Warta Poznań szykuje się na 1. ligę. Tak wygląda praca nad obecną kadrą!

Opublikowano: Aktualizacja: 
Autor:

Warta Poznań szykuje się na 1. ligę. Tak wygląda praca nad obecną kadrą! - Zdjęcie główne
Autor: Jakub Wyderski | Opis: Warta Poznań przygotowuje się do zmian na 1. ligę. Przeskok nie musi pójść gładko.

reklama
Udostępnij na:
Facebook
Piłka nożnaWarta Poznań szybko wróciła na ziemię po wielkiej euforii w związku z wywalczeniem awansu do Betclic 1. ligi. Choć piłkarze rozjeżdżają się teraz na urlopy, by odpocząć po trudnym sezonie, w gabinetach nadal trwają intensywne działania. Wszystko to w związku ze zmianami, jakie mają dotknąć klub w to lato, by jak najlepiej przygotować się do rywalizacji na zapleczu Ekstraklasy. Co jest teraz priorytetem beniaminka?
reklama

Warta przygotowuje infrastrukturę na poziom 1. ligi. Oto jej priorytety! 

reklama

Warta Poznań może i skończyła swój sezon w Betclic 2. lidze, ale przed władzami klubu wciąż stoi jeszcze dużo wyzwań. Jednym z nich będzie zadbanie o odpowiedni budżet klubu, który pozwoli ekipie trenera Macieja Tokarczyka zapewnić sobie stabilne utrzymanie. Prezes klubu - Artur Meissner - komunikował w rozmowie z Beatą Oryl-Stroińską w poniedziałkowym programie "Sportowy weekend" w TVP Poznań, że klub wie jak działać, by zapewnić sobie potrzebne środki finansowe. Zieloni oczywiście będą walczyć o kolejnych sponsorów, ale nie ukrywają też tego, że liczą na wsparcie ze strony miasta. Prezes klubu potwierdził, że klub naturalnie zamierza ubiegać się o dotacje.

- Zdajemy sobie sprawę z tego, że ten budżet musi się zwiększyć i tak się stanie. Pojawią się też potencjalne nowe źródła przychodu. Liczymy też na to, że pieniądze pojawią się dzięki sponsorom, ale też z tzw. "ligówek" czyli z budżetu miejskiego, co miało miejsce chociażby, gdy graliśmy w pierwszej lidze. Liczymy, że również jakieś większe pieniądze się pojawią. Oczywiście będzie też musiało się pojawić jakieś większe zaangażowanie ze strony współwłaścicielskiej, więc jesteśmy na to przygotowani. Dla nas w tym wszystkim, największym wyzwaniem będzie kalkulacja kosztów infrastrukturalnych. Dostosowanie tego obiektu do standardów pierwszoligowych, by móc grać w Poznaniu będzie również wymagało działań z naszej strony - zaznaczał w rozmowie dla TVP Poznań prezes Artur Meissner. 

reklama

Choć społeczność Warty Poznań wykonała tytaniczną pracę, by w trakcie minionego lata dostosować swój stadion pod wymogi ligowe Betclic 2. ligi, to nie oznacza końca działań w tym zakresie. Prezes Artur Meissner wskazał w rozmowie dla TVP Poznań priorytety klubu równocześnie podkreślając, że podzieli się on kosztami z miastem. W gestii tych drugich będzie się znajdować odpowiedzialność za podgrzewaną murawę, a prace nad nią mogą wystartować już w nadchodzących dniach. Warta chce maksymalnie wykorzystać czas tego lata, by piłkarze mogli rozpocząć przygotowania na odnowionej płycie głównej stadionu. Termin realizacji jest do 15 sierpnia, a prezes nie ukrywa, że istnieje możliwość zgłoszenia departamentowi rozgrywek potrzebę rozegrania pierwszych spotkań w 1. lidze jako goście. 

reklama

I tak jak miasto zadba o aspekt boiska, tak klub zajmie się sprawami związanymi z rozbudową trybun. Tym razem żadnej kibicowskiej zrzutki nie będzie, bo jak twierdzi prezes Meissner trwałaby ona zdecydowanie zbyt długo, a klub mocno goni czas. Nowa trybuna musi powstać w przeciągu 8-9 tygodni i w związku z tym została ona już zamówiona, by przyspieszyć działania. Przedstawiciel Zielonych informuje również, że klub nieustannie prowadzi rozmowy z miastem o rozwiązaniach trwałych, by tym samym umożliwić powstanie pełnoprawnego obiektu. Prace te idą w dobrym kierunku.

- Jesteśmy pełnoprawnym pierwszoligowcem, bo nie ma czegoś takiego jak licencja warunkowa. Jest licencja z nadzorem strukturalnym i finansowym, czym jesteśmy objęci ze względu na kwestie restrukturyzacyjne. Na tej naszej małej liście rzeczy do zrobienia jest kilkadziesiąt pozycji, ale z takich kluczowych inwestycji to jest podgrzewana murawa. To się dzieje ze strony miasta i to jest ten największy wydatek. Druga kwestia to jest dostawienie trybun, żebyśmy mogli mieć 2 tysiące miejsc. Musimy zatem dostawić 250 miejsc, a także zadaszenie nad około 200-300 miejscami - przedstawiał plany klubu w programie "Sportowy weekend" Artur Meissner.

reklama

Kibice czekają na transfery. Warta stawia na umocnienie dotychczasowych fundamentów

Kibiców z pewnością równie mocno interesuje również to, kto pozostanie w drużynie na kolejny sezon. Sytuacja w drużynie jest wyjątkowo zróżnicowana pod względem zapisów umów, a klub już prowadzi rozmowy z zawodnikami na temat ich przyszłości w Poznaniu. Jeszcze przed mistrzostwem swoją obecność w następnym sezonie potwierdził w rozmowie z nami Tomasz Wojcinowicz, mówiąc, że wraz z awansem dojdzie do automatycznego przedłużenia. Taka sama sytuacja ma miejsce w przypadku Marcela Stefaniaka, o czym sam zainteresowany mówił po sobotnim meczu.

Kibicom może także towarzyszyć delikatny optymizm w kontekście sytuacji ich napastnika - Michała Smoczyńskiego. Młody piłkarz nie ukrywał po wywalczeniu awansu, że jest bardzo wdzięczny za wszystko swojemu klubowi. To w nim niedawno odniósł swój największy sukces w karierze i nie dziwi zatem, że jest chętny do dalszej walki dla Warty Poznań. Niemal pewny pozostania w ekipie jest również bohater Zielonych z ostatniego spotkania Dmytro Avdeev, który będzie jeszcze konsultował swoją przyszłość z władzami Warty Poznań. W jego sytuacji nie zapowiada się jednak na przykre niespodzianki.

- Zaczęliśmy te rozmowy. Dzisiaj spotkaliśmy się z większością chłopaków, których sytuacja można powiedzieć, że jest nieokreślona, ale też z chłopakami, którym przedłużają się kontrakty. Były też spotkania z tymi zawodnikami, gdzie mieliśmy opcję po swojej stronie i z nich korzystaliśmy jeszcze przed tym meczem. Z częścią chłopaków umowy przedłużają się automatycznie wraz z awansem, a z częścią chłopaków, których chcemy w druzynie zaczęliśmy rozmowy i będziemy w tym tygodniu pewnie wysyłać oferty - informował w poniedziałkowym programie Artur Meissner. 

Prezes Warty Poznań zaprzeczył jakoby klub miał w tym sezonie jakiekolwiek zaległości finansowe wobec swoich graczy, ale sytuacja finansowa Zielonych wciąż jest napięta. Świadczy o tym fakt, że niewiele wskazuje na to, by zawodnicy otrzymali premie za swoje wielkie osiągniecie sportowe. Włodarz klubu zwrócił jednak uwagę na to, że cel Zielonych był zupełnie inny i udało się go spełnić. Chodziło tu przede wszystkim o uwiarygodnienie się przed zawodnikami w zakresie finansów.

Klub teraz koncentruje się na tym, by jego działania biznesowe szły dwutorowo - z jednej strony zadbać o infrastrukturę, a z drugiej zadbać o transfery przychodzące. Trener Warty Poznań, który też jest niemal pewny pozostania na kolejny sezon, informuje, że proces pracy nad wzmocnieniami ruszył już dawno, a przed klubem stoi teraz czas ważnych wyborów w kontekście tego, kto będzie najlepiej pasował do naoliwionej maszyny beniaminka.

- Proces skautingowy trwa od stycznia. Wtedy zaczęliśmy się rozglądać po rynku transferowym, co do tego, jakie mogą być okazje. Skautowaliśmy zawodników i tak naprawdę musieliśmy iść dwutorowo - wariantem pierwszoligowym, ale też i drugoligowym. Pewne rozmowy z nowymi zawodnikami już trwają, jak również z obecnymi. Pewne zmiany będą, bo jest to zdrowe dla dynamiki szatni i zespołu. Jesteśmy świadomi tego, że chcemy i musimy poprawić się na wielu płaszczyznach jako klub oraz cała społeczność. Tak naprawdę jakość piłkarska to jeden z tych całkowicie naturalnych aspektów. Tak się po prostu dzieje, ale wiemy, że jest to i tak tylko jeden obszar - informował szkoleniowiec Warty Poznań, Maciej Tokarczyk. 

W gabinetach Warty Poznań w to lato zdecydowanie spokoju nie będzie, ale jak przekonywał po wywalczeniu awansu Piotr Komorowski - rzecznik prasowy klubu - wszyscy w tej organizacji są tego świadomi. Zieloni przywykli już do trudności, ale równocześnie pokazali też w ostatnim czasie, że w każdej nawet najtrudniejszej sytuacji jest dla nich światełko w tunelu. Wszyscy zachowują umiarkowany optymizm, a kibice muszą liczyć na to, że nikt w klubie nie powtórzy tych samych katastrofalnych błędów organizacyjnych z sezonu 2024/25. 

- To jest taki klub, w którym, gdy rozwiąże się jeden problem, to wygenerują się w cudowny sposób cztery kolejne. Ta nasza historia jest chyba taka, że zawsze trzeba te płotki, przeszkody przeskakiwać. Jeśli ktoś teraz oczekuje, że będzie z górki, to prawdopodobnie nie. Czeka nas mnóstwo roboty przy opanowywaniu kwestii infrastrukturalnych. Wiadomo, że 1. liga to są kolejne wymagania i kolejne rzeczy, które musimy teraz poprawić, wykonać lepiej lub zrobić więcej albo po prostu zrobić. To na pewno generować problemy i nasz ból głowy, ale myślę, że ten sezon pokazał, że my mnóśtwo osiągnęliśmy poza boiskiem. Wiadomo, że awans to jest nasz największy sukces, ale... powrót do Poznania, uporanie się z kwestią finansów, nową trybuną itd. myślę, że pokazało, że wszyscy w tym klubie bardzo ciężko pracują i mają wielkie wsparcie kibiców, żeby przeskakiwać kolejne problemy. Czy będzie lżej? Nie wiem i nie sądzę, ale damy sobie radę z czymkolwiek przyjdzie nam się zmierzyć - deklarował rzecznik prasowy klubu Piotr Komorowski po wywalczeniu awansu. 

reklama
Udostępnij na:
Facebook
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ

Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM

e-mail
hasło

Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

reklama
Komentarze (0)
Wczytywanie komentarzy
reklama
reklama
logo