Trener OŚ AZS-u Poznań ma przed sobą duże wyzwania. Poprawi osiągnięcia poprzednika?
Waldemar Łakomy obejmie schedę po poprzednim dyrektorze sportowym w Polskim Związku Taekwondo Olimpijskiego, który zrezygnował ze stanowiska. Szkoleniowiec OŚ AZS-u Poznań wygrał konkurs miesiąc temu i dziś może już myśleć nad sposobami poprawy kondycji tej dyscypliny sportu w naszym kraju. Jak mówił w rozmowie z nami, decyzja wcale nie była taka prosta i potrzebował wsparcia najbliższym, przy podjęciu tego wyboru.
- Osiem lat byłem trenerem kadry narodowej seniorów, wcześniej przez rok byłem koordynatorem grup seniorowskich, a na początku zaczynałem jako trener kadetów, juniorów i U-21. Przechodziłem przez wszystkie szczeble i całe moje życie toczy się wokół taekwondo, więc chcę po prostu dalej iść w tym kierunku jako dyrektor sportowy. Wykorzystując moją wiedzę, doświadczenie i kontakty w środowiskowu spróbuję doprowadzić Polskę do kwalifikacji, bo wiadomo jak to wyglądało przed Paryżem. Artykuły pisane między innymi o mnie nie były zbyt miłe i chcę teraz wszystko tak ułożyć, żeby każdy wiedział na czym stoi i żeby każdy trener czy zawodnik wiedział, co musi zrobić, by wyjechać na kwalifikacje i dostać się na igrzyska - mówił dla nas trener Waldemar Łakomy.
Cele szkoleniowca OŚ AZS-u Poznań są szczytne, ale droga do nich wcale nie jest taka łatwa jak się może wydawać. W drodze do poprawy stanu polskiego taekwondo trener Waldemar Łakomy będzie musiał ugasić kilka pożarów lub chociaż zmniejszyć ich skalę. Palącym problemem, na który szkoleniowiec wskazuje w rozmowie z nami są chociażby wybuchające konfilkty, które wiążą się chociażby ze wspomnianymi regulaminami odnośnie kwalifikacji.
- Myślę, że mój poprzednik próbował to wszystko poprawić lub naprawić, żeby te regulaminy były bardziej czytelne i żeby każdy wiedział, na czym to polega zamiast snuć domysły (...) Regulamin był dobrze stworzony, ale niektórzy trenerzy nie dopuszczali tego do siebie w związku z czym dochodziło do konfliktów (...) Głównym problemem było chociażby to, że jeśli zawodnik chciał brać udział w turniejach mistrzostwskich to musiał brać udział w szkoleniu centralnym, a niektórzy zawodnicy nie chcieli tego robić. Chcieli być na miejscu i trenować z trenerami klubowymi, a oni również do tego w taki sposób podchodzili. Wiadomo, że każdy szkoleniowiec postrzegany jest poprzez sukcesy. Jak wysyła zawodnika do kadry, to sukcesy spływają na trenera kadry no i to odbijało się przykładowo na artykułach przed kwalifikacjami, kto ma jechać - relacjonował trener Łakomy.
Do tego wszystkiego dochodzą także nieustanne problemy z dofinansowaniem taekwondo, które również kładą się cieniem na osiągnięciach polskich taekwondzistów i taekwondzistek. Bez wielkich sukcesów na matach, nie ma mowy o odpowiednich funduszach, które są niezbędne do dalszego rozwoju najbardziej obiecujących zawodników w naszym kraju. Trener Waldemar Łakomy jasno podkreślał, że wyniki sportowe są kluczowe w kontekście przyznawania stypendiów i nagród, warunkujących dalsze możliwości rozwoju reprezentantów Polski.
- Finansowe benefity dostajemy za wyniki, więc siłą rzeczy chcę się skupić na tym, by były jak najlepsze. Chcę, aby najlepsi zawodnicy mieli szansę, gdzieś wyjechać no i właśnie nagrody pieniężne zależą od wyników. Jeśli udałoby się nam zdobyć medal na igrzyskach, zdołalibyśmy podskoczyć w rankingach finansowych (...) Jeśli zawodnik ma być finansowany i chce dostać stypendium, to najpierw musi osiągnąć wynik. To nie jest tak, że może je dostać bez niego. Na takiej samej zasadzie działa Ministerstwo - podkreślał Waldemar Łakomy w rozmowie z nami.
Z tego powodu presja ciążąca na zawodnikach w trakcie walk jest szczególnie duża. Porażki seniorów na najbardziej prestiżowych turniejach odbierają im szanse na cenne wynagrodzenia, pchające ich kariery do przodu. Między innymi z tego powodu walczących zawodników i zawodniczek w tej grupie wiekowej jest tak niewiele. Nowy dyrektor sportowy będzie musiał sobie zadbać o to, by popularność taekwondo w Polsce nie spadała, a kadra narodowa dysponowała wieloma jakościowymi reprezentantkami i reprezentantami.
- Taekwondo jest sportem niszowym. Mamy duży potencjał jeśli chodzi o młodsze grupy: młodzików, kadetów i juniorów. Kiedy startują w Pucharach Polski to jest ich 300-400 w każdej grupie wiekowej, a gdy mowa jest o seniorach, to wtedy pozostaje garstka osób. Dochodzi do tego wszystkiego problem sparingpartnerów no i wtedy obnażają się braki finansowe, aby gdzieś wyjechać na jakieś międzynarodowe campy czy na inne kontynenty, by potrenować i powalczyć z innymi osobami - zaznaczał szkoleniowiec OŚ AZS-u Poznań.
Trener Łakomy może odetchnąć na nowym stanowisku. Zespołu OŚ AZS-u Poznań nie zostawia
To właśnie ciągła presja i nerwy związane z walkami seniorów sprawiły, że nowy dyrektor sportowy PZTO chciał również poszukać odskoczni od trudów bycia trenerem starszych zawodników i zawodniczek. Rozmawiając z nami zwracał uwagę na to, jak wiele wysiłku, również psychicznego, kosztują go walki jego podopiecznych, które jak wiadomo nie zawsze kończą się pozytywnie. W sytuacji, w której Waldemar Łakomy często towarzyszy taekwondzistom i taekwondzistkom w ich starciach o swoje być albo nie być zdecydowanie bardziej woli pracować z młodzieżą w spokojniejszych warunkach.
- Po ośmiu latach pracy z seniorami w kadrze narodowej, praca z młodszymi sprawia mi dużą satysfakcję. Mam na myśli kadetów czy juniorów. Nie ukrywajmy, że są oni bardziej wdzięczni i oddani. Seniorzy bardzo dużo analizują, mają inne potrzeby, co sprawia, że traktują taekwondo jako pracę, a wiemy jak do niej się podchodzi. Młodzi dają dużo radości, a starsi czują presję. To nie jest tak jak w grach zespołowych, gdzie mają za każdy mecz płacone. Często wśród seniorów to rodzice wspomagają ich finansowo. Wszystko rozbija się o to, czy zawodnik trafi do tej głównej reprezentacji i będzie finansowany - opowiadał o realiach trenowania taekwondodzistów w Polsce trener Waldemar Łakomy.
Po odejściu trenera Łakomego z reprezentacji Polski pozostaje luka do wypełnienia, ale szkoleniowiec poinformował nas, jaki jest plan w zaistniałej sytuacji. Nie będzie trenera głównego, a zamiast tego będą trenerzy klubowi, których wybór na turnieje mistrzowskie będzie według regulaminu PZTO uwarunkowany miejscem ich podopiecznych w rankingu krajowym. W takim przypadku nie dojdzie do sytuacji, w której na kadrę pojedzie dziesięciu trenerów, z których każdy dopasowany jest do jednego zawodnika.
- Nie mamy szkolenia centralnego w związku z czym szkolenia głównie opierają się na klubach. Głównie dokształcanie trenerów i wyjazdy na różnego rodzaju campy, będą powodować wzrost doświadczenia z młodzieżą. Powodem odejścia od szkolenia centralnego były braki finansowe. Nie możemy sobie pozwolić na tak dużo zgrupowań - nie tylko w kontekście campów międzynarodowych, ale też tych w Polsce. Skupiamy się zatem na tym, żeby puszczać zawodników na najważniejsze turnieje pucharu świata, czy fundować konsultacje, ale wszystko toczy się wokół pieniędzy - zwracał uwagę Waldemar Łakomy.
OŚ AZS Poznań nie ma jednak powodów do obaw mimo zawodowego awansu swojego trenera. Waldemar Łakomy wyraźnie zaznacza, że nie przeprowadza się do Warszawy i wciąż będzie służyć pomocą swoim podopiecznym w hali przy ulicy Reymonta choć teraz dojdą mu nowe obowiązki - głównie biurokratyczne. Klub aktywnie wspierał go na drodze do zostania dyrektorem sportowym. Zatrudnienie kolejnego szkoleniowca w OŚ AZS-ie Poznań nie będzie koniecznością i jak zaznacza Waldemar Łakomy, inni trenerzy są na miejscu i są gotowi go zastąpić w przypadku potencjalnego wyjazdu.
- Nie wyprowadzam się z Poznania. Nadal będę związany z klubem i dalej będę dla niego pracował. To nie jest tak, że wyjeżdżam do Warszawy i znikam. Wiadomo, że mam swoje obowiązki, które muszą wykonać jako dyrektor sportowy, ale tutaj też będę wspierał zawodników i zawodniczki. Są również inni trenerzy, którzy w razie potrzeby będą mnie zastępować. Wszystko będzie zawsze tak ułożone, żeby ci najlepsi zawodnicy mieli zabezpieczone podstawy treningowe i wszystkie wyjazdy - deklarował nowy dyrektor sportowy Polskiego Związku Taekwondo Olimpijskiego.
Komentarze (0)