- Piłkarz Lecha mimo trudów czuje dumę ze swoich osiągnięć. Końcowy efekt był tego wart
- Problemy uderzały w młodego Iworyjczyka. "Jestem wdzięczny ludziom, którzy mnie wspierali "
- Ishak i Agnero znakomicie współpracują. Kibice mogą być spokojni o zastępstwo za Szweda?
- Piłkarz da kibicom powody do radości? Trybuny wiernie wspierają 23-latka na drodze do rozwoju
Piłkarz Lecha mimo trudów czuje dumę ze swoich osiągnięć. Końcowy efekt był tego wart
Nie ma co ukrywać, że debiutancka kampania w wykonaniu Yannicka Agnero w Lechu Poznań była daleka od wymarzonej pod względem sportowym. Choć dołożył on swoją bezcenną cegiełkę do finalnego sukcesu, zdobywając efektownego gola na wagę zwycięstwa w arcytrudnej rywalizacji z Rakowem Częstochowa, w tym sezonie częściej przebywał na ławce rezerwowych. 23-letni Iworyjczyk musiał mocno walczyć o pierwszy skład i było to dla niego z pewnością zupełnie nowe doświadczenie, biorąc pod uwagę to, że jeszcze rok temu stanowił pierwszy wybór na pozycji napastnika w ekipie Halmstads BK.
W szwedzkiej drużynie odnotował w poprzednim sezonie pięć goli i trzy asysty w 19 spotkaniach Allsvenskan. Na boiskach spędził natomiast 1572 minuty, a porównując jego wcześniejsze wyniki, było widać, że piłkarz systematycznie się rozwija. Rekordowy transfer do Lecha Poznań za 2,3 miliony euro sprawił jednak, że piłkarz niespodziewanie znalazł się na równi pochyłej. Po tym, gdy przez cały sezon 2024/25 spełniał się w roli pierwszego napastnika w Halmstads BK, teraz musiał przyjąć rolę zmiennika. Jednak jak opowiada w swoim krótkim filmiku zatytułowanym "Dreams look beautiful from here" na kanale YouTube, patrzy na to wszystko z pokorą i uśmiechem.
- Myślę, że uśmiechnąłby się, widząc podróż, którą przebył i widząc te wszystkie inne momenty. Nigdy się nie poddałem, więc uważam, że z tego powodu byłby głównie szczęśliwy oraz dumny. Myślę, że powiedziałby: "dziękuję, że nigdy się nie zatrzymałeś" - mówił w filmie swojego autorstwa Yannick Agnero na platformie YouTube.
Problemy uderzały w młodego Iworyjczyka. "Jestem wdzięczny ludziom, którzy mnie wspierali "
Po zdobyciu mistrzostwa Polski nie ma, co się dziwić, że piłkarz rozumie drogę, którą przebył w swojej karierze, ale na początku sezonu wcale nie musiało tak być. Po przyjściu za rekordowe pieniądze Agnero swoje mecze po transferze zaczął rozgrywać dopiero od ósmej kolejki PKO BP Ekstraklasy. Jesienią tylko dwukrotnie w trakcie dwunastu spotkań udało mu się wyjść w pierwszym składzie i w żadnym z nich nie udało mu się zdobyć gola. Na domiar złego Lech z nim w pierwszym składzie stracił punkty z Wisłą Płock (0:0) oraz Arką Gdynia (1:3). Iworyjczyk został wrzucony na wysokiego konia i zdecydowanie nie dostarczał wielu plusów przy swoim nazwisku.
W złapaniu rytmu i pewności siebie nie pomagało mu również z pewnością to, że siłą rzeczy pojawiał się na dłużej na boisku głównie, gdy jego drużyna musiała gonić wynik, co tylko dokładało mu presji. Nie dość, że piłkarz ten miał mało szans na udowodnienie swojej jakości na spokojny wodach, to poza treningiem wszystkie oczy były skierowane na niego, gdy obrońcom tytułu nie szło w meczach. Właśnie w tych warunkach musiał udowadniać, że jest wart ogromnej sumy pieniędzy. Szału nie było też w Lidze Konferencji, gdzie od pierwszych minut zagrał tylko w meczu przeciwko Lincoln FC, gdzie Kolejorz rozegrał kompromitujące zawody. Na dodatek w rundzie zasadniczej odnotował ledwie jedną asystę w meczu z Lausanne-Sport.
Piłkarz w materiale na swoim kanale rozlicza się także i z tymi trudnymi chwilami, jakie mu towarzyszyły w tym sezonie. Ma ich pełną świadomość, co zresztą prezentuje na filmie zestawiając swoje słowa z momentami, gdy śledził poczynania kolegów z Lecha Poznań jako rezerwowy.
- Miałem mnóstwo momentów, kiedy czułem, że nie widać końca tego tunelu. To były dla mnie trudne chwile związane z kontuzjami. Wtedy też w siebie wątpiłem, ale jestem wdzięczny ludziom, którzy mnie wspierali i jestem wdzięczny też sobie, że nie dałem się przygnieść tym trudnym momentom. Jestem wdzięczny za to, co mi dał futbol, ale w tym samym czasie sporo mnie też kosztował - opowiadał Yannick Agnero na swoim kanale YouTube.
Ishak i Agnero znakomicie współpracują. Kibice mogą być spokojni o zastępstwo za Szweda?
Lech Poznań może mieć jednak z Yannicka Agnero sporo pociechy w kontekście nadchodzącego sezonu, gdzie znów podejmie walkę na trzech frontach. Trudno się spodziewać, że Mikael Ishak będzie tak mocno eksplaatowany w każdych rozgrywkach, a Iworyjczyk tak jak w tym roku przez zdecydowaną większość czasu będzie pełnił rolę zmiennika, wchodząc na ostatnie 30 minut meczów. Nadchodzący okres przygotowawczy będzie dla Agnero doskonałą okazją na zyskanie w oczach trenera Nielsa Frederiksena.
- Patrzę na tę kwestię inaczej niż dawniej. Kiedy po tym, jak grałeś bardzo dużo w poprzednim klubie, znajdujesz się w takiej roli jak ja aktualnie, łatwo jest poczuć się zbyt zrelaksowanym. Można pomyśleć: jestem tylko drugi, to na podstawowym napastniku spoczywa presja. Jednak mam wobec siebie duże wymagania, staram się stale przesuwać własne granice. Bez względu na to, czy spędzę na boisku minutę, kwadrans czy pół godziny, pomagam drużynie na maksimum potencjału. Każdy mecz ma znaczenie, każde doświadczenie może pewnego dnia zaprocentować. A zawodnik wchodzący z ławki wcale nie jest zwolniony z różnych obowiązków - mówił jeszcze w połowie lutego Agnero w rozmowie z Konradem Witkowskim na temat roli napastnika numer dwa.
Postawę zawodnika komplementuje sam Mikael Ishak, chwaląc jeszcze w miniony poniedziałek swojego partnera za determinację, właściwe nastawienie do rywalizacji oraz ciągły rozwój w grze. Szwed jest zdania, że Agnero jest dla niego realnym konkurentem i nie ma odgórnej zasady, że to właśnie 32-latek nawet jako legenda czy kapitan ma monopol na pierwszy skład. Iworyjczyk stara się maksymalnie wykorzystywać swoje szanse na grę, o czym świadczą gole z Radomiakiem, Piastem oraz przede wszystkim Rakowem Częstochowa.
Między panami da się wyczuć chemię we wspólnej pracy. Widać, że Ishak sam nawet instynktownie na boisku dba o to, by budować mentalność młodego gracza, co pokazał pucharowy mecz z Gliwiczanami. Szwed miał wtedy doskonałą możliwość, by samodzielnie rozstrzygnąć o przebiegu akcji, ale zdecydował się odegrać futbolówkę do swojego partnera. Ten bez większego problemu umieścił piłkę w siatce. Młody piłkarz nie pozostaje mu dłużny i również już w lutym w rozmowie dla Konrada Witkowskiego komplementował swojego mentora.
Mówił, że u Ishaka imponuje mu w szczególności ruch w szesnastce, a także zdolność znajdowania się dokładnie tam, gdzie będzie najgroźniejszy. Wprost przyznawał, że uważa go za wzór do naśladowania i chce podążać jego śladem. Właśnie, dlatego wnikliwie przygląda się jego grze jako kapitana, nie tylko przy okazji treningów. W domu analizuje nawet fragmenty meczów na laptopie czy tablecie. To tylko podkreśla siłę mentalną zawodnika jak również fakt, iż zawodnik realnie cały czas mocno pracuje nad swoim rozwojem, co niekoniecznie może uchwycić wzrok kibiców czy przedstawicieli mediów.
- Nasza relacja jest bardzo pozytywna. Czasem w zespole mogą zdarzyć się sytuacje, gdzie rywalizacja w zespole wygląda tak, że jeden zawodnik nie naciska na drugiego - u nas jest kompletnie odwrotnie. Nasza współpraca przebiega dobrze, a Yannick jest pokornym i bardzo ciężko pracującym zawodnikiem. Bardzo się cieszę, że mogę z nim grać - wspomniał Mikael Ishak w kontekście współpracy z Yannickiem Agnero.
Piłkarz da kibicom powody do radości? Trybuny wiernie wspierają 23-latka na drodze do rozwoju
Siłę mentalną zawodnika podkreśla sama końcówka filmu, w której piłkarz podsumowuje swój sezon w Lechu Poznań. Zdecydowanie nie zraża się on swoimi niewielkimi minutami w ekipie Kolejorza. Jego wytrwałość w dążeniu do nieustannego samodoskonalenia pozwala wierzyć w to, że w następnym sezonie nastąpi tak bardzo upragniony przez niego i kibiców mistrza Polski przełom. Nie ma wątpliwości, że 836 minut we wszystkich rozgrywkach i pięciokrotna gra w wyjściowym składzie to dla niego stanowczo za mało.
- Ten tytuł to tak naprawdę tylko wisienka na torcie. To długi czas wytrwałości w pracy. Patrząc na wszystko wstecz, w ostatecznym rozrachunku wszystkie te chwile zwątpienia czy trudności mają teraz sens. Mogę powiedzieć, że było warto - powiedział na zakończenie nagrania Agnero.
Sami kibice w social-mediach gorąco kibicują 23-latkowi w rozwoju. Jego film na YouTubie pomógł im w lepszym zrozumieniu z czym piłkarz musiał się mierzyć po przyjściu do Kolejorza. Iworyjczyk nie może narzekać na brak wsparcia, a to z pewnością pomoże mu w utrzymaniu pewności siebie przed nowym sezonem. Kibice dziesięciokrotnych mistrzów Polski już pokazali choćby przy akcji z Alim Gholizadehem, że potrafią stać murem za swoimi piłkarzami.
- W następnym sezonie będziesz jednym z najlepszych zawodników w Ekstraklasie. Zaufaj mi - pisze jeden z internautów pod filmem.
Inny natomiast dodaje:
- Co za świetne wideo, Yannick! Wierzę, że wygrasz nagrodę dla najlepszego strzelca w następnym sezonie. Wierzę w ciebie. Pokaż ludziom, którzy w ciebie wątpią, jakim napastnikiem możesz być.
Komentarze (0)