliwy wybór
Niels Frederiksen trafił do Lecha Poznań latem 2024 roku. Duńczyk, którego kandydaturę podpowiedziała władzom Kolejorza zatrudniona przez nie firma zewnętrzna, przejmował zespół po sezonie, który przy Bułgarskiej został uznany za ogromne rozczarowanie. Klub ze stolicy Wielkopolski zakończył rozgrywki 2023/24 dopiero na 5. miejscu w tabeli, daleko od oczekiwań kibiców i władz klubu.
Był to sezon pełen problemów. Lech jeszcze latem 2023 roku sensacyjnie odpadł z eliminacji europejskich pucharów po porażce ze Spartakiem Trnawa, a zimą pożegnał się z trenerem Johnem van den Bromem. Jego następcą został Mariusz Rumak, ale również ten ruch nie przyniósł oczekiwanej poprawy. Wiosną Poznaniacy prezentowali się bardzo słabo i zakończyli sezon na rozczarowującej, 5. pozycji, z sześcioma punktami straty do miejsca premiowanego grą w eliminacjach europejskich pucharów.
Frederiksen miał więc przed sobą trudne zadanie. Musiał odbudować drużynę, która straciła pewność siebie i wrócić z nią na zwycięską ścieżkę. Efekty przyszły jednak niemal natychmiast. Już w swoim pierwszym sezonie pracy w Lechu Duńczyk doprowadził zespół do mistrzostwa Polski. Kolejorz przez długi czas rywalizował o tytuł między innymi z Rakowem Częstochowa prowadzonym przez Marka Papszuna, a ostatecznie sięgnął po trofeum na ostatniej prostej, wyprzedzając Częstochowian zaledwie o jeden punkt.
Na tym Frederiksen się nie zatrzymał. W kolejnym sezonie jego zespół ponownie sięgnął po mistrzostwo, a sam Duńczyk zapisał się w historii klubu jako drugi trener po Wojciechu Łazarku, który zdobył z Kolejorzem dwa takie tytuły z rzędu. Jednocześnie potrafił połączyć walkę o krajowe trofea z rywalizacją na arenie międzynarodowej. Lech w tamtym sezonie dotarł do 1/8 finału Ligi Konferencji Europy, pozostając w europejskich rozgrywkach aż do marca.
Dobra passa trwa również obecnie, na początku sezonu 2026/27. Lech znakomicie rozpoczął nowe rozgrywki, sięgając po Superpuchar Polski, awansował do fazy ligowej Ligi Europy, a na krajowym podwórku prezentuje się niemal bezbłędnie. W pierwszych sześciu spotkaniach zdobył 16 z 18 możliwych punktów, odnosząc pięć zwycięstw i notując jeden remis.
Historia, której mogło nie być
Okazuje się jednak, że historia ta mogła potoczyć się zupełnie inaczej. Zanim Frederiksen objął Lecha, jego nazwisko było rozważane przez inny klub Ekstraklasy - Raków Częstochowa. Kulisy tej sytuacji zdradził właściciel "Medalików", Michał Świerczewski, podczas konferencji prasowej związanej z oficjalnym zaprezentowaniem nowego szkoleniowca Rakowa, Tomasza Kaczmarka.
Zapytany o to, czy nie klub nie rozważał skorzystania z pomocy firmy zewnętrznej, jak przy wyborze Frederiksena zrobił to Lech Poznań, Świerczewski przyznał, że Raków... współpracuje z dokładnie tą samą firmą, która w 2024 roku podsunęła Kolejorzowi kandydaturę m.in. byłego trenera Broendby IF czy młodzieżowej reprezentacji Danii.
- Jeśli chodzi o korzystanie z pomocy firm zewnętrznych, to oczywiście, korzystamy z pomocy dokładnie tej samej firmy co Lech i mamy z nią bardzo dobre relacje. No dobrze, powiem to - swego czasu trener Frederiksen też był u nas na rozmowach. Super człowiek. Zaimponowało mi to, że pracował właśnie w bankowości i tę bankowość rzucił dla piłki nożnej. Oby więcej w polskiej piłce takich ludzi z pasją, bardzo go szanuję. Finalnie wybór padł na powrót Marka Papszuna, który dawał nam gwarancję kontynuacji tego, co było budowane, i powrotu na tą ścieżkę zwycięstw - zdradził właściciel klubu z Częstochowy.
Decyzja miała ogromne znaczenie dla dalszych losów obu klubów. W sezonie 2024/25 Raków i Lech stoczyły bezpośrednią walkę o mistrzostwo Polski, a na finiszu lepszy okazał się zespół z Poznania, który wyprzedził rywala z Częstochowy minimalną, jednopunktową różnicą.
Papszun opuścił szeregi Rakowa wraz z zakończeniem rundy jesiennej sezonu 2025/26, zostawiając klub z województwa Śląskiego w ścisłej ligowej czołówce. Podpisał kontrakt z warszawską Legią, gdzie pracuje do dziś. Raków poprzednie rozgrywki zakończył na czwartym miejscu w tabeli, a obecne rozpoczął fatalnie - od sześciu kolejnych ligowych porażek. Nie udało mu się również awansować do fazy ligowej Ligi Konferencji Europy, po tym jak odpadł w IV rundzie eliminacji z chorwackim Hajdukiem Split.
Tymczasem Niels Frederiksen dalej tworzy swoją historię w Poznaniu. Historię, która - jak się okazuje - mogła nigdy nie zostać napisana.
Komentarze (0)