Przed Lechem Poznań prawdziwy maraton spotkań. "To sytuacja ekstremalna"
Lech Poznań odniósł w czwartkowy wieczór piąte zwycięstwo z rzędu, skromnie pokonując KuPS Kuopio po trafieniu Pablo Rodrigueza. Choć Kolejorz mógł wygrać wyżej, po raz kolejny we znaki dała się stojąca na nie najwyższym poziomie skuteczność podopiecznych Nielsa Frederiksena. Duńczyk wskazał jednak, że problem może leżeć rownież w tym, na jakich boiskach przychodzi obecnie grać jego zespołowi.
- Musimy przyznać, że stworzyliśmy dziś sporo sytuacji. Uważam, że powinniśmy byli strzelić więcej bramek. Trzeba też pamiętać, że mamy obecnie pięć zwycięstw z rzędu, biorąc pod uwagę wszystkie rozgrywki, i straciliśmy w nich tylko jednego gola. Myślę więc, że ogólnie rzecz biorąc możemy być zadowoleni. Nie uważam też, żebyśmy byli dziś w jakichkolwiek tarapatach. Kontrolowaliśmy mecz całkiem dobrze i wynik 1:0 był dla nas więcej niż wystarczający. Oczywiście chcielibyśmy strzelać więcej goli, ale z drugiej strony trzeba powiedzieć, że obecnie boiska - i nie dotyczy to tylko naszych boisk, ale ogólnie tego, co widziałem w Polsce - są w bardzo trudnym stanie, prawdopodobnie przez pogodę i ciężką zimę. Jestem jednak przekonany, że za miesiąc będzie to wyglądało inaczej, gdy murawy będą w lepszym stanie - przekonywał duński szkoleniowiec.
Drużynę Kolejorza czeka w najbliższym czasie prawdziwy maraton spotkań. W niedzielę lechici zmierzą się z Rakowem Częstochowa, w środowy wieczór podejmą przy Bułgarskiej Górnika Zabrze w ramach 1/4 finału Pucharu Polski, a już trzy dni później zagrają w Łodzi z Widzewem. W następnym tygodniu czeka ich natomiast wyjazdowa rywalizacja w 1/8 finału Ligi Konferencji oraz niedzielny wyjazd do Lubina na mecz z Zagłębiem. Czy natłok spotkań sprawi, że drużyna Nielsa Frederiksena zmieni nieco swój styl, stawiając na mniej intensywną grę?
- Nie, mamy swój sposób gry i nie zamierzamy go zmieniać. Myślę jednak, że dla wszystkich jest jasne, że nie zawsze jesteśmy w stanie grać z tą samą intensywnością. Gramy bardzo dużo spotkań, a dodatkowo bieganie po miękkich boiskach, w takich warunkach jak teraz, jest bardzo wymagające fizycznie. Nie zawsze możemy stosować wysoki pressing. W takich momentach możemy cofnąć się trochę niżej, być bardziej kompaktowi, grać bliżej siebie. To jest coś, co wykorzystywaliśmy już w ostatnich meczach, ale także jesienią. Musimy być po prostu mądrzy w zarządzaniu siłami. Gramy obecnie cztery mecze w ciągu dziesięciu dni - czegoś takiego wcześniej nie doświadczyłem. To sytuacja ekstremalna. Na szczęście mamy wielu dobrych zawodników w kadrze. Jak było widać dziś, rotowaliśmy składem i będziemy to robić dalej, bo to konieczne. Nie będziemy jednak narzekać. Lubimy grać mecze, lubimy grać w Europie, w pucharze i w lidze. Jestem też przekonany, że gdybyście zapytali zawodników, czy wolą grać mecze, czy trenować, bez wahania wybraliby to pierwsze - odparł stanowczo trener Niels Frederiksen.
Choć Lech Poznań przez większą część rewanżowego spotkania z KuPS Kuopio kontrolował jego przebieg, w końcówce spotkania przyjezdni stworzyli sobie kilka niezłych sytuacji, dwukrotnie zmuszając do interwencji Bartosza Mrozka. Co było powodem takiego obrotu spraw?
- Myślę, że po zdobyciu bramki obraz gry się zmienił. Odniosłem wrażenie, że trochę się rozluźniliśmy w defensywie, jakbyśmy uznali, że mecz jest już rozstrzygnięty. Ostatni kwadrans nie był taki, jaki powinien być. Byliśmy nieco niedokładni i mniej skoncentrowani w grze obronnej i to był powód, dla którego rywale stworzyli kilka sytuacji - zdiagnozował problem szkoleniowiec mistrzów Polski.
Trener Lecha Poznań uradowany powrotem fińskiego skrzydłowego. "Może dać zespołowi coś pozytywnego"
Choć w dwóch poprzednich spotkaniach zawodnicy Lecha Poznań trafiali do siatki rywala po stałych fragmentach gry (gole Antoniego Kozubala z KuPS i Antonio Milicia z Koroną Kielce), w domowej rywalizacji z mistrzem Finlandii lechitom nie udało się w ten sposób zagrozić rywalowi. Najbliżej zdobycia bramki po bezpośrednim uderzeniu z rzutu wolnego był w 18. minucie spotkania Luis Palma.
- To raczej kwestia ich wykonania. Nie można oczekiwać jednak, że w każdym meczu będzie się strzelało gole po stałych fragmentach. Zgadzam się, że dziś nie stworzyliśmy z nich zbyt wiele, mimo że mieliśmy sporo rzutów rożnych i wolnych. Tak czasami bywa. Patrząc jednak na całą dotychczasową rundę, jestem zadowolony z tego, jak wyglądamy pod tym względem, szczególnie w ofensywie - przekonywał szkoleniowiec rodem z Odense.
Czwartkowy mecz Lecha Poznań z KuPS Kuopio miał - poza przedłużeniem serii zwycięstw i awansem do 1/8 finału Ligi Konferencji - jeszcze jeden pozytywny aspekt. Do gry po wielomiesięcznej przerwie spowodowanej kontuzją wrócił bowiem fiński skrzydłowy, Daniel Hakans. 25-latek spędził na placu gry nieco ponad 30 minut, prezentując się z naprawdę dobrej strony.
- Przede wszystkim bardzo się cieszymy, że Daniel wrócił. Był poza grą przez bardzo długi czas i, będąc szczerym, nie byłoby fair oceniać go po pierwszym meczu po ośmiu miesiącach przerwy. Po tak długim okresie każdy zawodnik potrzebuje czasu, żeby wrócić do rytmu. Ale od razu było widać, że może dać zespołowi coś pozytywnego - ma dużo szybkości, potrafi wbiegać za linię obrony i jest bardzo trudny do zatrzymania. Był też dość mocno zaangażowany w akcję, po której padła zwycięska bramka - może nie strzelił gola ani nie zaliczył asysty, ale z mojej perspektywy jego ruch bez piłki miał znaczenie. Dziś zagrał około 30 minut, może trochę mniej. Być może będzie w stanie zagrać 45 minut, ale na ten moment raczej nie więcej. Nie byłoby to zbyt rozsądne - cieszył się z powrotu fińskiego skrzydłowego Niels Frederiksen.
Na który zespół trener Niels Frederiksen wolałby trafić w 1/8 finału Ligi Konferencji?
W niedzielę, 1 marca, podopiecznych Nielsa Frederiksena czeka kolejne niezwykle istotne spotkanie - do stolicy Wielkopolski przyjedzie bowiem aktualny wicemistrz kraju, Raków Częstochowa, tracący do Kolejorza zaledwie punkt. Jakiego meczu spodziewa się szkoleniowiec Lecha Poznań?
- Spodziewam się bardzo trudnego meczu, twardego i wyrównanego. Raków ma wielu dobrych zawodników i gra bardzo fizycznie. Jeśli chodzi o nowego trenera, szczerze mówiąc nie widzę dużych różnic. Grają w podobnej strukturze, zarówno z piłką, jak i bez niej. Atakują i bronią w bardzo podobny sposób jak wcześniej. To nie jest zaskoczenie, bo zatrudniono trenera, który pracuje w tym samym systemie co poprzednik. Dlatego nie spodziewam się większych zmian w ich stylu gry - odparł duński szkoleniowiec.
Jak powszechnie wiadomo, rywalem Lecha Poznań w 1/8 finału Ligi Konferencji będzie ukraiński Szachtar Donieck lub hiszpańskie Rayo Vallecano. Na którą z tych drużyn wolałby trafić trener Kolejorza i dlaczego?
- To dobre pytanie. Myślę, że mamy szanse przeciwko obu tym zespołom. Widzieliśmy to już, gdy graliśmy na wyjeździe z Rayo w fazie ligowej - zagraliśmy tam całkiem dobrze i uważam, że przynajmniej remis był w naszym zasięgu. Jeśli trafimy na Rayo, będziemy przecież mieli również mecz u siebie. Jeśli chodzi o Szachtar, to oczywiście - przy bardzo dużej liczbie spotkań - miło byłoby nie podróżować bardzo daleko na mecz wyjazdowy. Gdybym miał wybierać, choć to bez znaczenia, bo nie mam na to żadnego wpływu, wybrałbym raczej Szachtar. Ale nie ze względu na poziom sportowy czy jakość drużyn, tylko z powodu krótszych podróży. To byłoby dla nas korzystne - zakończył trener Niels Frederiksen.
Komentarze (0)