Kibice Lecha mogą być spokojni o formę nowego nabytku. "Czuję się świetnie"
Allahyar Sayyadmanesh to zawodnik, o którym społeczność Lecha Poznań wciąż niewiele wie w kontekście specyfiki jego gry w drużynie dziesięciokrotnych mistrzów Polski. Irańczyk powrócił do Polski w piątek w zeszłym tygodniu i jak powszechnie wiadomo ominął większość obozu przygotowawczego z powodów problemów wizowych, które koniec końców na szczęście udało się rozwiązać. Piłkarz miał niewiele czasu na wspólną grę ze swoimi partnerami przed nowym sezonem, ale i tak zdołał maksymalnie wykorzystać swój okres przygotowawczy w nowym klubie.
Trener Niels Frederiksen informował w miniony piątek, że celem było sprawienie, by Allahyar Sayyadmanesh trenował z drużyną jeszcze we wtorek. Plan zakładał, że Irańczyk wykorzysta do treningów także niedzielę oraz poniedziałek, kiedy większość graczy będzie odpoczywać po wymagającym obozie we Wronkach. To tylko jeden z powodów, dla których fani Kolejorza mogą czuć spokój w kontekście formy zawodnika.
- Spędziłem już z chłopakami około pięciu dni, ale teraz wróciłem do Polski i znów mogłem z nimi trenować. Czuję się świetnie, że znów mogę stać się częścią tej ekipy. Mam nadzieję, że pierwszy mecz dla Lecha Poznań przyniesie pierwszy Superpuchar i pierwsze trofeum - wspominał Allahyar Sayyadmanesh na kanale YouTube Lecha Poznań.
Wszystko wskazuje, że Irańczyk będzie w odpowiedniej dyspozycji na mecz z Górnikiem Zabrze, bowiem mimo swojej nieobecności w Polsce, realizował założenia sztabu motorycznego przebywając poza granicami Polski. To właśnie zbudowanie odpowiedniej bazy fizycznej było w jego przypadku kluczowe i wszystko wskazuje na to, że wywiązał się z postawionych przed nim zadań. O jakości wykonanej pracy przez Sayyadmanesha najlepiej świadczyły słowa jego nowego szkoleniowca, który potwierdził, że piłkarz znajdzie się w kadrze meczowej na prestiżowe starcie z Górnikiem Zabrze. Wszystko to, mimo faktu, iż "Alla" zameldował się w Polsce dopiero w piątek po południu.
- Otrzymałem indywidualny program od trenerów przygotowania motorycznego, a w trakcie pobytu w Turcji kontaktowałem się najczęściej z Łukaszem Bortnikiem. Dzięki temu czuję, że w kontekście fizycznym wszystko jest w porządku. To było jednak coś innego, niż boiskowa praca z drużyną, dlatego czuję się świetnie, że mogę już trenować z resztą chłopaków. W końcu czuję, że żyję i nie mogę doczekać się pierwszego meczu - mówił dla klubowych mediów Allahyar Sayyadmanesh.
Nowy piłkarz Lecha przed wielką szansą na mocne wejście do drużyny. "Będę mógł jeszcze bardziej pokazać swoją siłę"
Skrzydłowy nie ma większych problemów także z samą aklimatyzacją, co widzieliśmy już w momencie, gdy dotarł do Wronek. Mimo zmęczenia podróżą, piłkarz nie tracił dobrego nastroju i był wyraźnie ucieszony przyjazdem do ośrodka klubowego. Sayyadmanesh w teorii powinien dość szybko odnaleźć się w systemie Nielsa Frederiksena. Piłkarz mocno interesował się w ostatnim czasie stylem gry Lecha. Jak sam podkreślił, aktywnie śledził poczynania zespołu Niebiesko-Białych, a to wszystko za sprawą swojego kumpla - Alego Gholizadeha. Z "Perskim Księciem" Allahyar Sayyadmanesh ma bowiem doskonałe relacje.
- Jesteśmy z Alim bliskimi przyjaciółmi, więc siłą rzeczy oglądałem mecze Lecha w wolnym czasie, na długo przed nawiązaniem kontaktu z klubem. Według mnie ten klub poczynił mocne postępy na przestrzeni ostatnich lat, zdobył dwa tytuły mistrza Polski z rzędu, pokazał się też z niezłej strony w Lidze Konferencji. Ali sam opowiedział mi dokładnie, jak to wygląda od środka i wokół samego klubu, wyrażał się o nim bardzo pozytywnie. To była dla mnie bardzo interesująca propozycja. Lech dominuje na boisku, posiada wielu jakościowych zawodników w ofensywie. Dzięki temu wiem, że będę mógł jeszcze bardziej pokazać swoją siłę - dzielił się odczuciami Allahyar Sayyadmanesh.
Kibice już na wstępie mają prawo oczekiwać od Irańczyka wszystkiego, co najlepsze ze względu na to, że jego charakterystyka gry powinna w teorii doskonale pasować do potrzeb Nielsa Frederiksena. Choć piłkarz ten jest oczywiście w dużej mierze nastawiony na atak, o czym świadczą średnie jego pojedynków i dryblingów z poprzedniego sezonu, równocześnie nie unika harówki w defensywie. Sayyadmanesh potrafi bardzo aktywnie pracować w pressingu po utracie piłki i wywierać duży nacisk na rywala. To kolejna z jego cech, która powoduje, że kibice z pewnością chcieliby go zobaczyć jak najszybciej na boisku.
Z opisu wydaje się kompletnym skrzydłowym. Na jego korzyść świadczą także bardzo dobre warunki fizyczne, jak na skrzydłowego, a mianowicie 182 centymetry wzrostu. Dla porównania Leo Bengtsson ma 179 centymetrów, Luis Palma i Daniel Hakans 178, a Ali Gholizadeh 175. Posiadanie tak dobrze zbudowanego i silnego gracza na skrzydle, który jest tego samego wzrostu, co Michał Gurgul może być cennym atutem w kontekście gry po obu stronach boiska. Sam piłkarz nie ukrywa, że bardzo dobrze się czuje mogąc walczyć o piłki w różnych częściach placu gry. Jego wzrost pomagał mu też w zdobywaniu goli po dośrodkowaniach w polu karnym.
- Poza boiskiem jestem miłym człowiekiem, ale w trakcie gry nie myślę o niczym innym, niż o rywalizacji. Uwielbiam pojedynki po obu stronach boiska, dlatego lubię też pracę w defensywie. Myślę, że jestem wartością dla drużyny zarówno wtedy, kiedy posiada ona piłkę, jak i wtedy, kiedy stara się ją odzyskać – zwracał uwagę na swoje atuty Irańczyk.
Oprócz warunków fizycznych jego atutem jest także jego imponująca multipozycyjność będąca w dzisiejszych czasach jedną z najbardziej pożądanych cech u zawodników. Allahyar na przestrzeni ostatnich lat kariery udowadniał, że potrafi sprawdzać się jako: prawy, lewy, a nawet środkowy napastnik, czy też boczny pomocnik. Sam Niels Frederiksen został zapytany na jakiej pozycji widzi konkretnie Sayyadmanesha i nie potrafił jednoznacznie określić się w tej sprawie. Widząc jego umiejętności, duński szkoleniowiec nie wykluczył wystawienia zawodnika nawet na jednej z pozycji w środku pola.
Zgodnie z wczorajszymi zapowiedziami Nielsa Frederiksena kibice mogą się spodziewać, że trener da zawodnikowi zagrać w meczu przeciwko Górnikowi Zabrze. Oczywiście pełne 90 minut nie wchodzi w grę, bowiem piłkarz na sto procent zajmie miejsce na ławce od pierwszej minuty jednak szkoleniowiec nie chce odbierać mu szansy na zaprezentowanie swoich umiejętności. Z tego powodu fani mogą z niecierpliwością czekać na debiut piłkarza, który w zeszłym sezonie odnotował siedem goli i pięć asyst w 30 meczach Jupiler Pro League w barwach KVC Westerlo, w czasie których rozegrał ponad dwa tysiące minut.
Komentarze (0)