Warta Poznań znów chce zagrać ofensywnie. Problemy Lechii nie interesują Zielonych

Opublikowano: Aktualizacja: 
Autor:

Warta Poznań znów chce zagrać ofensywnie. Problemy Lechii nie interesują Zielonych - Zdjęcie główne
Autor: Jakub Wyderski | Opis: Były już emocje i bramki - czas na konkrety. Po emocjach czas na konkrety. Warta gra o pierwsze trzy punkty w nowym sezonie

reklama
Udostępnij na:
Facebook
Piłka nożnaWarta Poznań mimo braku punktów w starciu z Polonią Bytom, rozpoczęła sezon z przytupem. Ofensywny styl gry Poznaniaków jeszcze nie raz w tym sezonie zaskoczy przeciwników. Podopieczni trenera Macieja Tokarczyka chcą kontynuować swoją ideę w najbliższym spotkaniu. W piątkowy wieczór Zieloni zmierzą się na wyjeździe z Lechią Gdańsk. Choć przyjdzie im zagrać ze spadkowiczem z Ekstraklasy, w drużynie nie ma żadnych obaw.
reklama
reklama

Ofensywa ma być znakiem rozpoznawczym Warty Poznań

Na inaugurację rozgrywek Warta Poznań rozegrała jedno z najbardziej widowiskowych spotkań pierwszej kolejki. W meczu z Polonią Bytom padło aż siedem bramek, a kibice nie mogli narzekać na brak emocji. Choć wynik nie ułożył się po myśli Zielonych, sztab szkoleniowy nie zamierza rezygnować z ofensywnej gry zespołu. Maciej Tokarczyk nie ukrywa, że taki sposób grania nie jest dziełem przypadku. To kierunek, który Warta obrała już w poprzednim sezonie i awans nie spowoduje, że drużyna porzuci swoje wzorce. 

-  Jesteśmy drużyną, która zawsze chce kreować sytuacje, zdobywać bramki, dawać emocje kibicom. Myślę, że w poprzednim sezonie też było wiele takich spotkań, gdzie tworzyliśmy bardzo dużo szans i strzelaliśmy sporo goli. W Bytomiu rzeczywiście był to bardzo zwariowany mecz. Oprócz pięknych sytuacji występowały też błędy po obu stronach i rezultat taki, że padło aż 7 goli. Natomiast powtórzę, że jesteśmy drużyną, która grać piłkę ofensywną. Oczywiście nie zawsze też jest to możliwe i czasami trzeba się dostosować do sytuacji - trzeba być mądrym zespołem. Na pewno w meczu z Lechią będziemy chcieli grać ofensywnie i tworzyć sytuację, a jaki będzie efekt? Zobaczymy - powiedział na konferencji prasowej trener Zielonych.

reklama

Szkoleniowiec ponownie podkreślił istotę DNA zespołu, ale równie mocno zwraca uwagę na pragmatyzm. Najważniejsze ma być zawsze strzelenie o jednej bramki więcej od rywala, bo tylko taki scenariusz pozwoli Zielonym dopisać do tabeli komplet punktów.

- Najważniejsze, żebyśmy w każdym meczu byli sobą, grali na swoich standardach i wierzę, że to nam przyniesie zwycięstwo. I tak naprawdę, czy będziemy wygrywać 1-0, czy 4-3, czy 3-2, to nie ma większego znaczenia. Będą się liczyły trzy punkty. Myślę, że każdy tutaj wie, jakim my chcemy być zespołem, w którym kierunku dążymy i tego się na pewno będziemy trzymać - zaznaczył Maciej Tokarczyk.

Przeciwnicy mają sporo problemów. Warta nie zaprząta sobie tym głowy 

reklama

Najbliższym rywalem poznańskiego zespołu będzie Lechia Gdańsk. Drużyna prowadzona od tego sezonu przez Władysława Łupaszko przystępuje do meczu w ogniu wielu pytań. Po spadku z Ekstraklasy w klubie panuje chaos organizacyjny i kadrowy. Klub opuściło latem już kilku ważnych zawodników, część graczy pozostaje też poza kadrą ze względu na potencjalne odejścia. Lechia w ostatnim czasie nie mogła zarejestrować nowych piłkarzy ze względu na zakaz transferowy nałożony w wyniku zaległości finansowych.

W meczu z Pogonią Grodzisk Mazowiecki drużyna musiała wystąpić w składzie opartym głównie na zawodnikach akademii. W efekcie na pozycji napastnika można było oglądać m.in. 15-letniego Martina Szczerbinskiego, a linia obrony składała się z trzech przedstawicieli juniorów starszych oraz bardziej doświadczonego Tomasza Wójtowicza.

reklama

Według informacji Tomasza Włodarczyka, klub uregulował już wszelkie zaległości, a PZPN powinien oficjalnie ogłosić zdjęcie zakazu transferowego. Wówczas Lechia miałaby możliwość zgłoszenia do rozgrywek nowych piłkarzy, którzy mogliby pojawić się na boisku w meczu z Wartą Poznań. Na ten moment nie wiadomo jednak, czy trener Łupaszko będzie mógł takich zmian dokonać.

Rozwiń

Niezależnie od problemów drużyny z Gdańska, trener Tokarczyk nie zaprząta sobie głowy personaliami u rywali - skupia się na własnym zespole.

- Oczywiste jest to, że w Lechii bardzo dużo się dzieje i dochodzą do nas różne informacje. Nie chcemy w tym uczestniczyć i zaprzątać sobie głowy tym, co się dzieje u przeciwnika. Skupiamy się wyłącznie na sobie i tak naprawdę nieistotne jest dla nas, kto wystąpi w drużynie przeciwnika. Chcemy być gotowi na ten mecz w stu procentach. Niezależnie od tego na kogo postawią, wiemy jaką strukturą zagra Lechia. Znamy ich model gry i mamy pod to swoje rozwiązania. Najważniejsze jest to, w jaki sposób my się przygotujemy do tego meczu. Skupiamy się na rzeczach, na które mamy wpływ - powiedział szkoleniowiec Zielonych.

Nowe ogniwo ma zwiększyć siłę rażenia Zielonych. "Takiego profilu szukaliśmy"

W ostatnich dniach Warta dokonała kolejnego transferu, wypożyczając Antoniego Młynarczyka z ŁKS-u Łódź. To ruch, nad którym pracowano w klubie dość długo, ale szkoleniowiec nie ma wątpliwości, że było warto. Nowy zawodnik może być już do dyspozycji w nadchodzącym spotkaniu, ale najważniejsze, aby spokojnie zaaklimatyzował się w nowym otoczeniu.

- To zawodnik, który bardzo dobrze czuje się przy linii, bardzo dobrze czuje się w pojedynkach jeden na jeden - jest konkretny. Potrafi wbiec za linię, grać na wysokiej intensywności. Takiego profilu szukaliśmy i bardzo się cieszę, że ten zawodnik do nas dołączył. Też muszę nadmienić, że to kolejny transfer, który dosyć długo był formalizowany, bo ŁKS chciał go po prostu wypożyczyć - nie chciał się go pozbyć. Miał określony czas, który musiał wypełnić w ŁKS-ie przed transferem do nas, także troszkę na niego poczekaliśmy. Natomiast byliśmy cierpliwi i myślę, że to jest taki brakujący element, jeśli chodzi o nasze dziesiątki - opowiedział trener Tokarczyk.

Pozostając w temacie sytuacji kadrowej, Warta musi niestety zmierzyć się ze sporym osłabieniem. Trener potwierdził poważną kontuzję u Szymona Zalewskiego, który w meczu z Polonią Bytom pojawił się na boisku od początku drugiej połowy. Był to dla niego powrót po blisko czterech miesiącach, gdyż już wcześniej zmagał się z urazem. Teraz zawodnik wypadnie na zdecydowanie dłuższy okres. 

- To niestety nie jest dobra informacja, gdyż Szymon prawdopodobnie zerwał więzadła. Czeka go operacja i długa przerwa w grze, także jesteśmy z Szymkiem. Jest to przykre. Tym bardziej, że to był jego pierwszy oficjalny mecz po ostatniej kontuzji, której nabawił się w Kleczewie. Szkoda, bo jest osobą, która ma bardzo dobry wpływ na szatnię i dodaje odpowiednią jakość na boisku. Natomiast taka jest piłka, takie jest życie, musimy sobie z tym poradzić wszyscy, a w szczególności Szymon - przekazał opiekun Zielonych.

Pierwszy gwizdek sędziego w Gdańsku wybrzmi w piątek, 31 lipca o godz. 20:30. Mecz poprowadzi Damian Krumplewski z Mrągowa. Transmisja spotkania dostępna będzie w TVP Sport oraz za pośrednictwem strony internetowej sport.tvp.pl. 

 

reklama
Udostępnij na:
Facebook
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ

Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM

e-mail
hasło

Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

reklama
Komentarze (0)
Wczytywanie komentarzy
reklama
reklama
logo