Trener Lecha Poznań mówi, jak długo trzeba będzie jeszcze czekać na weterana
Radosław Murawski swój ostatni mecz dla Lecha Poznań rozegrał 27 kwietnia 2025 roku, kiedy to przedwcześnie opuścił murawę w starciu z Radomiakiem Radom w 32. minucie spotkania. Tamto wydarzenie zapoczątkowało blisko roczną rozłąkę z futbolem doświadczonego zawodnika Kolejorza, który w tym czasie walczył o jak najszybszy powrót do pełni sił. Zawodnik był już blisko pokonania poważnej kontuzji w rundzie jesiennej, ale nieustający ból sprawił, że musiał poddać się drugiemu zabiegowi, który przedłużył jego przerwę od gry w barwach Lecha Poznań.
Zimowy okres w Abu Zabi pokazał jednak, że piłkarz zbliżał się do powrotu. W materiałach wideo na kanale YouTube Kolejorza kibice mogli śledzić ciężką pracę piłkarza podczas treningów indywidualnych pod okiem szkoleniowców. Murawski ćwiczył także z piłkami, co wyraźnie zapowiadało jego rychły powrót do dyspozycji Nielsa Frederiksena. Jeszcze niedawno sam szkoleniowiec na pytanie, kiedy należy się spodziewać przełomu w sprawie powrotu Radosława Murawskiego do jego dyspozycji, odpowiedział, że ten momet nastąpi pomiędzy końcem lutego, a początkiem marca.
Faktycznie tak się stało, bowiem w tym tygodniu Murawski w końcu dołączył do zespołu i wziął udział w pełnym treningu. Widok środkowego pomocnika, trenującego ze swoimi kolegami z pewnością dodał optymizmu jednak na jego obecność w kadrze meczowej kibice będą musieli jeszcze poczekać. Trener Niels Frederiksen wspomniał po ostatnim meczu w Lidze Konferencji przeciwko KuPS, że zawodnik jest bliżej niż dalej gry dla Kolejorza, ale jego zaległości są na tyle duże, że potrzeba jeszcze czasu na to, by piłkarz doszedł do właściwej formy.
- Murawski rozpoczął treningi z drużyną w tym tygodniu. Naturalnie zdajemy sobie sprawę z tego, że był wyłączony z gry przez jakieś 9-10 miesięcy od kwietnia poprzedniego roku. Powrót do gry zajmie mu trochę czasu, ale nie powiedziałbym, że jest to kwestia miesięcy. Rozmawiamy tu bardziej o tygodniach, ale czy nastąpi to po tygodniu czy po trzech, tego nie wiem. Jestem jednak zdania, że nastąpi to raczej niedługo - poinformował Niels Frederiksen w czwartkowy wieczór
Trudne zadanie przed powracającym liderem. Będzie musiał sobie wywalczyć miejsce w składzie?
Wiosna będzie dla weterana Lecha Poznań bardzo ważnym okresem w sezonie, ponieważ jego przyszłość stoi aktualnie pod znakiem zapytania. Kontrakt piłkarza wygasa z końcem czerwca tego roku, a jego nieobecność w trakcie ostatniego roku może odbić się negatywnie na ostatecznej decyzji w kontekście przedłużenia umowy. Nie wiadomo w jakiej formie zawodnik powróci do gry, a także czy fatalna kontuzja nie będzie potencjalnym preludium pod kolejne poważne problemy zdrowotne.
Władze Kolejorza mają twardy orzech do zgryzienia nawet mimo tego, że Radosław Murawski to jedna z najbardziej zasłużonych postaci wśród obecnych zawodników Lecha Poznań. Wygrał przy Bułgarskiej dwa mistrzostwa, współprowadził zespół do ćwierćfinału Ligi Konferencji Europy i rozegrał w barwach Lecha Poznań w sumie 136 meczów w trakcie pięciu lat.
Odbudowy mocnej pozycji w drużynie pod względem piłkarskim nie ułatwia mu też mocna konkurencja w środku pola w rundzie wiosennej. Nieusuwalną postacią na pozycji "szóstki" jest póki co Antoni Kozubal, który imponuje wysoką formą i stanowi pewny punkt drużyny. Gdy w meczu trzeba zagrać bardziej defensywnie i potrzeba większej fizyczności, jego zmiennikiem staje się automatycznie Timothy Ouma. Z kolei, kiedy Kolejorz potrzebuje agresywniejszej gry z przodu, do gry awizowany jest Gisli Thordarson.
Radosław Murawski wraca zatem do składu, gdzie będzie musiał mocno się postarać, aby przekonać włodarzy Kolejorza do przedłużenia współpracy. Kibice i eksperci są jednak zgodni, że jego postać jest bardzo ważna, jeśli nie kluczowa dla szatni szczególnie w kontekście doświadczenia oraz umiejętności przywódczych. Istotność jego roli podkreślał swego czasu chociażby Ali Gholizadeh, bowiem to właśnie Murawski w pierwszej kolejności w zespole dbał o dobrą aklimatyzację nowych piłkarzy. W tym również Irańczyka po jego przyjściu.
Komentarze (0)