Rozmowa z Wojciechem Mońką została przeprowadzona z udziałem kilku przedstawicieli mediów sportowych podczas otwartego dnia medialnego. Pytania należą do różnych dziennikarzy obecnych podczas rozmowy.
***
Wojtek, dużo waży ten medal?
Dużo, bardzo dużo.
Który ma dla ciebie większe znaczenie? Twój pierwszy w karierze zdobyty rok temu, czy ten obecny - obroniony?
Myślę, że ten drugi. Nie dość, że obroniony, to też większy mój udział.
To ile waży puchar, bo widzieliśmy, że na fecie mistrzowskiej dzierżyłeś go dzielnie przez praktycznie cały przejazd autobusem. Ty go zresztą wynosiłeś na targach z autobusu. To dla ciebie metafora zaufania w drużynie na przestrzeni całego sezonu?
Puchar też waży dużo i niełatwo było go trzymać. Na pewno czuję duże zaufanie ze strony drużyny. Czuję to i na boisku, i w szatni, też po tym, że cały czas dostaję piłkę na boisku. Wiedzą na co mnie stać, więc nie czułem od nikogo żadnego braku zaufania. Jestem z tego zadowolony i cieszę się, że tak zostałem przyjęty.
Po akcji w Szczecinie, kiedy wycofałeś piłkę do kontuzjowanego Płamena Andrejewa, poczułeś może spadek tego zaufania?
W tamtej sytuacji wiedziałem, że nie powinienem wykonać tego podania, ale to mój taki nawyk, że nie umiem sobie przyjąć piłki i wybić w ciemno do przodu. Zagrałem do bramkarza i jak już wziąłem zamach, to wiedziałem, że źle robię. Dobrze, że go skurcz nie złapał i nie przeleciała piłka pod nogą, ale w szatni chłopaki chcieli mnie zabić. (śmiech) Dobrze, że nie skończyło się to żadną bramką czy coś, bo byłoby gorzej.
Kilka takich meczów mieliście w tym sezonie, gdzie nie szło, ale przepychaliście te mecze. Czy Twoim zdaniem to jest też odmiana względem poprzednich lat w Lechu?
Ten mecz spokojnie mogliśmy wygrać. Sami sobie zgotowaliśmy taką końcówkę, bo nie wykorzystaliśmy sporej ilości sytuacji. Przez to musieliśmy do końca drżeć o wynik. Było tam 2-1, emocje do końca, ale mogliśmy zdecydowanie szybciej zamknąć ten mecz.
Dla ciebie, który mecz w tym sezonie był najtrudniejszy?
Ten z Szachtarem. W Ekstraklasie nie było żadnego napastnika, który sprawiłby mi takie problemy, jak ten Szachtara. Wiadomo, że w drugim meczu już tak dobrze nie zagrał, ale w tym pierwszym meczu oczywiście zagrał świetnie. Oprócz tego też na początku sezonu w Genku był napastnik, który był zdecydowanie najlepszym przeciwko któremu grałem, ale już tam nie gra z tego co wiem, tylko w Besiktasie i chyba nieźle sobie radzi, więc nie dziwi mnie to w ogóle.
Przed sezonem zakładałbyś, że zostaniesz mistrzem Polski drugi rok z rzędu i powalczysz o statuetkę dla najlepszego obrońcy sezonu?
Nie. Wiadomo, że przed sezonem stawiamy sobie na cel zawsze mistrzostwo Polski. Jest to priorytet dla Lecha w każdym sezonie, ale przed sezonem nie sądziłem, że tak to się potoczy też ze względu na to, że graliśmy w pucharach, a w poprzednich latach zespoły grające w pucharach, rzadko łączyły to z tak dobrymi wynikami w lidze.
A czy statuetka coś zmieni, jeśli ją dostaniesz?
Na pewno jest to fajne zwieńczenie tych ostatnich dwóch sezonów. Wiadomo, że jakbym gdzieś odchodził z Lecha teraz latem, to na pewno w innym klubie też inaczej na mnie spojrzą, gdy przyjdzie obrońca sezonu. Wydaje mi się, że jednak by podeszli z trochę większym respektem.
Jak patrzysz na swoją przyszłość piłkarską? Jesteś gotowy zostać jeszcze w Lechu?
Nie chciałbym robić czegoś pochopnie, nieprzemyślanie. Nie chce, żeby wyglądało to tak, że przyjdzie oferta do klubu i bez większego zastanowienia gdzieś pójdę. Jeśli jakiś klub w najbliższych dniach, tygodniach się nie zgłosi, to nie chciałbym odchodzić. Jak przyszedłby ktoś pod koniec okienka, no to byłbym za tym, żeby tam nie iść. Tym bardziej, że dopiero zagrałem taki pierwszy swój sezon w Lechu, więc na pewno jeszcze jeden mi nie zaszkodzi. Wizja pozostania w Lechu jest dla mnie bardzo dobra, a teraz możemy mieć Ligę Mistrzów, więc byłoby to naprawdę bardzo fajne. Jestem w tym klubie od tak dawna, że ciężko mi sobie wyobrazić rozstanie z Lechem Poznań.
W której lidze widziałbyś się najprędzej?
Myślę, że kierunki typu Hiszpania, Portugalia, może jakaś Francja. Na pewno nie widziałbym się w Premier League na ten moment, bo nie czuję się jeszcze na to gotowy na pewno. Mimo wszystko piłkarsko też tam nie pasuje. Teraz to się trochę modne zrobiło, żeby iść do Portugalii, ale to bardzo dobry kierunek. Porto, Sporting, Benfica, Braga - to czołówka w Portugalii i to jest bardzo fajny przystanek.
Co Lech musi zrobić, by awansować do Ligi Mistrzów?
Ważne jest to, żeby zespół był zgrany już przed eliminacjami, bo wydaje mi się, że w zeszłym roku zawodnicy przyszli troszeczkę później, już po obozie i może to też wpłynęło na to, że jeszcze nie do końca się wszyscy rozumieli na boisku. Pod koniec zeszłego roku, czy teraz na wiosnę widać było to, że zaczynamy się bardzo dobrze rozumieć i rzeczywiście ta gra zaczęła wyglądać coraz lepiej
Lech wysyła najmocniejszą kadrę do walki o LM w tym momencie?
Na pewno mamy lepszą kadrę niż w zeszłym roku. Pomogły transfery i progres u zawodników. To wynika też ze zgrania w zespole. Gdy zawodnik wejdzie dobrze do drużyny i będzie dobrze czuł się w szatni, to może skupić się tylko na tym, co jest na boisku i tam jakość oczywiście podnosi. Dużo też zależy od charakteru. Luis Palma gdy przyszedł i chyba go ogłosili na jakimś meczu, to zaraz po nim w szatni, już tam gdzieś tańczył, jakaś muzyka grała, podłączył się do głośnika, grał w darta z chłopakami. Ma taki charakter, że od razu wszedł do drużyny bez żadnych kompleksów, a to dużo pomaga. Nie musiał się jakoś aklimatyzować specjalnie długo, tylko od razu czuł się, jakby był z nami od bardzo dawna i przez to ta jego forma od razu wyglądała dobrze.
Jak oceniłbyś słowa Jana Urbana, który stwierdził, że za jego czasów to byłoby nie do pomyślenia, żeby powoływać takiego piłkarza jak ty, bo masz rozegranych za mało minut?
Szkoleniowiec ma jakąś wizję na drużynę i jeżeli na ten moment mnie tam nie widzi, to jak najbardziej to akceptuję. Nie wszystko musi się dziać na raz. Dopiero co wskoczyłem w listopadzie na dobre do pierwszego zespołu, wygraliśmy mistrzostwo, więc może by to było fajne i chciałbym tego, ale mam jeszcze trochę czasu i mogę spokojnie poczekać. Myślę, że to powołanie prędzej, czy później przyjdzie.
Wakacje w terminie zgrupowania zarezerwowane, czy jeszcze czekasz na decyzję?
Zarezerwowane, ale nie w tym terminie.
Hubert Janyszka ma taki potencjał, by otrzymać swoją szansę, jak ty dwa lata temu?
Jak najbardziej. Te pierwsze miesiące nie są zawsze najłatwiejsze i ciężko tak od razu się pokazać. Na pewno tego czasu trochę potrzeba na początku, ale myślę, że gdzieś tam w perspektywie dłuższej jest to zawodnik, który spokojnie może wskoczyć do składu.
Styl Nielsa Frederiksena jest trudny do zaadaptowania przez młodych piłkarzy z Akademii?
Nie jest to jakiś trudny styl, ale wymaga skupienia i odpowiedniego podejścia do tego wszystkiego. Nie da się tak od razu wszystkiego załapać, ale nie uważam, żeby potrzeba była jakiegoś długiego czasu, żeby to było możliwe.
Akademia dała ci odpowiednie przygotowania fizyczne do wejścia w seniorską piłkę?
Nadal pracuję dużo na siłowni. Dużo biegamy więc z tą siłą, to już inaczej pracujemy. Sprinterzy są napakowani, ale musimy myśleć o tym, że my mamy do wybiegania w meczu 10-11 kilometrów, więc nie możemy wyglądać jak kwadraty. Trzeba to wszystko robić z głową. Są też osoby, które po prostu o to dbają i ufamy im w 100%. Oni się tym zajmują, więc tak naprawdę robimy to, co każą.
Dużo było mówione o maturze, którą zdawałeś w trakcie sezonu. Są plany związane ze studiami?
Nie wiem jak się ułoży moja kariera piłkarska. Teraz nie widzę siebie na studiach, bo widziałem, jak ostatni rok nauki wyglądał. Byliśmy w pucharach, nie było dużo czasu na naukę. Zawsze kiedy mogłem, to się łączyłem z nauczycielami. Teraz na pewno studiów nie planuję, ale w przyszłości...
A masz jakiś kierunek? Może trener?
Nie, ja bym się jako trenera nie widział. Nie uważam, że mam aż taką wiedzę po prostu. Może się to kiedyś zmieni, bo z wiekiem nabiorę dużo doświadczenia. Mam nadzieję, że spotkam jakichś wybitnych trenerów na drodze, to na pewno dużo się od nich nauczę. Teraz nie widziałbym się jako trenera, może jako asystenta do pomocy.
Komentarze (0)