Lech Poznań z awansem do 1/8 finału Ligi Konferencji
Mistrzowie Polski mieli dwubramkową zaliczkę z pierwszego spotkania w Finlandii, więc awans wydawał się formalnością. "Kolejorz" w czwartkowy wieczór nie zagrał idealnego spotkania i rozczarowywał pod bramką gości, ale zdołał przechylić szalę zwycięstwa na swoją korzyść. Radość kibicom przy Bułgarskiej zapewnił Pablo Rodriguez, który w 65. minucie wykorzystał podanie Luisa Palmy i technicznym uderzeniem pokonał bramkarza KuPS Kuopio.
Rywale zaprezentowali się odważniej, niż w spotkaniu przed własną publicznością i stworzyli więcej okazji w ofensywie. Na końcu powtórzyli jednak statystykę z pierwszego meczu i oddali zaledwie jeden celny strzał w kierunku bramki Bartosza Mrozka.
- Mieliśmy wszystko pod kontrolą, razem z zaliczką z pierwszego meczu. Najważniejsze, że wygraliśmy i w żadnym momencie nie było zagrożenia, że moglibyśmy to wypuścić z naszych rąk - mówił po meczu obrońca Lecha Poznań, Mateusz Skrzypczak. - Dla obrońcy zawsze to jest bardzo ważne, żeby zagrać na zero z tyłu, więc cieszę się, że do końca to utrzymaliśmy.
To z pewnością nie był najlepszy mecz dla ofensywnych zawodników, którzy regularnie marnowali swoje szanse w polu karnym przyjezdnych. Najmniej widoczny na boisku był niestety kapitan Lecha Poznań, Mikael Ishak. Szwed od początku ciężko pracował w pressingu, ale rzadko był tego dnia pod grą. Podobnie jak jego rodak, Patrik Walemark, przez którego dość rzadko przechodziły ataki "Kolejorza". Mateusz Skrzypczak docenił jednak swoich kolegów w przedniej formacji za ich wsparcie w defensywie.
- To jest ważne, żebyśmy wszyscy bronili, bo ten pressing zaczyna się już od napastników. Super pracowali, a też trzeba powiedzieć, że przeciwnicy dobrze wychodzili od tyłu i wiedzieli, jak się poruszać. Zadanie było trudne, ale sporo było naszych odbiorów i wyjść z kontratakami - ocenił defensor.
Znakomita passa "Kolejorza" trwa dalej
Wygrana z KuPS była dla Lecha Poznań już piątym zwycięstwem z rzędu oraz czwartym bez straconej bramki. Ostatni raz "Kolejorz" grał tak efektywnie w sezonie mistrzowskim i to na przełomie sierpnia oraz września 2024 roku. Mateusz Skrzypczak podkreślił, że w drużynie panują bardzo dobre nastroje i zespół jest podbudowany tak udaną serią.
- Każde zwycięstwo buduje mental. Myślę, że nawet bardziej taki mecz na styku, który wygralibyśmy w 90. minucie, ale bardzo szanujemy to zwycięstwo. Przeciwnika również, bo uważam, że to był naprawdę dobry zespół. Jesteśmy zbudowani, mamy serię zwycięstw, mecz na zero z tyłu, także bardzo się cieszymy - zaznaczył 25-latek.
Ważny powrót skrzydłowego Lecha Poznań
Spotkanie przeciwko KuPS Kuopio miało wyjątkowe znaczenie dla Daniela Hakansa, który uporał się z poważną kontuzją i po raz pierwszy od ośmiu miesięcy mógł zaprezentować się kibicom przy Bułgarskiej. Fiński skrzydłowy zameldował się na murawie w 60. minucie, zmieniając Taofeeka Ismaheela. 25-latek zagrał zgodnie z przewidywaniami trenera, który już przed meczem zapowiadał, że zawodnik jest gotowy na grę przez pół godziny. Kilka dni wcześniej Hakansa można było zobaczyć także w drużynie rezerw, która rywalizowała w Pucharze Polski z Huraganem Pobiedziska (5:0).
- Jestem bardzo szczęśliwy, że wróciłem i zagrałem. Czuje się dobrze, choć oczywiście nie grałem już od dawna. Nie byłem jeszcze długo w treningu, ale już nie czuję bólu. To dla mnie najważniejsze. Mecz w drugim zespole bardzo mi pomógł, bo był pierwszym od 8 miesięcy, gdy zagrałem 11 na 11. Ważne było dostać wtedy 30 minut i zobaczyć, że jest już dobrze. Teraz dostałem kolejne 30 minut. To bardzo dobrze buduje i od tego zacznijmy - mówił po meczu Daniel Hakans.
Pomocnik wniósł na boisko sporo jakości i zaliczył nawet asystę drugiego stopnia. Miał kilkanaście kontaktów z piłką, stuprocentową skuteczność w dryblingu i trzy z czterech wygranych pojedynków w defensywie. Jak sam zauważył, "Kolejorza" stać było jednak na więcej.
- Nie było to trudne spotkanie, mając przewagę z pierwszego meczu. Musieliśmy po prostu wyjść na boisko i zrobić swoje. Udało nam się i wygraliśmy, choć występ zawsze może być lepszy. Myślę, że gdybyśmy byli bardziej efektywni w końcowej fazie, stworzylibyśmy jeszcze więcej niebezpiecznych szans i moglibyśmy wygrać wyżej. Ale to dobry materiał dla innych meczów, bo to coś, co możemy teraz poprawić. Próbujemy poprawiać takie rzeczy w każdym kolejnym treningu - ocenił skrzydłowy.
Oczekiwanie na rywala w następnej rundzie
W piątkowe popołudnie mistrzowie Polski poznają przeciwnika w 1/8 finału Ligi Konferencji. Los może skojarzyć niebiesko-białych ponownie z hiszpańskim Rayo Vallecano lub z ukraińskim Szachtarem Donieck. Mateusz Skrzypczak wskazał drużynę, na którą chciałby trafić w najbliższym losowaniu.
- Pamiętam mecz z Rayo i ta porażka w ostatniej minucie boli, więc jeżeli ich wylosujemy, to na pewno będziemy chcieli się za to zrewanżować. Jeśli mam odpowiedzieć, kogo bym wolał, to wskazałbym właśnie na Hiszpanów - zaznaczył wychowanek "Kolejorza".
Komentarze (0)