Mateusz Lis zaczął pisać nowy, piękny rozdział w Lechu Poznań. "Krok do przodu jest wyczuwalny"
Czwartkowy mecz w Superpucharze Polski miał szczególne znaczenie dla Mateusza Lisa. Wychowanek Lecha Poznań znalazł się wczoraj w kadrze meczowej Lecha Poznań pierwszy raz od... wygranego Superpucharu Polski z Legią Warszawa w 2016 roku. Historia zatoczyła zatem koło, a 29-latek zaczął wczoraj nowy rozdział w miejscu, w którym napisał pierwszy z nich w swojej karierze. Golkiper po meczu mówił o wyjątkowości chwili, kiedy to na nowo w meczu przy Bułgarskiej poczuł piłkę w rękawicach.
- Na pewno wyczekiwałem pierwszego kontaktu z piłką, bo jakby nie patrzeć bardzo go chciałem. Dzisiaj była duża publika, a ja jako wychowanek Lecha Poznań chciałem przed nią dobrze zacząć. Te dobre interwencje pomogły mi złapać większy luz - dzielił się odczuciami Mateusz Lis, bramkarz Lecha Poznań.
Mateusz Lis pozytywnie oceniał występ swoich kolegów z drużyny i dość optymistycznie wypowiadał się w kontekście spotkania z Aarhus. Stwierdził po spotkaniu, że z pewnością każdy z zawodników dał argumenty Nielsowi Frederiksenowi, by to właśnie na niego postawić w starciu z Duńczykami w drodze po Ligę Mistrzów. Najlepszy bramkarz ligi tureckiej minionego sezonu był w szczególności pytany, o to jak współpracowało mu się z nowymi partnerami na środku obrony - Wojciechem Mońką oraz Terrym Yegbe. Obaj zawodnicy zaprezentowali się bardzo solidnie w swojej grze, a ich wysoka jakość spotkała się z uznaniem Lisa.
- To są super piłkarze. Myślę, że nie będzie żadnych problemów w naszej współpracy. Mówiąc o mnie i o Terrym, potrzebujemy jeszcze trochę czasu, żeby się zgrać jako nowi w zespole. Każdy mecz, każdy trening i każdy dzień spędzony wspólnie będzie nam wychodził na dobre. Tego potrzebujemy i za każdym razem nasza współpraca będzie wyglądała coraz lepiej - podkreślał Mateusz Lis po spotkaniu.
Lech Poznań wysoko wygrał mecz z Górnikiem Zabrze, ale były bramkarz Goztepe docenił klasę rywala. Po spotkaniu w swoich wypowiedziach dawał do zrozumienia, że docenia poziom zepołów w Ekstraklasie. Bramkarz informował, że śledził te rozgrywki i nie stracił z nimi kontaktu mimo gry za granicą. Jest on zdania, że polska liga mocno się rozwinęła pod względem jakości piłkarskiej przez co nie można bagatelizować występujących w niej rywali.
- Na pewno jakość w drużynie Lecha Poznań jest widoczna od pierwszego treningu. Można tutaj poczuć, że powrót do Polski nie jest traktowany jako "zjazd", jak to się czasami mówi. Krok do przodu jest wyczuwalny i tak do tego podchodzę. Ta jakość jest naprawdę duża - przekonywał były bramkarz Goztepe po spotkaniu z Górnikiem Zabrze.
Terry Yegbe świętował z kibicami pierwszy sukces w karierze. "Są po prostu niesamowici"
Swój pierwszy mecz w tym sezonie w nowych barwach bardzo pozytywnie odbierał także Terry Yegbe. Ghańczyk wypowiadał się w samych superlatywach nie tylko na temat tego, jak pracowało mu się na polskiej arenie, ale też jak grało mu się przy blisko 37 tysiącach kibiców, którzy ponownie udowodnili swoim dopingiem, że zasługują na tytuł "Mistrzów trybun". Piłkarz po meczu zwracał uwagę na to, że udało mu się bardzo szybko zaaklimatyzować w drużynie, co tylko dodawało mu pozytywnych emocji.
- Jesteśmy już gotowi do kolejnego starcia. Ostatnie dziesięć minut meczu faktycznie było dla mnie ciężkie, bo czułem nieco zmęczenia, ale jest to spowodowane tym, że sporo biegaliśmy w trakcie pierwszej połowy i trochę też w drugiej. Chwilę odpoczniemy jutro i wracamy do pracy - informował tuż po finale Superpucharu Ghański obrońca.
Zmęczenie w przypadku Terry'ego Yegbe nie jest niczym dziwnym, biorąc pod uwagę ogrom pracy, którą wykonywał Ghańczyk na boisku. Jego wysokie wyjścia do pojedynków w pressingu były zmorą obrońców Górnika Zabrze, a sam piłkarz bardzo aktywnie udzielał się także w głębszej obronie dostępu do własnego pola karnego. Cały wysiłek, który odczuwało jego ciało poszedł jednak w odstawkę po wzniesieniu Superpucharu Polski. Ghańczyk jako pierwszy pognał z paterną pod "Kocioł", by tam celebrować tytuł z kibicami. Po spotkaniu widać było, że poziom dopingu przy Bułgarskiej zrobił na nim świetne wrażenie.
- Fani Lecha Poznań są po prostu niesamowici. To zawsze miłe móc nawiązywać jak najlepszą więź z kibicami. To znakomite uczucie grać przeciwko rywalowi i czuć po swojej stronie wsparcie przez cały czas w trakcie trwania spotkania. To naprawdę świetna sprawa - wspominał Terry Yegbe po zdobyciu Superpucharu Polski.
Kibice Lecha Poznań mają szczególne powody do optymizmu, słysząc w szczególności to, jak znakomicie układa się współpraca pomiędzy Terrym Yegbe, a Wojciechem Mońką. Ghańczyk wskazywał na niebagatelną rolę 18-latka w lepszej adaptacji w pierwszej linii. Najlepszy obrońca poprzedniego sezonu Ekstraklasy stara się dużo rozmawiać z byłym graczem Metz. Obaj piłkarze dobrze się ze sobą komunikują dzięki czemu ich relacja staje się lepsza. Mimo to, Górnik Zabrze potrafił sprawić niemałe problemy.
- Górnik w tym spotkaniu próbował nieco bardziej koncentrować się na kontratakach. Podchodzenie wysoko i otwieranie przestrzeni powodowało pewne problemy. W przypadku pierwszej bramki trenowaliśmy podobny wariant jeszcze wczoraj - wtedy wszystko przebiegało zgodnie z planem, ale dzisiaj byliśmy nieco bardziej nieporadni. Musimy mocniej naciskać na rywali. Grało nam się zdecydowanie łatwiej w obronie, gdy mogliśmy ich bardziej zamknąć. Górnik to dobra drużyna, ale byliśmy dzisiaj lepsi - podkreślił po spotkaniu Terry Yegbe.
Właściwa mentalność oraz duża, zdrowa pewność siebie to z pewnością coś, co będzie działać na korzyść piłkarza przy wybieraniu wyjściowych składów w następnych meczach. Zawodnik z uśmiechem na ustach podkreślał to, że zawsze stara się podchodzić do spotkań z pozytywnym nastawieniem. Jego debiut zwiastuje wszystko, co najlepsze w kontekście jego formy, ale pozostaje pytanie czy gra wysoko ustawioną linią obrony może okazać się bronią obusieczną, która zaszkodzi Kolejorzowi?
- To zawsze zależy od przeciwnika, z którym akurat się mierzymy. Szczególne problemy może sprawiać szybki napastnik, który ma na tyle duże umiejętności, że może nas wyprzedzać. Musimy się po prostu dopasować do przebiegu danego spotkania. W szczególności potrzebujemy właściwie się zachowywać przy kontratakach - informował Ghański obrońca po spotkaniu.
Po meczu pokora biła także od Antoniego Kozubala, który choć nie ukrywał swojej radości z powodu rozpoczęcia sezonu od zdobycia trofeum, zwracał uwagę na to, że drużyna nie może osiadać na laurach. Środkowy pomocnik w swoim stylu zapowiadał, że Lecha Poznań stać na więcej i ma szanse pokazać to już wkrótce idąc po najbardziej prestiżowe rozgrywki w futbolu klubowym.
- Ten mecz chyba nie wyglądał w naszym wykonaniu najlepiej. Myślę, że jest dużo do poprawy. Nie byliśmy jeszcze tak świezi w stu procentach po okresie przygotowawczym, ale fajnie, że był taki czas, aby się "przepalić" przed Ligą Mistrzów i spróbować swoich sił w Europie. Myślę, że na pewno będzie lepiej - deklarował Antoni Kozubal.
Komentarze (0)