reklama

Terry Yegbe zdominuje ligę w barwach Lecha Poznań? "To potwór na boisku"

Opublikowano: Aktualizacja: 
Autor:

Terry Yegbe zdominuje ligę w barwach Lecha Poznań? "To potwór na boisku" - Zdjęcie główne
Autor: Przemysław Szyszka | Opis: Gigant fizyczny, gigant mentalny. Terry Yegbe przebył trudną drogę do miejsca, w którym jest teraz.

reklama
Udostępnij na:
Facebook
Piłka nożnaTerry Yegbe stał się wczorajszego wieczoru oficjalnie czwartym nowym nabytkiem Lecha Poznań. Jednak żaden z jego poprzedników nie przyciągnął aż tak dużej uwagi ekspertów czy dziennikarzy, jak właśnie reprezentant Ghany. 25-latek od razu został wzięty pod lupę analityków i jeżeli liczby mówią prawdę, to Kolejorz właśnie pozyskał prawdziwego terminatora, który ma szansę zdominować PKO BP Ekstraklasę. Oprócz tego udowodnił też, że posiada prawdziwie mistrzowską mentalność.
reklama
reklama

Połączenie gazeli z mamutem. Terry Yegbe wzbudza strach swoją posturą  

Mówiąc o atutach Terry'ego Yegbe w pierwszej kolejności na usta ciśnie się jedno słowo: fizyczność. Zawodnik z Ghany ma aż 195 centymetrów wzrostu i w przyszłym sezonie będzie należeć do grona najwyższych graczy w Ekstraklasie. O jeden centymetr przewyższa on Antonio Milicia i jest niewiele niższy od Steve'a Kapuadiego czy Mauro Perkovicia. Góruje natomiast nad Arkadiuszem Jędrychem i ma zbliżone warunki do Lukasa Klemenzy. Mówiąc szerzej - mierzy dokładnie tyle samo co Virgil Van Dijk i jest wyższy od Jaapa Stama, Raphaele Varane'a, Giorgio Chielliniego, Leonardo Bonucciego, Pepe czy Ronalda Araujo. Dokłada do tego również około 90 kilogramów wagi, co tylko podkreśla jego posturę koszykarza lub futbolisty gotowego skrajnie uprzykrzać życie rywalom.

reklama
Rozwiń

Warto wspomnieć, że eksperci i dziennikarze, widząc statystyki Yegbe związane z dynamiką niejednokrotnie określali tego piłkarza mianem "motorycznej bestii", która do wspomnianych wcześniej, wręcz superbohaterskich warunków dokłada także niezwykle imponującą intensywność. W mediach od początku ogłoszenia jego przyjścia zaczęły krążyć informacje, że zawodnik ten mimo 195 centymetrów wzrostu i 90 kilogramów potrafi rozpędzać się do uwaga... 35-36 kilometrów na godzinę! Jego rekord to ponoć 37 km/h. Swego czasu Łukasz Szwonder z kanału "Keepthebeat" określił młodego Shaquille O'Neala mianem "połączenia gazeli z mamutem" i w przypadku Terry'ego Yegbe zdecydowanie możemy powiedzieć to samo. 

reklama

Nowy nabytek w Metz stał się graczem kompletnym? Nabył zupełnie innych umiejętności!

Imponująca dynamika Ghańczyka ma oczywiście przełożenie na jego styl gry. Przede wszystkim jednak całą dyskusję na temat jego boiskowej charakterystyki w defensywie należy zacząć od wyraźnego rozdzielenia dwóch etapów kariery między Metz, a Elfsborgiem. Przykład tej pierwszej drużyny zdecydowanie nie ma przełożenia na to, co może zaprezentować w Lechu Poznań. Umiejętności Terry'ego Yegbe były tam ograniczone do minimum ze względu na bardzo głębokie ustawienie w defensywie, które stosował ten zespół przez cały poprzedni sezon.

25-letni Yegbe osiągał tam najwyższe wskaźniki w zakresie zapobiegania utratom bramek i robił to na skuteczności 80%. Wpływ na tak imponujące procenty miała wyjątkowo wysoka średnia przechwytów. Wysokie liczby blokowanych strzałów stały się w zasadzie jego wizytówką tak samo jak wybicia piłki, których miał 5,77 na mecz. Jego średnie 8,38 wykonywanych akcji w obronie według portalu "FotMob" mówiły same za siebie w kontekście jakości w obronie strefowej. Siłą rzeczy był też znakomicie dysponowany w trakcie pojedynków powietrznych, które wygrywał na 60% skuteczności. 

reklama

- Pozyskujemy środkowego obrońcę o świetnych warunkach fizycznych. Terry to wysoki, bardzo silny piłkarz, a dodatkowo wyróżniają go świetne cechy motoryczne: jest niezwykle szybki i dynamiczny. Jest lewonożny i na pewno pomoże nam również w budowaniu akcji, bo potrafi być także w tym elemencie skuteczny. Obserwowaliśmy go jeszcze w lidze szwedzkiej, z której trafił do francuskiej Ligue 1 i rozegrał tam cały sezon. Od kilku tygodni pracowaliśmy nad tym transferem i liczymy, że nowy zawodnik okaże się dużym wzmocnieniem naszej drużyny - informował dla klubowych mediów Tomasz Rząsa po transferze Yegbe.

Yegbe próbował w Metz także korzystać ze swoich atutów w kontekście dynamizowania gry. Choć robił to rzadziej niż w Elfsborgu i tak stał się jednym z wiodących graczy w Ligue 1 pod względem progresji, zbliżając się nawet do stu procent skuteczności w tym zakresie. Ghańczyk potrafił bardzo wysoko odbierać piłki, przyczyniając się do rozgrywania akcji na wręcz elitarnym poziomie. Taka wszechstronność jasno pokazuje, dlaczego piłkarskim idolem Terry'ego Yegbe jest... David Alaba. Dziesięciokrotny mistrz Niemiec z powodzeniem występował na lewej obronie i jako stoper (dokładnie tak jak Ghańczyk), a dodatkowo dokładał też jakość w środku pola jako pomocnik.

- Uwielbiam patrzeć na to, jak spokojny jest z piłką. Staram się uczyć gry z jego filmów, aby zobaczyć, jak zmienia pozycje, jak się ustawia i jak używa piłki. Chcę się poprawić - mówił w 2025 roku Terry Yegbe w rozmowie dla "Flashscore".

Wysoka obrona, skłonność do zagrywania długich podań między liniami i nastawienie na grę ofensywną z pewnością przyniesie Nielsowi Frederiksenowi ogrom pożytku. Dwóch stoperów, którzy lubią wychodzić wysoko i pojedynkować się z napastnikami będzie stanowić gigantyczną broń Kolejorza. Portal "Opta" porównuje stylem gry tego zawodnika do Fikayo Tomoriego z Milanu w 75% i w 80% do Yoela Lago z Celty Vigo.

Rozwiń

Terry Yegbe na tle Antoniego Milica będzie nieporównywalnie aktywniejszy w pressingu. W samym Metz osiągał 6,9 takich momentów na mecz, podczas gdy Chorwat w Lechu posiadał ich 5,2. Nowy stoper Kolejorza pozostawał również o wiele aktywniejszy przy wślizgach, wykonując ich blisko 0,8 na mecz przy 70% skuteczności. Do tych statystyk trzeba jednak utrzymywać pewien dystans, bowiem Metz grało według kompletnie innej filozofii w obronie. Tam stawiono przede wszystkim na chronienie dostępu do własnego pola karnego w sposób strefowy - nie było mowy o rozegraniu czy jakiejkolwiek kontroli nad piłką. Futbol był reaktywny, a liczba okazji strzeleckich rywali na mecz tylko się zatem zwiększała. To może świadczyć o tym, dlaczego statystyki Milicia i Yegbe są mocno zróżnicowane. Szczególnie, gdy patrzy na ewidentną przewagę Milicia w rozegraniu. 

Rozwiń

W Elfsborgu Terry Yegbe pokazał pełną moc umiejętności. Takiego stopera Lech potrzebuje

Punktem wyjścia w kontekście oceny przydatności piłkarza dla Kolejorza powinien być Elfsborg. W tym zespole przynajmniej próbowano kontrolować przebieg spotkania, długo utrzymywać się w posiadaniu piłki i wysoko naciskać na rywali. To właśnie były powody, dla których Ghańczyk tak fantastycznie się odnalazł w realiach szwedzkiego futbolu i zapewne dlatego Kolejorz zagiął parol na piłkarza.

Jego rolą było przede wszystkim ustawianie się wysoko w defensywie i co za tym idzie obrona faz przejściowych między liniami - dokładnie to, czego oczekuje Niels Frederiksen. Yegbe bardzo dobrze czuł się również zabezpieczając lewą stronę boiska. Ba! Nawet stwierdził w wywiadzie dla "Flashscore", że pozycja półlewego stopera to ta, w której czuje się najlepiej. A taką właśnie gwarantował mu Elfsborg.

Warto jednak zwrócić także uwagę, że w ostatnim etapie jego kariery w Szwecji w 2025 roku piłkarz osiągał znakomite statystyki w kontekście podań.  W Allsevnskan potrafił wykreować swoim partnerom średnio 0,78 akcji na spotkanie i 0,12 sytuacji strzeleckiej. Dokładał także od siebie 3,12 podań dynamizujących, ale już na skuteczności 83,7%. Piłkarz ten grając w Elfsborgu cały czas starał się być przy piłce o czym świadczy średnia 50 podań na spotkanie i aż 77 kontaktów z futbolówką według portalu "FotMob"! Statystyki z Metz pokazują, że Lecha może czekać spadek jakości w rozegraniu po utracie Antonio Milicia, lecz dyspozycja Terry'ego Yegbe zadaje kłam tej opinii pokazując, że gracz jest w tym zakresie bardzo użyteczny. 

Rozwiń

Ból wykuł mistrzowską mentalność Terry'ego Yegbe. "To po prostu błogosławieństwo"

Niewielu kibiców może się jednak spodziewać tego, jak trudną drogę do obecnego miejsca w swojej karierze przeszedł ten w teorii perfekcyjny obrońca. W mediach motywem przewodnim w kontekście atutów piłkarza jest siła jego mięśni, ale za mało się mówi o równie wielkiej jak nie większej sile jego ambicji, wolicjonalności oraz ogromnej determinacji w dążeniu do spełnianiu marzeń. Psychika tego gracza nie raz była wystawiana na trudną próbę. Po przeprowadzce do Europy, a dokładnie Finlandii, piłkarz nie poddał się przeciwnościom losu w postaci: nowego świata, problemów z adaptacją do nowego zespołu, nowej taktyki i... nowych warunków atmosferycznych! 

- Przyjazd z Ghany, gdzie panują warunki zbliżone do 28 stopni Celsjusza, do Finlandii, gdzie było minus 15, to było jakieś szaleństwo. Było tak zimno, że ledwo mogłem się ruszać! Ale powiedziałem sobie: "Nie po to tu przyjechałem, żeby poddać się przez pogodę". Zostałem, ciężko pracowałem i po roku awansowałem z rezerw do pierwszej drużyny - twierdził Terry Yegbe.

Piłkarzowi skrzydeł nie podłamało nawet zesłanie do rezerw, a wręcz przeciwnie. Ghańczyk zacisnął zęby jak na wojnie i pracował na tyle konsekwentnie, że później otrzymał ofertę transferu do ligi szwedzkiej, gdzie jego kariera nabrała już rozpędu. W wywiadzie dla portalu "Flashscore" mówił, że wtedy czuł się już o wiele lepiej i dodawało mu to motywacji. Mentalność piłkarza była niezachwiana i prawie go doprowadziła do Premier League. 

- To potwór na boisku. Szybki, silny, dobrze gra nogami. Myślę, że zaskoczy wielu w Allsvenskan - przytaczał wypowiedź pomocnika Elfsborgaa, Ahmeda Qasema, Lech Poznań.

Mówiąc o sile jego psychiki i samoświadomości warto także przytoczyć historię z czasów gry dla reprezentacji Ghany, kiedy to w 2023 roku w Pucharze Narodów Afryki U-23 jego błąd przyczynił się do wysokiej porażki w rywalizacji z Marokiem 1:5. Na piłkarza spadła wtedy ogromna fala hejtu i krytyki. Co zrobił wtedy Yegbe? Odciął się od social-mediów i kontynuował harówkę, stając się jeszcze lepszym graczem. Dzięki swojej konsekwencji, odporności na hejt i przede wszystkim ciężkiej pracy nad samodoskonaleniem zapracował w listopadzie 2024 roku na powołanie na kwalifikacje do Pucharu Narodów Afryki przeciwko Angoli i Nigrze.

- Po tamtym meczu musiałem po prostu trzymać się z dala od mediów społecznościowych, ponieważ im więcej jesteś online, tym więcej widzisz swoich zdjęć, złych etykietek oraz ludzi mówiących różne rzeczy. Oczywiście, jesteśmy ludźmi; mamy swoje uczucia, ale zacząłem wtedy kwestionować siebie. Myślałem: "może nie jestem wystarczająco dobry?" - wspominał tamten fatalny wieczór Yegbe. - Zrozumiałem, że to jest to, na co się pisaliśmy jako piłkarze. Ludzie będą o tobie rozmawiać. Niektórzy cię polubią, a inni nie. W tym momencie musisz po prostu trzymać się z dala od mediów społecznościowych i skupić się na powrocie do bycia silniejszym. To boli, ale nie możesz walczyć z opinią wszystkich.

Choć Ghańczyk wcześniej miał już kontakt z Timothym Oumą, wydaje się, że w ekipie Lecha Poznań wyjątkowo dobrą relację nawiąże z Yannickiem Agnero. Obaj zdają się wyznawać dokładnie te same wartości i przechodzą tę samą ścieżkę od biednych afrykańskich boisk na piasku do rozgrywek ligi szwedzkiej aż po angaż do najlepszej drużyny w Polsce. Agnero i Yegbe przez życie prowadzą także trzy kluczowe aspekty: pokora, Bóg i ciężka praca. Ghańczyk nie bez powodu na swoim Instagramie w opisie profilu ma zapis z księgi Izajasza.

- Wszelka broń ukuta na ciebie nic nie wskóra - ten cytat zdaje się prowadzić piłkarza przez życie.

Yegbe wyraźnie podkreślał, że każdy dzień, w którym może robić to co teraz jest dla niego błogosławieństwem. Niezwykle docenia wszystkie doświadczenia, a kibiców nie powinno dziwić, że stoper robi wszystko, by utrzymać w ryzach swoje obecne życie. Gdyby nie jego determinacja, wiara w marzenia oraz wytrwałość, prawdopodobnie nie opuściłby Afryki i tamtejszej akademii. Warunki jakie tam panują opisaliśmy TUTAJ.  

- W mojej karierze nie chodzi tylko o ciężką pracę; to też zasługa Boga. W WAFA [akademii, w której piłkarz stawiał pierwsze kroki przyp. red.] powiedzieli nam, że nie każdy zostanie zawodowym piłkarzem. Więc dla mnie, bycie teraz tutaj to po prostu błogosławieństwo. Czuję wdzięczność - dzielił się odczuciami nowy stoper Lecha Poznań, Terry Yegbe w rozmowie dla "Flashscore" w 2025 roku.

Mimo ogromnej pokory, determinacji i ciągłej woli bycia lepszą wersją samego siebie, piłkarz doskonale zna swoją wartość. Lech Poznań będzie mógł liczyć na ogrom pewności z jego strony, a także odwagi. Nie bez powodu jak informuje Kolejorz, Ghańczyk miał swego czasu ksywę "Cantona". 

reklama
Udostępnij na:
Facebook
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ

Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM

e-mail
hasło

Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

reklama
Komentarze (0)
Wczytywanie komentarzy
reklama
reklama
logo