Dwa srebrne medale i historyczny debiut
W poszukiwaniu pierwszego poznańskiego akcentu w liczącej sobie już niemal sto lat historii Mistrzostw Świata musimy cofnąć się o nieco ponad pół wieku, a konkretnie - do roku 1974. Reprezentacja Polski wracała wówczas na mundial po 36-letniej przerwie, a jednym z zawodników, których legendarny Kazimierz Górski zdecydował się zabrać do Republiki Federalnej Niemiec, był Roman Jakóbczak. 28-letni wówczas piłkarz Lecha Poznań, który przed turniejem mógł pochwalić się zaledwie jednym występem w reprezentacji, przez całe mistrzostwa nie podniósł się z ławki rezerwowych. Do Polski, podobnie jak reszta jego kolegów z zespołu, wrócił jednak ze srebrnym medalem za wywalczenie historycznego trzeciego miejsca.
Osiem lat później historia się powtórzyła. Selekcjoner Antoni Piechniczek powołał na odbywające się w Hiszpanii Mistrzostwa Świata golkipera Kolejorza, Piotra Mowlika. Doświadczony bramkarz nie mógł jednak liczyć na miejsce w wyjściowym składzie - pewnym punktem tamtej reprezentacji był przecież słynny Józef Młynarczyk, późniejszy zdobywca Ligi Mistrzów (dokonał tego jako drugi Polak w historii). Mowlik cały turniej przesiedział więc na ławce, ale - podobnie jak Roman Jakóbczak - po zakończeniu mistrzostw odebrał srebrny medal, przysługujący wówczas zdobywcom trzeciego miejsca.
Cztery lata wcześniej, a więc w 1978 roku, powołanie na Mundial w Argentynie od Jacka Gmocha otrzymał natomiast Mirosław Justek. Lewy obrońca, który barwy klubu ze stolicy Wielkopolski reprezentował w latach 1976-1979, również nie pojawił się na placu gry choćby na minutę.
Na pierwszy występ lechity na Mistrzostwach Świata trzeba było zatem poczekać do 1986 roku. Powołanie na mundial odbywający się w Meksyku otrzymał wówczas prawy obrońca Kolejorza, Krzysztof Pawlak. Wystąpił on w dwóch meczach fazy grupowej, dostając od selekcjonera Piechniczka szansę gry w starciach z Portugalią i Anglią. Wysoko przegrany przez Biało-Czerwonych mecz 1/8 finału z reprezentacją Brazylii w całości przesiedział natomiast na ławce rezerwowych.
Dublet środkowego obrońcy i występ z mistrzami świata
Na kolejne powołanie zawodnika Lecha Poznań na mundial trzeba było poczekać aż 20 lat. W 2006 roku reprezentacja Polski pod wodzą Pawła Janasa trafiła do grupy z Ekwadorem, gospodarzami turnieju - Niemcami i Kostaryką, a jednym z lechitów, który pojechał na mistrzostwa, był Bartosz Bosacki. Warto zaznaczyć, że doświadczony stoper początkowo nie otrzymał powołania - w ostatniej chwili zastąpił jednak zmagającego się z problemami zdrowotnymi Damiana Gorawskiego.
Choć pierwsze dwa mecze 31-latek przesiedział na ławce rezerwowych, szansa, którą otrzymał od Janasa w meczu z Kostaryką, wystarczyła mu do tego, by trwale zapisać się w historii Kolejorza. Bosacki zapewnił bowiem Biało-Czerwonym honorowe zwycięstwo, dwukrotnie wpisując się na listę strzelców. Stał się wówczas pierwszym (i jak dotąd jedynym) lechitą, któremu udało się trafić do siatki w meczu Mistrzostw Świata.
Szóstym - a zarazem ostatnim - zawodnikiem Kolejorza, który dostąpił zaszczytu gry na mundialu, był natomiast Michał Skóraś. Wychowanek klubu ze stolicy Wielkopolski pojechał na odbywające się cztery lata temu MŚ w Katarze, dostając od Czesława Michniewicza szansę gry w spotkaniu z późniejszymi mistrzami świata - Argentyńczykami. Skrzydłowy przebywał na boisku przez 45 minut, w przerwie meczu zmieniając Karola Świderskiego.
Skrzydłowy stracił szansę na zapisanie się w historii
Choć ostatecznie powołania na mundial odbywający się w Meksyku, Stanach Zjednoczonych i Kanadzie powołania nie otrzymał żaden zawodnik Kolejorza, jeden z lechitów był tego naprawdę bardzo bliski. Mowa rzecz jasna o Alim Gholizadehu - Irańczyk rozgrywał znakomitą rundę wiosenną, wziął udział w marcowym zgrupowaniu reprezentacji Iranu (podczas którego udało mu się nawet wpisać na listę strzelców) i powoli mógł szykować się do wyjazdu na Mistrzostwa Świata.
Jego plany brutalnie pokrzyżowała jednak poważna kontuzja kolana, której doznał na początku maja w ligowym meczu z Motorem Lublin. Tym samym 30-latek stracił szansę na wyjazd na drugi mundial w karierze (reprezentował on Iran podczas odbywających się cztery lata temu MŚ w Katarze). Przy okazji uciekła mu również możliwość zapisania wyjątkowej karty w historii Kolejorza - Gholizadeh mógł bowiem zostać pierwszym obcokrajowcem, który pojechałby na mistrzostwa świata jako zawodnik Lecha Poznań.
Komentarze (0)