reklama

Warta Poznań zgniotła Lechię Gdańsk. Beniaminek zagrał jak rasowy weteran

Opublikowano: Aktualizacja: 
Autor:

Warta Poznań zgniotła Lechię Gdańsk. Beniaminek zagrał jak rasowy weteran - Zdjęcie główne
Autor: Kacper Paterski | Opis: Warta Poznań z zasłużonym zwycięstwem w Gdańsku. Taka gra może się podobać!

reklama
Udostępnij na:
Facebook
Piłka nożnaWarta Poznań pokazała w piątkowy wieczór w Gdańsku wszystkie atuty w swojej grze i zgarnęła za swoją pracę w pełni zasłużone trzy punkty. Bez wątpienia kibice Zielonych oglądali przeciwko Lechii najlepszą jak dotychczas wersję swojej drużyny. Podopieczni Macieja Tokarczyka zagrali w świetnym stylu i ani przez moment nie dali gospodarzom choćby cienia nadziei na odebranie im pierwszego kompletu punktów w tym sezonie Betclic 1. ligi.
reklama

Warta nie dała Lechii najmniejszych szans. Gdańszczanie zostali w porcie

Choć Lechia Gdańsk pozornie mogła uchodzić za faworyta w starciu z beniaminkiem Betclic 1. ligi, to ostatecznie Warta Poznań od początku przejęła pełną kontrolę nad sytuacją na boisku. Już w 5. minucie goście mieli pierwszą rewelacyjną okazję do wyjścia na prowadzenie, ale Jakub Kendzia zaliczył nieprawdopodobne pudło z kilku metrów, stojąc przodem do pustej bramki. Pressing podopiecznych Macieja Tokarczyka zdawał egzamin i to Lechia w pierwszych minutach wyglądała jakby przed chwilą weszła na zaplecze Ekstraklasy z 2. ligi.

reklama

Dyspozycja Zielonych zdecydowanie mogła się podobać kibicom z Poznania. Warciarze nie dość, że skrajnie ograniczali rozegranie swoim oponentom, to na dodatek szybko i bardzo inteligentnie operowali piłką. Lechia musiała bronić się w niskim bloku, przyjmując raz za razem kolejne ciosy ze strony gości. Piłkarze z Gdańska nie byli w stanie ominąć agresywnego, bardzo wysokiego pressingu rywali. Nieuniknione odwlekali tylko do 13. minuty. Wtedy to do siatki wreszcie trafił Mateusz Stanek, notując drugiego gola w drugim meczu z rzędu.

Rozwiń

Warta Poznań objęła zasłużone prowadzenie, a bramka na wagę prowadzenia tylko dodała piłkarzom animuszu. Przyjezdni zamykali przestrzenie na boiskuna tyle dobrze, że gospodarze nie umieli wyprowadzić żadnego ataku, który nie wymagałby dalekiego przerzutu do przodu. Zazwyczaj piłka padała wtedy łatwym łupem warciarzy. Lechia była kompletnie odcięta i bezradna, a zespół trenera Vladyslava Lupashki wpadł w jeszcze większe tarapaty w 22. minucie po faulu Madeja na Stanku w polu karnym. Do piłki podszedł Marcel Stefaniak i nie dał szans Szymonowi Weirauchowi.

reklama
Rozwiń

Po zdobyciu drugiej bramki Warta Poznań zdjęła stopę z gazu w ofensywie, skupiając się głównie na przeszkadzaniu rywalom. Nawet, gdy była mniej konkretna w kontekście strzałów czy budowaniu akcji w ataku i tak skrzywdziła przeciwników. Po dośrodkowaniu z rzutu rożnego w pole karne Szymon Weirauch niefortunnie wypuścił piłkę z rąk, a Arkadiusz Najemski popisał się instynktem rasowego napastnika. Środkowy obrońca przelobował zarówno golkipera jak i Wojciecha Madeja, doprowadzając do wyniku 3:0, który w pełni odzwierciedlał niemoc Lechii w pierwszej połowie.

Rozwiń

Warta zdała testy gry w defensywie. Wysiłki Maeny na nic się zdały

Warta mogła zacząć drugą połowę z hukiem, ale Jakub Kendzia znów pomylił się w kuriozalny sposób w bardzo dogodnej sytuacji. Okręt przyjezdnych dostawał dużego wiatru w żagle natomiast Lechia nabierała coraz więcej wody. Zieloni pokazywali, że dzięki znakomitemu przygotowaniu fizycznemu i dyscyplinie taktycznej mogą bez większych problemów trzymać rękę na pulsie. Kibice mogli narzekać w zasadzie tylko na brak konkretów w kontekście strzałów na bramkę.

reklama

Jakub Kendzia i Jakub Apolinarski najbardziej zwiększali szanse swojej drużyny na wyższe prowadzenie. Niestety, w przypadku pierwszego zawodziła finalizacja, a u drugiego koledzy po prostu nie potrafili zrobić użytku z jego świetnych dograń. Nie miało to jednak większego znaczenia, biorąc pod uwagę skalę prowadzenia Zielonych. Podopieczni Macieja Tokarczyka swoich okazji szukali najbardziej po inteligentnych podaniach, wypuszczających najszybszych graczy między liniami formacji Gdańszczan. 

Lechia natomiast rozochociła się w ataku pozycyjnym, korzystając na głębszym ustawieniu Warty Poznań w niskim bloku obronnym. Camilo Maena i Tomasz Neugebaur próbowali wskrzeszać nadzieje swoich kibiców na powrót do rywalizacji, ale utalentowane jednostki nie wystarczały, by rozbijać zgraną defensywę Zielonych. Lechia, owszem, potrafiła przyszpilić rywali, ale wzajemne zrozumienie Poznaniaków na boisku oraz ofiarne interwencje minimalizowały szanse choćby na gola honorowego.

reklama

O ile pierwsza połowa przebiegała pod znakiem świetnie dysponowanego ataku Warty, tak ostatnie 30 minut meczu przyniosło test szczelności defensywy gości. Podopieczni Macieja Tokarczyka zdali go na wysoką notę, pokazując, że w sprzyjających warunkach meczowych potrafią prezentować się tam bez zarzutu na pełnym spokoju. Statkiem Zielonych nieco bujało, ale koniec końców bez większych perturbacji zawinął do doków wyławiając w Gdańsku pewne trzy punkty. Trener ma prawo być dumny ze swoich podopiecznych: pokazali oni, co to znaczy "dobry zespół".

 

Lechia Gdańsk - Warta Poznań 0:3 (0:3)

 

Gole: Stanek 13., Stefaniak 22., Najemski 36. - Warta 

Lechia: Weirauch - Wójtowicz, Madej, Ziółkowski, Rogoz (Kapić 46.)- Bambecki, Neugebauer, Górski (Mena, Zhelizko - Adkonis (Krawcewicz 88.), Szczerbiński (Danielewski 78.).

Warta: Przybylak - Avdieiev, Azatskyi, Najemski (Lepczyński 69.) - Apolinarski, Niedzielski, Łysiak (Steblecki 76.), Stefaniak - Wołczek (Kusztal 46.), Kendzia (Młynarczyk 69.)  - Stanek (Smoczyński 69.)

Kartki: Madej 21. - Lechia - Wołczek 15., Najemski 50. - Warta

Sędziował: Damian Krumplewski (Mrągowo)

reklama
Udostępnij na:
Facebook
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ

Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM

e-mail
hasło

Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

reklama
Komentarze (0)
Wczytywanie komentarzy
reklama
reklama
logo