Sytuacja kadrowa Lecha wciąż nie jest idealna. Do Lizbony zespół udał się bez kilku ważnych zawodników. Poza grą pozostają przede wszystkim Mikael Ishak, Allahyar Sayyadmanesh i Wojciech Mońka. Ostatnia dwójka trenuje już intensywniej, więc powinna być do gry w trakcie przerwy reprezentacyjnej. Do tego dochodzą problemy zdrowotne Alexa Douglasa, Alego Gholizadeha i Joao Moutinho.
Niels Frederiksen musi umiejętnie zarządzać siłami swoich zawodników, a na kilku pozycjach nie ma przecież za dużo alternatyw. Mecz z Benfiką na pewno nie będzie tym, w którym szkoleniowiec będzie dużo rotował swoim składem.
- Chcemy wystawić jak najsilniejszą drużynę. Naszym celem jest to, żeby sięgnąć po trzy punkty, więc wystawię tak silną drużynę, jak tylko się da - zapowiedział Duńczyk na przedmeczowej konferencji prasowej.
Lech Poznań szykuje się na Benfikę. Tak może wyglądać skład Kolejorza
Między słupkami ponownie stanie Mateusz Lis i nie jest to żadnym zaskoczeniem. Bramkarz w ostatnim czasie złapał wysoką formę i błysnął m.in. w spotkaniach z Sunderlandem oraz Legią Warszawa. Trener Niels Frederiksen wciąż nie ma zbyt dużego pola manewru w defensywie. Na prawej stronie powinien wystąpić Joel Pereira, choć do gry wrócił już także Robert Gumny. Wychowanek pojawił się na boisku w końcówce meczu z Wisłą Kraków. Środek obrony standardowo już stworzą Mateusz Skrzypczak i Terry Yegbe, natomiast na lewej stronie zamelduje się Michał Gurgul.
W środku pola pewnym kandydatem do gry pozostaje Radosław Murawski, który na przestrzeni ostatnich tygodni okazał się graczem, którego Lech potrzebował na pozycji defensywnego pomocnika. 32-latek był jednym z bohaterów ostatniego spotkania z Wisłą, zaliczając asystę przy trafieniu Yannicka Agnero.
Obok niego powinien wystąpić Antoni Kozubal, który powoli wraca do optymalnej formy, a w starciu z "Białą Gwiazdą" wpisał się na listę strzelców. Wyżej znajdzie się miejsce dla Pablo Rodrigueza. Trudno wyobrazić sobie dziś wyjściową jedenastkę Lecha bez Hiszpana, który nie zatrzymuje się w dostarczaniu liczb. We wszystkich rozgrywkach w tym sezonie zaliczył 23 mecze, 8 bramek i 9 asyst. Niewykluczone, że już w listopadzie będzie miał na koncie piłkarskie double-double.
Na skrzydłach dużo będzie zależało od Patrika Walemarka. Szwed znajduje się ostatnio w znakomitej dyspozycji, co zaowocowało kolejnym powołaniem do reprezentacji (więcej TUTAJ). Na przestrzeni ostatniego miesiąca zgromadził cztery trafienia w lidze, wciąż brakuje za to przełamania w fazie ligowej Ligi Europy - może takowe nastąpi w Lizbonie.
Na przeciwległej stronie boiska największe szanse na występ ma Leo Bengtsson, który rozpoczynał w wyjściowym składzie trzy ostatnie mecze, a do tego miał realny wpływ na zdobyte punkty - gol z Sunderlandem oraz dwie asysty w starciach z Legią i Wisłą. W grze o miejsce pozostają także Luis Palma i Daniel Hakans. Honduranin grał ostatnio zdecydowanie mniej i niewykluczone, że to właśnie tutaj nastąpi rotacja. Palma ma doświadczenie w dużych meczach na arenie europejskiej, w Lechu także błyszczał już w rozgrywkach międzynarodowych. To doskonała okazja, by nawiązać do wcześniejszych występów na Starym Kontynencie.
Na szpicy ponownie zobaczymy Yannicka Agnero. Kontuzja Mikaela Ishaka sprawia, że Iworyjczyk pozostaje pierwszym wyborem duńskiego szkoleniowca na tej pozycji. Napastnik poza felernym występem w Tarnobrzegu, wykorzystuje otrzymaną szansę, a po trafieniu przeciwko Legii Warszawa dołożył kolejne przeciwko Wiśle Kraków. W Poznaniu coraz mocniej liczą na to, że zawodnik utrzyma skuteczność również w Europie. Jeśli udowadniać swoją wartość, to właśnie w takich meczach jak z Benfiką.
Przewidywany skład Lecha Poznań w meczu z Benfiką:
Mateusz Lis - Joel Pereira, Mateusz Skrzypczak, Terry Yegbe, Michał Gurgul - Radosław Murawski, Antoni Kozubal - Patrik Walemark, Pablo Rodriguez, Luis Palma - Yannick Agnero.
Benfica naszpikowana gwiazdami. Lech musi uważać na te nazwiska
Najbliższy rywal Kolejorza należy do grona zespołów, które mają ambicje sięgające samego końca rozgrywek Ligi Europy. Benfica bardzo dobrze rozpoczęła tegoroczną fazę ligową, wygrywając wszystkie trzy dotychczasowe spotkania. Portugalczycy pokonali AC Milan 2:0, Celtic 4:1 oraz Omonię Nikozja również 4:1. Szczególnie imponująco wygląda ich dorobek ofensywny – w trzech meczach zdobyli aż dziesięć bramek.
Zespół z Lizbony dysponuje znacznie większymi możliwościami kadrowymi niż Lech, choć również nie przystąpi do czwartkowego spotkania w optymalnym zestawieniu. Potwierdzony jest brak Leandro Barreiro, który zmaga się z urazem uda. Pod znakiem zapytania stał również występ Enzo Barrenechei, mającego problemy z kolanem. Ten jednak powinien być do dyspozycji trenera Marco Silvy w starciu z Lechem. Wśród kontuzjowanych znajduje się także młody Jaden Umeh, który nie został nawet zgłoszony do fazy ligowej.
W kadrze Benfiki znajdują się zawodnicy o ogromnych możliwościach ofensywnych. Szczególną uwagę trzeba zwrócić na Vangelisa Pavlidisa, który jest jednym z najważniejszych punktów zespołu. Grecki napastnik potrafi skutecznie odnaleźć się w polu karnym, a jego dorobek strzelecki sprawia, że defensywa Kolejorza będzie musiała zachować szczególną czujność - w tym sezonie 10 goli w 10 spotkaniach ligowych.
Dużym zagrożeniem pozostają również Rafa Silva, Gianluca Prestianni i Andreas Schjelderup. Benfica dysponuje zawodnikami, którzy potrafią zarówno kreować sytuacje kolegom, jak i samodzielnie kończyć akcje. W środku pola istotną rolę odgrywa natomiast Fredrik Aursnes, zapewniający drużynie odpowiednią równowagę pomiędzy defensywą a atakiem. Czwartkowe spotkanie będzie miało również dodatkowy smaczek dla Jakuba Kamińskiego (więcej TUTAJ).
Lech nie może pozwolić sobie na powtórkę z dwóch pierwszych występów w fazie ligowej Ligi Europy, kiedy przegrał po 0:4 z Crystal Palace i Bayerem Leverkusen. Ostatni remis 1:1 z Sunderlandem pokazał jednak, że Kolejorz potrafi nawiązać walkę z wymagającym przeciwnikiem. Teraz poprzeczka zostanie zawieszona jeszcze wyżej.
Pierwszy gwizdek sędziego na Estadio da Luz wybrzmi w czwartek, 5 listopada o godz. 21:00.
Komentarze (0)