Trener Lecha Poznań widzi pole do poprawy. "Chciałbym, abyśmy byli bardziej skuteczni"
Trener Lecha Poznań, Niels Frederiksen, rozpoczął pomeczową konferencję prasową w niecodzienny sposób, bo od... pochwalenia swoich rywali za to, jak znakomicie przygotowali murawę. Docenił on również fakt, że na stadionie w Lublinie spotkały się dwie drużyny, które chciały grać w piłkę, tworząc dobre, otwarte widowisko. Podkreślił, że niezwykle cieszą go kolejne trzy punkty, ale elementem, który zdecydowanie muszą poprawić jego zawodnicy, jest skuteczność pod bramką przeciwnika.
- Dużo narzekamy na stan muraw, ale trzeba jasno powiedzieć - dzisiaj boisko było perfekcyjne. Do tego standardu powinniśmy dążyć wszędzie, bo tylko w ten sposób można podnosić poziom ligi. Dzisiaj naprawdę dało się grać w piłkę. Na boisku były dwie drużyny, które chciały grać szybko i intensywnie. Tempo meczu było wysokie. Podoba mi się sposób, w jaki gra przeciwnik. Uważam, że to bardzo dobry zespół, dlatego był to dla nas trudny mecz. Przy wyniku 1:0 wszystko może się zdarzyć. Uważam, że powinniśmy wcześniej rozstrzygnąć to spotkanie. Mieliśmy okazje, żeby strzelić więcej bramek, ale ich nie wykorzystaliśmy, a wtedy końcówka zawsze robi się niepewna. Myślę jednak, że dobrze broniliśmy. Chciałbym natomiast, żebyśmy byli bardziej skuteczni w ataku. Najważniejsze jest jednak zwycięstwo - te trzy punkty są dla nas bardzo ważne i z tego się cieszymy - podsumował przebieg sobotniego meczu trener aktualnych mistrzów Polski.
Niels Frederiksen był zmuszony dokonać pierwszej zmiany w składzie już w 19. minucie gry. W miejsce kontuzjowanego Aliego Gholizadeha na placu gry pojawił się Daniel Hakans. Fiński skrzydłowy spędził jednak na placu gry zaledwie 46 minut - po przerwie został on bowiem zmieniony przez Luisa Palmę. Dlaczego trener Lecha zdecydował się postawić akurat na byłego zawodnika norweskiej Valerengi i czemu zdjął go z boiska na późniejszym etapie sobotniego spotkania?
- Wprowadziliśmy go, gdy Ali musiał zejść z boiska. Wiemy, że Hakans ma dużą szybkość, a mecz obfitował w wiele faz przejściowych. Jednocześnie nie jest on jeszcze gotowy, by grać pełne 90 minut - może zagrać około 45 minut, może trochę więcej, i tyle właśnie dziś zagrał. Dlatego wiedzieliśmy, że jeśli wejdzie wcześniej, to później trzeba będzie go zmienić - uchylił rąbka tajemnicy Niels Frederiksen.
To dlatego Niels Frederiksen postawił na Timothy'ego Oumę. "Był dziś na boisku po to, by pomóc nam w defensywie"
Jednym z kluczy do sukcesu Lecha Poznań w wyjazdowym starciu z Motorem bez wątpienia był znakomicie funkcjonujący środek pola. Po raz drugi z rzędu świetne zawody rozegrał Timothy Ouma - Kenijczyk zanotował sześć odbiorów, trzy udane wślizgi, wygrał aż siedem z jedenastu pojedynków i, co ciekawe, popisał się trzema udanymi próbami dryblingu. Jak przyznał po końcowym gwizdku trener Niels Frederiksen, głównym zadaniem defensywnego pomocnika, wypożyczonego do klubu ze stolicy Wielkopolski ze Slavii Praga, było zabezpieczenie defensywy.
- Chcemy ograniczać fazy przejściowe przeciwnika tak bardzo, jak to tylko możliwe. Timothy Ouma był dzisiaj na boisku przede wszystkim po to, by pomóc nam w defensywie, wygrać kilka pojedynków w środku pola, ale również zabezpieczać fazy przejściowe - uzasadnił swój wybór duński szkoleniowiec.
Zdecydowanie najważniejszym tematem po sobotnim spotkaniu Lecha Poznań z Motorem Lublin jest jednak stan zdrowia Aliego Gholizadeha. W 15. minucie Irańczyk doznał groźnie wyglądającej kontuzji kolana, a chwilę później opuścił plac gry na noszach. Jak poinformował rzecznik prasowy Kolejorza, Adrian Gałuszka, 30-letni skrzydłowy przejdzie w niedzielę rezonans, a klub przekaże szczegóły na temat jego stanu zdrowia najpóźniej w poniedziałkowy wieczór.
Komentarze (0)