Jeszcze w trakcie zimowego okresu przygotowawczego ówczesny trener Warty - Piotr Klepczarek - żartował na jedej z konferencji prasowych, nazywając Krzysztofa Drzazgę "królem strzelców" okresu sparingowego. Nie byłoby w tym niczego zabawnego, gdyby nie fakt iż wspomniany zawodnik uzyskał najlepszy wynik zdobytych bramek spośród wszystkich jego kolegów, czyli... jedno trafienie. To dość wyraźnie pokazywało jak krytyczna jest sytuacja Zielonych w tym sezonie, gdy mowa o ich ataku.
Po poprzedniej kolejce Warta stała się oficjalnie najgorszą ofensywą w rozgrywkach Betclic 1. ligi z niechlubnym dorobkiem zaledwie 17 goli w sezonie! To raptem jedna z dwóch drużyn obok przedostatniej Stali Stalowej Woli, która nie przeskoczyła pułapu 20 trafień w obecnych rozgrywkach. O złej formie punktowej świadczy średnia mniej niż jednego oczka na spotkanie podczas, gdy w poprzedniej kampanii wynosiła ona 1.16
Powodem tak słabych wyników są z pewnością między innymi napastnicy Zielonych, bowiem póki co zupełnie zawodzą oczekiwania. Zarówno Nicolas Rajsel, jak i Michał Feliks przybyli do drużyny dość późno, ale kibice mieli prawo oczekiwać od nich zdecydowanie lepszych rezultatów niż prezentowanych dotychczas. Tym bardziej, że poprzedni trener Piotr Klepczarek wyjątkowo dosadnie podkreślał, że potrzebuje dziewiątek do swojej talii. Zanim jednak zrobił z nich użytek został zwolniony, ale póki co Ryszard Tarasiewicz również nie jest człowiekiem pod którego pieczą strikerzy Warty imponują formą.
Nicolas Rajsel przedstawiany po przyjściu do Zielonych, jako niezwykle wszechstronny gracz, od 25 października poprzedniego roku nie odnotował gola. Michał Feliks co prawda zaliczył asystę w starciu z ŁKS-em, ale to na niewiele się zdało w tamtym spotkaniu. Zresztą jego jedna bramka w barwach trzecioligowej Wieczystej Kraków w jedenastu rozegranych meczach także nie mogła dawać nadziei fanom Warty na lepsze jutro. Przełamać nie potrafił się także Krzysztof Drzazga, którego wyniki w barwach Warty Poznań są zerowe choć jeszcze w tym sezonie w barwach GKS-u Tychy potrafił w październiku zanotować przynajmniej asystę.
Ryszard Tarasiewicz jako trener drużyny na piątkowej konferencji prasowej nie wrzucał mimo wszystko swoich podopiecznych pod przysłowiowy autobus. Nie krytykował ich otwarcie w przestrzeni publicznej. Doświadczony szkoleniowiec przyczyny tak słabej dyspozycji atakujących szukał gdzie indziej.
- Jest wiele powodów takiej dyspozycji napastników. Rajsel dla mnie nie jest dziewiątką tylko skrzydłowym, Feliks i Drzazga mają możliwości do strzelania bramek. Uważam, że ten czas, na który czekamy, by się przełamali jest spowodowany tym, że nie są to napastnicy od strzelania 15-20 goli w sezonie. Nigdy w swoich karierach nigdy nie mieli takich wyników. Oczywiście znajdują się w polu karnym i mają swoje sytuacje, ale na dzień dzisiejszy potrzebują czterech lub pięciu okazji, by strzelić jedną bramkę. Powinni mieć więcej zaufania, pewności siebie i myśli o tym jak grać, a nie strzelać bramkę - dzielił się swoimi opiniami szkoleniowiec Warty.
Niewykluczone, że atakujący Zielonych rozstrzelają się wraz z ustabilizowaniem sytuacji zdrowotnej Shuna Shibaty, który niedawno powrócił po kontuzji do dyspozycji szkoleniowca. Poprzedni trener Warty Poznań wskazywał na istotę Japończyka w zespole Warty zważywszy na to, że jest on jedyną typową "ósemką" w kadrze, która ma predyspozycje do znacznego napędzania akcji ofensywnych swojej drużyny. Ryszard Tarasiewicz również wskazywał na to, że dynamika byłego gracza GKS-u Katowice oraz jego pojedynki mogą się podobać na boisku.
Niestety bez odpowiedniej dokładności nie ma szans na to, by napastnicy Warty mogli wykorzystywać swoje okazje. W meczu ze Zniczem Pruszków było to aż nadto widoczne, kiedy to błędy techniczne odzierały zespół trenera Tarasiewicza z szans na strzelenie gola. Piłkarze Warty Poznań próbowali kontratakować, ale niedokładne podania przesądziły o ostatecznym, bezbramkowym remisie. Był to tak naprawdę kluczowy powód niesatysfakcjonującej formy strzeleckiej Zielonych w starciu ze Zniczem Pruszków.
- Broniliśmy się na odpowiedniej wysokości przed naszym polem karnym i po odzyskaniu piłki po pierwszych podaniach byliśmy groźni pod bramką przeciwnika. Przy odrobinie szybszego podejmowania decyzji lub dokładniejszego dogrania mogliśmy zdobyć gola. Brakowało nam tego w pierwszych 20 minutach drugiej połowy - podkreślał trener Tarasiewicz.
Wypowiedzi trenera Ryszarda Tarasiewicza świadczące o koncentracji na fazach przejściowych w meczu dobitnie wskazują, że właśnie po szybkiej grze w kontrataku Warta będzie doszukiwać się swoich szans na strzelanie kolejnych goli w następnych meczach. W trakcie piątkowej konferencji szkoleniowiec Zielonych przekonywał mimo wszystko, że celem jego zespołu nie będzie jedynie głęboka obrona i ataki po długich podaniach do przodu.
Komentarze (0)
Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.