Mecz dla konseserów przy Drodze Dębińskiej. Warta i Świt fantastycznie się przygotowały
Świt Szczecin od pierwszych minut meczu udowadniał, że Warta Poznań będzie miała trudną przeprawę przy Drodze Dębińskiej. Zespół trenera Marcieja Tokarczyka miał problemy z wyprowadzeniem składnej akcji ofensywnej i głównie skupiał się na minimalizowaniu zagrożeń ze strony Świtu Szczecin. Zieloni w swoim stylu nieźle prezentowali się w pressingu, ale bez możliwości dłuższego utrzymania się przy piłce w rozegraniu nie było mowy o przejęciu kontroli nad spotkaniem.
Gospodarze tworzyli sobie najgroźniejsze okazje głównie po stałych fragmentach gry, co zdecydowanie nie wystarczało do objęcia prowadzenia przy świetnie dysponowanym Świcie Szczecin. W 14. minucie spotkania Mikołaj Lebedyński miał fantastyczną okazję na zdobycie gola z dystansu, lecz fenomenalną interwencją popisał się wtedy Leo Przybylak. Warta Poznań często dawała się przygnieść rywalom, a w pierwszych 30. minutach gry to zespół ze Szczecina optycznie wyglądał lepiej na tle nieco chaotycznej ekipy Zielonych. Podopieczni trenera Tokarczyka nie potrafili cierpliwie i spokojnie zawiązywać swoich akcji, czym utrudniali sobie zadanie. Ich szybkie ataki za pomocą długich podań do przodu nie przynosiły oczekiwanego rezultatu.
Tymczasem Świt Szczecin prezentował zupełnie inny pomysł na grę w ofensywie. Goście rozsądnie operowali piłką, stawiali na atak pozycyjny i spychali rywali do głębszej defensywy. Ponadto przyjezdni mocno zagęszczali środek pola, co dodatkowo uniemożliwiało gospodarzom stawianie na indywidualne rajdy swoich zawodników. Warciarzom przede wszystkim brakowało płynności w grze. Najlepszą okazję na pierwszego gola dla Zielonych w pierwszej połowie miał Michał Smoczyński, ale bramkarz Świtu Szczecin w sytuacji sam na sam nie dał się zaskoczyć.
Wynik 0:0 do przerwy dobrze odzwierciedlał zaciętą rywalizację pomiędzy obiema ekipami, które skutecznie czytały swoje zagrania. Jedni i drudzy świetnie pracowali w pressingu w związku z czym kibice nie oglądali zbyt wielu celnych strzałów. Zamiast tego piłkarze Warty Poznań i Świtu Szczecin zafundowali obserwatorom szachowy pojedynek, o którego finalnym rozstrzygnięciu mogła przesądzić ledwie jedna udana akcja strzelecka. W ostatnim kwadransie pierwszej połowy to zespół trenera Tokarczyka zdawał się być bliżej wyjścia na prowadzenie.
Warciarze zdecydowanie ożywili się po przerwie. Brak skuteczności zabrał szanse na zwycięstwo
Pomimo przerwy, Warcie Poznań udało się utrzymać rozpęd po powrocie na boisko. Zieloni zaczęli bardziej przypominać siebie z poprzedniej rundy dzięki zwiększonej agresji w pojedynkach podczas pressingu. Podopieczni trenera Macieja Tokarczyka byli w stanie także narzucić wyższe tempo rywalom w ofensywie, ale brak jakości przy strzałach nie dawał im okazji na radość z gola. Sami gracze Świtu Szczecin także potrafili na tyle szybko odbudowywać ustawienie, że blokowali uderzenia rywali.
Gra po stronie gospodarzy była o wiele bardziej zdecydowana, co skutkowało częstszymi faulami. Piłkarze Warty Poznań sprawili, że ich przeciwnicy gubili rytm przy wyprowadzaniu akcji, co tylko napędzało ofensywę Zielonych. W 56. minucie przed kolejną fantastyczną okazją strzelecką stanął Kacper Szymanek, ale bramkarz Świtu znów był na posterunku przy strzale z bliskiej odległości. Po niepewnym początku meczu w wykonaniu Warty Poznań, w drugiej połowie obie ekipy zamieniły się rolami i to gospodarze byli bliżej wyjścia na prowadzenie.
Świt Szczecin próbował dusić akcje warciarzy w zarodku, ale ci dysponowali na tyle wysoką jakością w pojedynkach, że łatwo mijali wysoko ustawionych graczy rywali. Przyjezdni nie potrafili na dłużej utrzymać kontroli nad meczem, a swoich okazji szukali głównie po rzutach rożnych, gdzie górowali piłkarze Warty Poznań. Najlepszą okazję strzelecką dla Szczecinian miał Aftyka, ale Leo Przybylak w środowym meczu dawał prawdziwy popis umiejętności bramkarskich.
Pomimo bardzo trudnej pierwszej połowy, piłkarze Warty Poznań mogą sobie pluć w brodę, że na własnym terenie nie udało im się zdobyć trzech punktów. Druga odsłona spotkania stała na bardzo wysokim poziomie po stronie gospodarzy, a do pełni szczęścia brakowało im zaledwie większej skuteczności pod polem karnym Oskara Klona. Podopieczni Macieja Tokarczyka mieli wiele okazji strzeleckich, ale nie zdołali oni w żaden sposób złamać kompaktowo ustawionego bloku defensywnego rywali. Tym samym Zieloni w serii czterech meczów z rzędu na własnym terenie odnotowali w sumie trzy remisy i tylko jedno zwycięstwo.
Warta Poznań - Świt Szczecin 0:0 (0:0)
Warta: Przybylak - Wojcinowicz, Kwiatkowski (Kornobis 72.), Avdieev, Stefaniak, Steblecki (Niedzielski 72.), Zalewski, Dziedzic (Kumoch 60.), Szymanek, Waluś (Zylla 68.), Smoczyński (Kusztal 60.).
Świt: Klon - Ciechanowski, Kisły (Afrtyka 74.), Kort, Lebedyński, Maszalo, Remisz, Rogala, Ropski (Nowicki 66.), Tkachuk (Góral 74.), Wojdak.
Kartki: Kwiatkowski 23., Avdieiev 54., Kumoch 64. - Warta - Wojdak 85., Lebedyński 88. - Świt
Sędziował: Paweł Pskit (Zgierz)
Komentarze (0)