Szwedzi wychodzą na prostą? Ostatnie zwycięstwo podbudowało ich morale
Reprezentacja Polski podejmie Szwedów na ich ziemi, a dokładnie w Sztokholmie na Strawberry Arena, co zdaniem Patrika Walemarka powinno stanowić dodatkowy atut dla jego reprezentacji. Skandynawski piłkarz nie jest jednak zdania, że będzie to mecz, gdzie inicjatywa będzie leżeć wyłącznie po jednej ze stron. Były zawodnik Feyenoordu Rotterdam stwierdził w rozmowie z Marcinem Pawlickim z Polskiej Agencji Prasowej, że zarówno jedni jak i drudzy mają w swoich szeregach wiele jakości, a szalę mogą przeważyć drobne aspekty.
- Oba zespoły mają dużo jakości, pod tym względem te reprezentacje są podobne. Na pewno jesteśmy podbudowani ostatnim meczem. Trudno wskazać jakieś większe różnice między tymi drużynami, myślę, że o wyniku zdecydują detale. Na pewno takim może być choćby gra przed swoimi kibicami, to zawsze jest handicap. Mam nadzieję, że stadion w Sztokholmie okaże się dla nas szczęśliwy - dzielił się swoimi przeczuciami dla PAP-u Patrik Walemark.
Szwecja nie może narzekać na brak jakościowych zawodników w swoich szeregach. Kilku z podopiecznych Grahama Pottera występuje w najlepszych ligach europejskich. Na pierwszym planie znajdują się oczywiście zawodnicy grający w angielskiej Premier League. Najjaśniejszą postacią jest wśród nich oczywiście napastnik Arsenalu Victor Gyokeres, który w poprzednim starciu strzelił Ukrainie hat-tricka. Oprócz niego nie należy zapominać również o Anthonym Elandze czy Victorze Lindelofie.
Przeciwko Polakom ma szanse również zagrać Jesper Karlstrom. Były lider Lecha Poznań reprezentuje barwy Udinese we włoskiej Serie A i jest tam jedną z najważniejszych postaci. Szwed z pewnością będzie chciał dołożyć wszelkich starań, by zrewanżować się swoim kibicom za fatalny błąd z poprzednich mundialowych eliminacji. To jego faul na Grzegorzu Krychowiaku w polu karnym przyczynił się do tego, że "Trzy Korony" przegrały 0:2 i tym samym Polacy zamiast nich udali się na mundial w Katarze.
Szwedzi mają zatem po swojej stronie istotne argumenty, wskazujące na to, że Polacy powinni liczyć się z ich siłą. Wypowiedź Patrika Walemarka wskazuje jednak na to, że zespół może ugiąć się pod ciężarem presji. Udowadniał to już w fazie grupowej, gdzie stres w związku ze stawką meczów potrafił złamać podopiecznych Grahama Pottera. Starcie z Ukrainą może ich jednak przywrócić na właściwe tory.
- Przeciwko Ukrainie zagraliśmy bardzo rozważnie, mądrze taktycznie. W piłce tak jest, że po kilku złych wynikach, a takie mieliśmy w kwalifikacjach grupowych, byliśmy już na krawędzi. Wtedy też pojawia się nerwowość. Natomiast w spotkaniu przeciwko Ukrainie byliśmy bardzo opanowani, wiedzieliśmy, jak chcemy grać — przyznał Patrik Walemark w rozmowie z Marcinem Pawlickim.
W tych aspektach Polacy mogą poszukać swoich atutów. Zabraknie części gwiazd
- To jest pewien problem. Na pewno będzie ich brakować na boisku, bo oni mogą zrobić różnicę. Natomiast ostatni mecz z Ukrainą pokazał, że jesteśmy w stanie skutecznie powalczyć także bez tych największych "nazwisk" i to jest też bardzo pozytywne — skomentował Walemark.
- Mamy za sobą ciężki okres. Jeśli spojrzymy na skład naszej reprezentacji, to jest w niej wiele jakości, wielu znakomitych zawodników. W futbolu największym problemem jest poukładanie piłkarzy tak, by tworzyli zespół. Występy reprezentacji w eliminacjach były, nie tylko dla mnie, ale dla wszystkich Szwedów, dużym rozczarowaniem. Nikt nie wiedział, co jest grane. Ja znam kilku piłkarzy z kadry, ale też nie jestem w tym zespole, nie mam informacji od środka. I tak naprawdę nie wiem, jaka była przyczyna słabych występów — tłumaczył piłkarz Lecha Poznań.
Decydujący mecz o awansie Polski na nadchodzący mundial będzie można obejrzeć na TVP2 i TVP Sport, jak również w aplikacji mobilnej.
Komentarze (0)