Trener Lecha stawia na cierpliwość. Dwumecz z Szachtarem wciąż pozostaje otwarty

Opublikowano:
Autor:

Trener Lecha stawia na cierpliwość. Dwumecz z Szachtarem wciąż pozostaje otwarty - Zdjęcie główne
Autor: Przemysław Szyszka | Opis: Dla trenera Lecha Poznań sytuacja w dwumeczu nie jest kryzysowa. Kolejorz wierzy w odwrócenie wyniku

reklama
Udostępnij na:
Facebook
Piłka nożnaChoć porażka w pierwszym meczu stawia Lecha Poznań w bardzo trudnej sytuacji, w szeregach mistrzów Polski nie brakuje opanowania. Niels Frederiksen podkreślił, że sprawa tego dwumeczu wciąż pozostaje otwarta i zapewnił, że jego drużynę stać na odwrócenie losów rywalizacji. Tego samego zdania jest Joel Pereira, który jasno zaznaczył, że na boisku nie powinno być tego dnia zawodników, którzy nie wierzą w awans.
reklama

Lech zamierza cierpliwie podejść do odrabiania strat

Mistrzowie Polski w Poznaniu przegrali z Szachtarem Donieck 1:3. To absolutnie nie jest komfortowa sytuacja dla Lecha w kontekście awansu do ćwierćfinału Ligi Konferencji. Wciąż jednak Kolejorz ma szansę wyrównać stan rywalizacji i pokusić się o przełamanie rywala. Niebiesko-biali kibice doskonale pamiętają rewanżowe starcie z Fiorentiną w 2023 roku, gdy Lech po przegranej 1:4 w pierwszym meczu, zdaniem wielu miał udać się do Florencji jedynie na wycieczkę. Kolejorz doprowadził do remisu w dwumeczu i tylko brak koncentracji w końcówce sprawił, że awansu nie udało się wywalczyć.

- Oczywiście, że to nie jest idealny punkt wyjścia przed rewanżem. Ale wiemy, że wciąż jest możliwe, by wygrać. Potrzebujemy jednego gola i wtedy wszystko może się wydarzyć. Nie będziemy wychodzić z takim założeniem, żeby strzelić dwa gole w 10 minut. Będziemy cierpliwi, z dobrą organizacją i spokojem z piłką przy nodze. Widzieliśmy w pierwszym meczu, że jesteśmy w stanie stworzyć okazje przeciwko tej drużynie i teraz też to zrobimy. Myślę, że wraz z rozwojem meczu tych szans będziemy mieli coraz więcej - mówił na konferencji prasowej trener Lecha, Niels Frederiksen.

reklama

Poznaniacy liczą na to, że uda im się zaskoczyć Szachtara i wprowadzić trochę zamieszania wśród podopiecznych Ardy Turana. Przede wszystkim muszą dużo szybciej podejmować decyzje na boisku i nie pozwolić rywalom tak często utrzymywać się przy piłce. Ukraiński zespół w pierwszym meczu pokazał dużo jakości z piłką przy nodze, którą trudno było Lechowi odbierać. Momentami przeciwnicy z dużą łatwością radzili sobie z wysokim pressingiem zawodników Kolejorza.

- Jestem zdania, że musimy lepiej sobie radzić w chwilach, kiedy nie mamy piłki. Dla nas to lepiej, jeśli nie będziemy musieli za nią biegać. Im więcej będziemy w jej posiadaniu, tym korzystniej - przyznał Duńczyk.

Atmosfera w szatni znacząco się poprawiła

reklama

Po serii trzech porażek z rzędu, odpadnięciu z STS Pucharu Polski i bolesnym rezultacie z pierwszego spotkania z Szachtarem, morale zespołu nie było najlepsze. Lech zapewnił sobie jednak zastrzyk dodatkowej pewności siebie przed rewanżem, wygrywając bardzo ważne spotkanie z Zagłębiem Lubin, liderem PKO BP Ekstraklasy. Zwycięstwo pozwoliło drużynie zachować duże szanse na obronę mistrzowskiego tytułu, ale pokazało też, że ciężką pracą mogą postawić się także mocniejszemu przeciwnikowi, jakim jest Szachtar Donieck.

- Nastroje po ostatnim meczu wyjazdowym oczywiście są dobre. Jeśli ktoś nie wierzy, że możemy odmienić losy dwumeczu, nie powinien wychodzić na murawę. To jest piłka, a 90 minut to bardzo dużo czasu. Wszystko może się wydarzyć na piłce i stać nas absolutnie na to, żeby odrobić te straty. Na pewno mogę powiedzieć to, że będziemy o to walczyć - zadeklarował Joel Pereira.

reklama

Taka sytuacja nie zdarza się często

Szachtar Donieck swoje mecze w europejskich pucharach rozgrywa na stadionie w Krakowie. Mimo protestów ze strony trenera Ardy Turana, nie było możliwości, by rewanżowe starcie z Lechem Poznań odbyło się gdzie indziej. To oznacza, że Kolejorz rozegra dwa spotkania w Polsce. Drużyna zdaje sobie sprawę z tego, że to pewnego rodzaju przywilej, ale nie traktuje tego jako przewagę nad rywalem.

- Całe tło tej sprawy jest bardzo smutne i nie ma co do tego żadnych wątpliwości. Nie jest to jednak Poznań. Nie jesteśmy u siebie, więc traktujemy to jako każdy normalny mecz na wyjeździe - powiedział trener Frederiksen.

Duńczyk nie miał okazji rywalizować na tym obiekcie, gdyż Wisła Kraków będąca gospodarzem stadionu, ostatni raz grała na najwyższym szczeblu, gdy Lech zdobywał mistrzostwo w 2022 roku. W kadrze Kolejorza był już za to Joel Pereira.

reklama

- Atmosfera na tym stadionie była świetna, choć nie pamiętam wyniku naszego spotkania wtedy. Cieszę się, że przyjdzie nam tu zagrać. Mam nadzieję, że boisko również będzie w dobrym stanie i pomoże obu drużynom zagrać dobry mecz. Naturalnie, to dla nas łatwiejsza sprawa, także pod kątem podróży, bo nie musimy pokonywać tylu kilometrów. To też duże ułatwienie dla naszych kibiców, którzy mogą nas wspierać. To wciąż jednak mecz wyjazdowy, nie będziemy mogli cieszyć się wsparciem pełnego stadionu i to Szachtar jest jednak gospodarzem - opowiedział Portugalczyk.

Pierwszy gwizdek sędziego wybrzmi o godz. 21. Mecz poprowadzi arbiter z Holandii, Sander van der Eijk. Kibice, którzy nie pojawią się na trybunach w Krakowie, będą mogli obejrzeć starcie rewanżowe na antenie Polsatu Sport 1.

 

reklama
reklama
Udostępnij na:
Facebook
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ

Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM

e-mail
hasło

Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

Komentarze (0)
Wczytywanie komentarzy
reklama
reklama
logo