Piłkarz opuścił Lecha po obiecującym okresie
Wydawać się mogło, że w tym sezonie w przypadku Bryana Fiabemy wreszcie coś drgnęło. Piłkarz w pierwszej części rozgrywek wreszcie zaczął trafiać do siatki w barwach Lecha Poznań na co czekał od roku. Jego pierwszy gol dla Kolejorza przesądził o zwycięstwie odniesionym nad Widzewem Łódź w ramach siódmej kolejki PKO Ekstraklasy. Niestety dla niego, tamten moment nie umocnił jego pozycji w drużynie, a wręcz przeciwnie - Norweg trafił na ławkę.Po dwóch meczach, w których na murawie spędzał mniej niż pół godziny Niels Frederiksen znów dał mu szansę od pierwszej minuty. W starciu z GKS-em Katowice 22-latek ponownie odpłacił się swojemu trenerowi strzelając jedynego gola w meczu, który raz jeszcze dał zwycięstwo mistrzom Polski. Efekt? Sześć meczów na ławce rezerwowych w Ekstraklasie i zaledwie 11 minut na boisku w starciu z Motorem Lublin. Piłkarz od meczu z Lincoln nie zagrał już w Lidze Konferencji, zaliczając jedynie 17-minutowy epizod w Pucharze Polski z Piastem.
W styczniu przeniósł się do ADO Den Haag w ramach wypożyczenia, a jego statystyki w pierwszej drużynie Kolejorza wyniosły wspomniane dwie bramki, ale też asystę w starciu z KRC Genk i 625 rozegranych minut w 19 spotkaniach.
Katastrofa na wstępie. Piłkarz Lecha miał wszystko na tacy w starciu z outsiderem
W nowym klubie piłkarz miał otrzymać więcej minut na grę, co przełożyłoby się na częstsze okazje do zdobywania goli. Debiut piłkarza miał miejsce w poniedziałkowy wieczór, kiedy to liderujące w tabeli Erste Divisie ADO Den Haag mierzyło się z jedną z najgorszych drużyn w tym sezonie - Vitesse. Rywale drużyny Bryana Fiabemy zajmują obecnie przedostatnie miejsce w rozgrywkach, ale i tak zdołali się postawić głównemu pretendentowi do awansu.Pierwszy zespół Erste Divisie mocno się męczył w tej rywalizacji, ale wejście Bryana Fiabemy miało szansę odmienić taki stan rzeczy. Piłkarz pojawił się na boisku na ostatnie pół godziny meczu i mógł zaliczyć fenomenalne "wejście smoka". Po dziesięciu minutach gry Norweg otrzymał od losu fenomenalną sytuację, kiedy to najpierw kapitalnie piłkę na dobieg zgrał mu partner z drużyny, a później koszmarnie pomylił się ostatni obrońca Vitesse.
Fiabema przebiegł pół boiska z piłką, aby w sytuacji sam na sam uderzyć centralnie w bramkarza rywali ustawionego na skraju pola karnego. Piłkarz miał wtedy najlepszą okazję na to, by dać ADO prowadzenie, a tymczasem mecz zakończył się remisem 0:0. Ten wynik doprowadził w praktyce do tego, że lider nie powiększył swojej przewagi nad drugim w tabeli Cambuur. Przeciwnicy mają jeden rozegrany mecz mniej i jeśli go wygrają, zrównają się punktami z drużyną Bryana Fiabemy.
Wpadka zawodnika Kolejorza zaszkodzi drużynie w tabeli?
Przewaga ADO Den Haag nad trzecim miejscem, które jest poza strefą bezpośredniego awansu wynosi obecnie 15 oczek, ale takim występem jak w poniedziałek Bryan Fiabema zdecydowanie nie zyska przychylności środowiska w nowym klubie. Była to tak naprawdę jego jedyna, najdogodniejsza okazja w tamtym meczu. Poza tym zaliczył w sumie sześć celnych podań z dziewięciu możliwych i nie odnotował żadnego udanego dryblingu.Okazję na rehabilitację piłkarz będzie mieć 30 stycznia w starciu z zespołem U-21 AZ Alkmaar, zajmującym obecnie 18. z 20 miejsc w tabeli Erste Divisie.
Komentarze (0)