Piłkarz Lecha przepadł na wypożyczeniu. Oni chcą wyciągnąć do niego rękę!

Opublikowano: Aktualizacja: 
Autor:

Piłkarz Lecha przepadł na wypożyczeniu. Oni chcą wyciągnąć do niego rękę! - Zdjęcie główne
Autor: Tomasz Deska | Opis: Piłkarz Lecha musi dalej szukać swojego miejsca na odbudowę. Kluby z Ekstraklasy mu w tym pomogą?

reklama
Udostępnij na:
Facebook
Piłka nożnaSytuacja wypożyczonych piłkarzy Lecha Poznań nie jest w tym sezonie w pełni idealna. Owszem, część piłkarzy odgrywa ważne role w swoich zespołach, ale inni znajdują się na kompletnie przeciwnym biegunie. Sytuacja jednego z nich może szczególnie rozczarowywać, biorąc pod uwagę to jak prezentował się jeszcze latem w ekipie świeżo upieczonego mistrza Polski. Są jednak kluby, które mogą wkrótce pomóc mu odzyskać zagubioną formę.
reklama
reklama

Miało wyjść zupełnie inaczej. Jego wypożyczenie z Lecha jest dalekie od idealnego

Filip Szymczak odchodził do ekipy Royal Charleroi jako jeden z jaśniejących zawodników, który wydawać się mogło, że odnalazł dobrą formę na boku boiska. Wcielając się w rolę skrzydłowego prezentował dużo atutów, a należały do nich przede wszystkim: siła fizyczna i agresja w grze bez piłki podczas pressingu. Widać było, że Polak wszelkimi możliwymi sposobami starał się przekonać trenera, co do swoich umiejętności, ale ostateczne zadecydowano, że gracz powinien trafić na wypożyczenie, gdzie zadbanoby o jego minuty i tym samym utrzymanie wysokiej dyspozycji. 

W nowym klubie wychowanek początkowo nie błyszczał, ale trener Rik de Mil przynajmniej regularnie dawał mu grać. Szymczak dość często rozgrywał skromne, nieco ponad dziesięć minut co mecz. Dwa razy nawet otrzymał od szkoleniowca 45, co pokazywało, że piłkarz mniej lub bardziej realizował główny cel postawiony przez Kolejorza w kontekście wypożyczenia.

reklama

Niestety, Charleroi rozczarowywało punktowo i Rika de Mila zastąpił Hans Cornelis, który nie patrzył na Filipa Szymczaka tak przychylnym okiem. 24-latek trafił na ławkę i na początku tego roku notował jeszcze mniejsze epizody na murawie. Żadnych goli, żadnych asyst, żadnych godnych uwagi liczb. Paradoksalnie piłkarz zbierał jeszcze mniej minut niż w Lechu Poznań, gdzie nie pełnił wiodącej roli w drużynie. Od 7 lutego rozegrał on sześć z siedmiu meczów ligowych zbierając przy tym... 71 minut. To frustrujący wynik nawet mimo tego, że piłkarz przynajmniej zaczął się w ogóle meldować na placu boju. W czterech meczach dla Kolejorza w tym sezonie miał dla porównaniach i 168. 

Kwiecień w wykonaniu Szymczaka w Charleroi można w zasadzie przekreślić grubą, czerwoną kreską. W play-offach piłkarz zagrał dotychczas tyle, co nic. Trzy mecze z dziewięciu i w dodatku maksymalnie dziewięć minut na boisku w jednym z nich to frustrująca liczba. Pięć razy potrafił przesiedzieć całe spotkanie na ławce, a ostatnio nawet nie znalazł się nawet w kadrze. Zero przy jego nazwisku w jakichkolwiek statystykach jasno pokazywało to, że piłkarz nie trafił z kierunkiem wypożyczenia. Więcej goli i asyst zanotował w tym sezonie dla Lecha, mimo tego, że zagrał tam w dziesięciu spotkaniach. 

reklama

Już raz postawili go w blasku reflektorów. Teraz mogą zrobić to ponownie!

24-letni wychowanek Lecha Poznań zdecydowanie nie sprawił sobie najlepszej reklamy na wypożyczeniu i pozostaje pytanie, jak potoczą się dalej jego losy? Trudno liczyć na to, że Szymczak zapewni sobie miejsce w składzie Kolejorza przy tak silnej konkurencji i to w dodatku, gdy śmiało można stwierdzić, że w Belgii stracił rok gry. Problemy zawodnika jak i jego macierzystego klubu mogą jednak rozwiązać konkurenci w Ekstraklasie, którzy mają być ponoć skłonni do rozważenia opcji zatrudnienia Filipa Szymczaka po tym trudnym sezonie w Charleroi.

Media donoszą, że piłkarzem zainteresowany jest między innymi GKS Katowice, w którym to piłkarz Lecha Poznań przeżywał znakomity czas w swojej karierze na początku tej dekady. Sęk w tym, że miało to miejsce cztery lata temu! Wtedy to na wypożyczeniu w "Gieksie" Szymczak błyszczał formą strzelecką zdobywając jedenaście goli w Betclic 1. lidze. Do tego dołożył również dwie asysty w 32 meczach. Piłkarz czuł się tam ewidentnie jak ryba w wodzie.

reklama

GKS Katowice wyciągnął do niego rękę także rok temu, kiedy to na zasadzie wypożyczenia przeniósł się tam zimą, ale w trakcie całej rundy wiosennej dorzucił od siebie już tylko trzy gole. Jeden z nich był nawet na wagę zwycięstwa w ultra nerwowym meczu z Górnikiem Zabrze, kiedy to wychowanek Lecha Poznań przesądził o losach meczu w ostatnich minutach spotkania. Obserwatorzy tamtego meczu z pewnością zapamiętają reakcję trenera Rafała Góraka, który po meczu nie szczędził Szymczakowi komplementów. 

- Jeśli będzie cierpliwy i z chłodną głową na karku, cała polska piłka będzie mieć bardzo fajnego napastnika na lata - podkreślał opiekun drużyny GKS-u Katowice.

Ostatnia przygoda lechity w GKS-ie Katowice nie była usłana różami, ale biorąc pod uwagę sympatię trenera Rafała Góraka, obecny napastnik Charleroi mógłby liczyć tam na dobre warunki. Trafiłby do dobrze sobie znanego środowiska, gdzie ceniący go szkoleniowiec ma mocną pozycję. On sam dalej grałby w Ekstraklasie i to w drużynie, która jest bliżej szczytu tabeli niż jego dna. Dla Szymczaka mogłaby to być opcja ustabilizowania kariery tym bardziej, że jakość w GKS-ie Katowice jest niepodważalna

Choć ostatnim razem rozegrał w tej drużynie dwukrotnie pełne 90 minut i trzy razy spędzał na boisku pomiędzy 30, a 40 minut w meczu, należy zwrócić uwagę, że było to podyktowane silną konkurencją. Wtedy jednak jego rywalem był Sebastian Bergier - jeden z najlepszych strzelców Ekstraklasy. Teraz najprawdopodobniej rywalizowałby z Ilją Skurinem czy Adamem Zrelakiem, a zatem jego szanse na grę byłyby o wiele większe. Jego potencjalnej pozycji nie zagroziłby też zapewne powracający z wypożyczenia 24-letni Maciej Rosołek, który zdobył ledwie dwa gole i asystę w 14 meczach dla pierwszoligowej Pogoni Siedlce.

Prestiż i walka o najwyższe cele skuszą Szymczaka? Znów może mocno zaryzykować!

Co ciekawe Szymczak według plotek transferowych ma także oscylować w orbicie zainteresowań Jagiellonii Białystok, która najwyraźniej upodobała sobie w ostatnim czasie transfery graczy z przeszłością w Poznaniu. W 2022 roku był to Mateusz Skrzypczak, a teraz niedawno do "Jagi" dołączyli najpierw Kamil Jóźwiak, a potem Kajetan Szmyt. Szymczak mógłby być idealnym piłkarzem do "odgruzowania" przez Adriana Siemieńca. 24-latek już udowadniał, że drzemie w nim potencjał na naprawdę jakościową grę w pressingu czy chociażby w rozegraniu.

W związku z tym Szymczak w teorii pasowałby do filozofii gry wyznawanej przez renomowanego szkoleniowca. Jednak władze Jagiellonii znów, tak samo jak w przypadku Jóźwiaka, musiałyby wydać pieniądze za nazwisko i obietnicę sukcesów zamiast jego gwarant. Pytanie, czy nauczeni niedawnymi doświadczeniami po transferze skrzydłowego Kolejorza będą mogli sobie pozwolić na kolejne takie ryzyko?

Plotki o przyjściu Szymczaka do Jagiellonii podsyca tylko niedawne ogłoszenie decyzji o odejściu Afimico Pululu jednak mało prawdopodobne, że tegoroczny, potencjalny medalista Ekstraklasy nie zdecyduje się na duży transfer w jego miejsce. Filip Szymczak wcale nie ma zatem gwarancji cieplarnianych warunków w Jagiellonii i będzie musiał rozsądnie wybrać, gdzie chce kontynuować karierę. Z perspektywy wspomnień i doświadczeń powrót na stałe do GKS-u Katowice wydaje się w zaistniałej sytuacji najbardziej rozsądnym i najmniej ryzykownym wyjściem.

Przypomnijmy, że kontrakt Filipa Szymczaka z Lechem Poznań obowiązuje tylko do końca czerwca następnego roku. Dla klubu jest to zatem ostatni dzwonek, by upłynnić zawodnika za jakiekolwiek, powanżne pieniądze. 

reklama
Udostępnij na:
Facebook
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ

Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM

e-mail
hasło

Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

reklama
Komentarze (0)
Wczytywanie komentarzy
reklama
reklama
logo