Lech Poznań musiał szybko podnieść się po jednym z najbardziej bolesnych wieczorów w ostatnich latach. Domowa porażka z Aarhus GF, oznaczająca pożegnanie się z marzeniami o grze w fazie ligowej Ligi Mistrzów, pozostawiła po sobie ogromne rozczarowanie. Spotkanie z Wieczystą Kraków było więc dla zespołu Nielsa Frederiksena nie tylko kolejnym ligowym wyzwaniem, ale także prawdziwym sprawdzianem charakteru. Trener Lecha podkreślał, że w tej sytuacji kluczowe było odzyskanie odpowiedniego nastawienia i powrót na zwycięską ścieżkę.
- Przede wszystkim najważniejsze było dla nas, żeby odbić się po tym, czego doświadczyliśmy w środę, i wrócić na zwycięską ścieżkę. Nie zawsze jest to łatwe, zwłaszcza że fizycznie mieliśmy za sobą 120 minut gry, długą podróż autokarem i bardzo trudne warunki pogodowe. Było niezwykle gorąco. Siedząc na ławce, cały się pociłem, więc mogę sobie wyobrazić, jak ciężko było zawodnikom na boisku. Nigdy wcześniej nie widziałem meczu, po którym niemal wszyscy piłkarze po ostatnim gwizdku po prostu padali na murawę. To był naprawdę bardzo wymagający mecz. Ostatecznie jestem bardzo zadowolony z wyniku. Najważniejsze było to, że zareagowaliśmy po środzie i zdobyliśmy trzy punkty - powiedział Frederiksen.
Mistrzowie Polski nie mają wiele czasu na odpoczynek przed następnym spotkaniem, ale szkoleniowiec Kolejorza nie widzi powodów do większych obaw. Z racji, że kolejny mecz odbędzie się w czwartek, jego zespół będzie miał dodatkową dobę na regenerację, a późniejsza godzina rozpoczęcia meczu powinna nieco pomóc zawodnikom w trudnych warunkach atmosferycznych. Frederiksen zaznaczył jednak, że upały są elementem, z którym drużyna musi sobie poradzić.
- Nie martwię się o czwartkowy mecz. Tym razem mamy o jeden dzień więcej na regenerację - wcześniej graliśmy w środę, teraz zagramy w czwartek - i myślę, że to będzie wystarczające. Jeśli chodzi o pogodę, taka po prostu jest. Z prognoz wynika, że w Poznaniu w czwartek będzie trochę lepiej niż dzisiaj, choć nieznacznie. Gramy też półtorej godziny później, więc to również powinno pomóc. Oczywiście takie warunki są bardzo wymagające dla zawodników, ale musimy sobie z nimi poradzić. Trzeba też czasami zachowywać się na boisku mądrzej pod względem taktycznym, aby w odpowiednich momentach oszczędzać energię - przyznał trener Lecha.
Frederiksen został również zapytany o sytuację na prawej stronie defensywy, gdzie o miejsce w wyjściowym składzie rywalizują Joel Pereira i Robert Gumny. Początek sezonu należał do Portugalczyka, który wystąpił w spotkaniu o Superpuchar Polski z Górnikiem Zabrze oraz w pierwszym meczu II rundy eliminacji Ligi Mistrzów z Aarhus GF. W kolejnych dwóch starciach - domowym spotkaniu z Cracovią oraz rewanżu z mistrzami Danii - trener zdecydował się na Roberta Gumnego. W meczu z Wieczystą wrócił do rozwiązania z Pereirą, pokazując, że rywalizacja na tej pozycji pozostaje otwarta. Szkoleniowiec Lecha podkreślił, że obecność dwóch zawodników o różnej charakterystyce daje mu większe możliwości taktyczne i pozwala dobierać rozwiązania pod konkretnego przeciwnika.
- Na tej pozycji mamy rywalizację, podobnie jak na wszystkich innych. Gdy Joel i Gumny byli zdrowi, częściej grał Joel, ale Robert również jest bardzo wartościowym zawodnikiem. Wiele zależy od tego, czego oczekuję od konkretnego spotkania. Czasami spodziewam się, że będziemy długo utrzymywać się przy piłce wysoko na połowie rywala, a czasami musimy więcej bronić. To dwaj różni piłkarze - Joel jest bardziej ofensywny i lepiej czuje się z piłką, natomiast Robert jest bardziej defensywny i lepiej broni. Dla trenera to bardzo dobra sytuacja, bo ma do dyspozycji dwóch zawodników o różnych profilach na tej samej pozycji - zakończył Niels Frederiksen.
Komentarze (0)