Wychowanek Warty spełnił swoje marzenie. "Rola kapitana to nie tylko rola sportowa"
Przekazanie opaski kapitańskiej Leo Przybylakowi to symboliczny gest, podkreślający to, że Warta Poznań stawiając na młodą krew, chce równocześnie umacniać kulturę klubu. Liderem zespołu stanie się 22-letni wychowanek, który jest tutaj od samego początku swojej kariery zawodniczej, na każdym kroku podkreśla swoje bezwzględne oddanie dla barw i w pełni żyje tym klubem, co widzieliśmy chociażby przy remoncie stadionu rok temu przez kibiców. Trudno o większe docenienie jego zasług i roli, którą pełnił w zespole szczególnie w ostatnim sezonie. Sam zawodnik nie krył radości w związku z tym wyróżnieniem.
- Czuję ogromne wyróżnienie. Zostanie kapitanem po 14 latach w klubie to jest coś, na co każdy młody chłopak, gdzieś tam wewnętrznie liczy. To także oczywiście ogromna odpowiedzialność za wynik, zespół i żeby wszystko grało i funkcjonowało. Nie stawiamy przed sobą celu tak jak to wyglądało rok temu. Cały czas trzymamy wysokie standardy pracy, o których trener mówi i niskie oczekiwania. Skupiamy się na tym, żeby się poprawiać, a wyniki po prostu przyjdą w trakcie procesu. Jeśli miałbym postawić przed sobą jakiś cel, to taka walka o utrzymanie, jak rok temu byłaby świetna - z uśmiechem przyznawał świeżo upieczony kapitan Warty Poznań, Leo Przybylak.
Wychowanek Warty mówi, że drużyna w nowym sezonie będzie młoda i przebojowa. Piłkarz jest świadomy rozwoju organizacji, który jego zdaniem idzie w dobrą stronę również pod względem infrastrukturalnym. Równocześnie zdaje sobie sprawę z tego, że sam będzie musiał wykonać pewien proges, aby móc dobrze spełniać się w nowej roli. Przed 22-latkiem stoi trudne wyzwanie polegające na dbaniu zarówno o rozwój kolegów z drużyny, jak i swój, stricte bramkarski. Leo Przybylak przyznawał, że wciąż widzi u siebie wiele elementów do poprawy i "nigdy nie będzie odcinał kuponów".
- Na pewno naturalne jest to, że znam klub, kibiców i otoczenie Warty Poznań. Rola na pewno jest inna - wiążą się z nią nowe zadania i oczekiwania. Myślę jednak, że skoro trener postawił na mnie wierząc, że jestem w stanie to udźwginąć, to zrobię wszystko, aby jak najbardziej rozwinąć się w tych kwestiach, w których muszę, żeby pomóc drużynie. Uważam, że rola kapitana to nie tylko rola sportowa, by wyłącznie dobrze się prezentować na boisku, ale też dobrze funkcjonować za kulisami. Chodzi o to, jak dobrze będę w stanie dotrzeć do każdego z chłopaków i w jaki sposób będę w stanie rozwinąć każdego z nich, sprzedając swoje doświadczenie czy swoje podpowiedzi. To taka codzienna praca, do której zalicza się również budowanie atmosfery w szatni z innymi osobami - podkreślił Leo Przybylak, bramkarz Zielonych.
Lidera Warty Poznań zapytaliśmy także o to, czy podobnie jak w przypadku Filipa Walusia, pojawiły się trudności przy podjęciu decyzji w kontekście swojej przyszłości przy Drodze Dębińskiej. Nie ma co ukrywać, że Leo Przybylak był ostoją swojej drużyny będąc praktycznie nieomylnym między słupkami. Bramkarza nie dało się ściągać z boiska, a 22-latek wykazywał się zarówno znakomitym refleksem na linii, jak i odważnymi wyjściami czy to przy dośrodkowaniach, czy to poza pole karne. We wszystkich 34 meczach Betclic 2. ligi zachował jedenaście czystych kont. Więcej miał ich tylko Maciej Stryczuła z Podhala Nowy Targ. Wydawało się, że oferty za golkipera będą zatem naturalną koleją rzeczy po świetnym sezonie.
- Skoro awansowaliśmy, nie było dla mnie większego sensu zamieniać klubu z 1. ligi na klub z 1. ligi. Szczególnie, że tutaj się wychowałem i tutaj jest mój klub, który mam w sercu od zawsze. W moim przypadku była to dość prosta decyzja - krótko odniósł się do tematu potencjalnego odejścia z Warty Leo Przybylak.
Wicekapitanowie chcą wesprzeć drużynę Warty Poznań na dwa różne sposoby
Kolorytu w drużynie z pewnością dodadzą też jej wicekapitanowie. Jednym z nich został Marcel Stefaniak - piłkarz o niebagatelnie krótszym stażu niż Leo Przybylak, ale również o bardzo dużej roli stricte piłkarskiej w poprzednim sezonie. 26-latek stał się jedną z wiodących postaci w Betclic 2. lidze na swojej pozycji, zdobywając wyróżnienia na przestrzeni całego sezonu. Tego lata stał się dosłownie twarzą Warty Poznań, bo wraz ze swoją żoną uczestniczył w kampanii promującej nowe koszulki Zielonych. To mocno podkreśliło ważną rolę jaką pełni w klubie, z czego zawodnik mocno się cieszy.
- Myślę, że na ten moment ciężko mówić o odpowiedzialności odnośnie tej roli, bo żadnych meczów ligowych jeszcze nie było. Leo jest pierwszym kapitanem więc pewnie nie będę tak często występować z opaską kapitana w trakcie sezonu, ale jeśli taka okazja się nadarzy i będzie taka potrzeba, to oczywiście będę na to gotowy. To zawsze jest przyjemne wyróżnienie i duży plus - mówił nam Marcel Stefaniak, wahadłowy Warty Poznań.
Podobnie jak Leo Przybylak, jeden z najlepszych graczy Zielonych wciąż stawia przed sobą wysokie cele indywidualne przed nadchodzącym sezonem. Mimo, iż wcześniej odnotował znakomite dziesięć goli i siedem asyst w 32 meczach przyznawał w rozmowie z nami, że chciałby dawać jeszcze więcej zespołowi w ofensywie i nanieść konieczne poprawki w aspektach defensywnych. Zawodnik będzie dążyć do utrzymania standardów z drugiej ligi również na zapleczu Ekstraklasy, ale jednocześnie przyznaje, że właśnie to będzie dla niego bardzo dużym wyzwaniem. Stefaniak wierzy, że jeśli uda mu się wykonać to zadanie, drużyna Warty Poznań będzie miała duże szanse na uniknięcie dolnych rejonów tabeli.
- Myślę, że czuję się na obecnym etapie troszeczkę bardziej pewny siebie względem poprzedniego roku. Udowadniam swoją wartość na boisku, a wszystkie te aspekty, które dzieją się poza nim to takie kolejny, miły, bardzo fajny dodatek. Czerpię z tego dużą radość i cieszę się, że mogę to wszystko dzielić z najbliższymi osobami (...) Awans do 1. ligi traktuję jako wyzwanie, bo mam coś w niej sobie i innym do udowonienia po tym, gdy się od niej odbiłem w pewnym momencie. Oczywiście w tych rozgrywkach są lepsi zawodnicy niż w drugiej, ale to też nie są gracze poza naszym zasięgiem. Chcę wejść do tej ligi pewny siebie, by dawać zespołowi i kibicom tyle, ile wcześniej - wspominał nowy wicekapitan Warty Poznań.
Duża odpowiedzialność za zespół wybijała także z wypowiedzi pierwszego wicekapitana - Sebastiana Stebleckiego. 34-letni weteran traktuje to wyróżnienie jako naturalny krok na swojej piłkarskiej drodze w związku z wiekiem oraz doświadczeniem. W rozmowie z nami przyznawał, że cieszy się, że może jeszcze czerpać radość z gry na tym etapie kariery w rozwijającej się organizacji. Piłkarz wskazywał, że to właśnie ten aspekt w połączeniu z ogromnym profesjonalizmem sztabu szkoleniowego i ludzi odpowiedzialnych za cały projekt przekonał go w dużej mierze do pozostania w drużynie.
- Myślę, że w życiu piłkarskim i w życiu ogólnym, z każdego etapu, na którym człowiek się znajduje można wyciągnąć wiele fajnych rzeczy. To samo dzieje się teraz w przypadku Warty Poznań. Ten pierwszy, niepełny sezon drugoligowy w moim wykonaniu zakończony sukcesem i kontynuacją w pierwszej lidze wywołuje u mnie fajne, pozytywne emocje. Pojawia się dużo nowości i mimo swojego wieku, staram się każdego dnia rozwijać coraz bardziej. Popycham swoje granice i limity coraz bardziej do przodu, więc zdecydowanie Warta przynosi mi świetne doświadczenia. Cieszę się, że mogę brać udział w tym super projekcie - mówił nam Sebastian Steblecki, pomocnik Warty Poznań.
Sebastian Steblecki zdecydowanie będzie dobrym duchem szatni, co potwierdzał mówiąc nam, że przychodzenie na treningi Warty, gra w meczach i funkcjonowanie w drużynie dostarcza mu satysfakcji. Piłkarzowi szczególną frajdę daje, jak przyznawał, oglądanie z dnia na dzień jak jego młodsi koledzy rosną formą i stawiają kolejne kroki na drodze do piłkarskiego rozwoju. To też odegrało kluczową rolę w kontekście pozostania w drużynie na kolejny sezon.
- Nie narzucam sobie żadnych konkretnych oczekiwań. Z punktu widzenia sportowca podchodzę ambitnie do nadchodzącego sezonu. Chcemy punktować w każdym meczu i wychodzić na każdy mecz ze stuprocentowym zaangażowaniem. Przychodząc do Warty miałem określoną rolę i zadania, które mam do wypełnienia w kontekście mojej osoby i działania w zespole. Chce to podtrzymywać, dodawać coś ekstra i rozwijać, by swoim doświadczeniem jak najmocniej pomagać całej drużynie i indywidualnie każdemu zawodnikowi. Wiem, że tym doświadczeniem jestem w stanie dużo wskórać i wesprzeć chłopaków w rozwoju. Nie mam w sobie takiej świadomości, że już pakuję się i kończę granie. Na pewno nie ma przede mną tak dużych perspektyw rozwoju sportowego i przyszłości na granie jak przed wieloma naszymi zawodnikami, ale cieszę się, że mogę być dla nich swego rodzaju mentorem. Chcę im dać jak najwięcej od siebie, żeby rośli jako piłkarze. Prezentując odpowiedni poziom, będziemy też szli do góry jako drużyna i wszycy będą zadowoleni - przekonywał Sebastian Steblecki.
34-letni weteran wyraźnie podkreślał w rozmowie z nami, że nie zamierza podchodzić do swoich obowiązków dwutorowo w kontekście jednoczesnej rywalizacji na boisku i myśleniu o zakończeniu kariery. Piłkarz deklaruje, że jest w stuprocentach zaangażowany w proces treningowy i walkę o skład. Steblecki mówi wprost, że chce grać i zdecydowanie w żadnym tygodniu nie zadowala go bycie rezerwowym. Pomocnik zapowiada, że w nowym sezonie kibice będą mogli liczyć na to, że wniesie do drużyny dużo energii oraz ambicji.
- Chce dawać od siebie wszystko, co najlepsze na boisku, żeby drużyna na koniec meczu odniosła dobry wynik. Mentoring i odpowiedzialność za drużynę to już takie moje DNA na tym etapie kariery. Do tej roli się poczuwam i będę się starać ją wypełniać najlepiej jak to tylko będzie możliwe - informował Sebastian Steblecki, wicekapitan Warty Poznań.
Komentarze (0)